W poniedziałek w przestronnym, rozświetlonym słońcem świetlicy gospodarstwa agrotechnicznego w okolicach Siedlec huczało jak roztargniony ul. Trwało tam podsumowanie rocznego spotkania, choć większość obecnych już myślała o swoich sprawach. Nagle dyrektor solidny mężczyzna około pięćdziesięciu lat, o imieniu Witold Szymczak, zawsze nienagannie ubrany w schludną koszulę w kratę podniósł rękę, wzywając do ciszy. Jego wzrok […]