Promocja kończy się za kilka godzin, licznik odmierza czas, a sklep ostrzega, iż w magazynie zostały ostatnie sztuki. To właśnie w takim momencie najłatwiej wydać pieniądze na rzecz, której wcale nie potrzebujemy. Prosta zasada 24 godzin pozwala zatrzymać impulsywny zakup, zanim z konta zniknie kolejna kwota.
Fot. ShutterstockSklepy internetowe robią wiele, aby klient podjął decyzję natychmiast. Pokazują liczbę oglądających produkt, informują o ograniczonej dostępności i proponują darmową dostawę po przekroczeniu określonej wartości zamówienia. Do tego dochodzą kody rabatowe ważne tylko przez kilka godzin.
Wszystkie te komunikaty wywołują poczucie, iż zwlekanie oznacza utratę wyjątkowej okazji. Tymczasem często największą oszczędnością nie jest znalezienie lepszego rabatu, ale rezygnacja z zakupu, który po jednym dniu przestaje wydawać się potrzebny.
Produkt zostaje w koszyku, pieniądze na koncie
Zasada 24 godzin jest bardzo prosta. jeżeli zakup nie był wcześniej zaplanowany, można dodać wybrany produkt do internetowego koszyka, ale nie finalizować płatności.
Do decyzji wracamy dopiero następnego dnia. W tym czasie warto nie przeglądać kolejnych reklam produktu i nie szukać argumentów usprawiedliwiających wydatek.
Po upływie 24 godzin należy odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
- Czy przez cały czas chcę kupić ten produkt?
- Czy rzeczywiście będę z niego regularnie korzystać?
- Czy mam już w domu coś, co spełnia podobną funkcję?
- Czy zakup mieści się w moim budżecie bez sięgania po odroczoną płatność?
- Czy kupiłabym tę rzecz również bez promocji?
- Co się stanie, jeżeli zrezygnuję?
Jeżeli następnego dnia produkt przez cały czas jest potrzebny, a jego zakup nie naruszy domowego budżetu, można wrócić do transakcji. jeżeli emocje opadną, wystarczy usunąć go z koszyka.
Przy droższych zakupach jedna doba może nie wystarczyć
W przypadku ubrań, kosmetyków czy niewielkich akcesoriów wystarczającym zabezpieczeniem mogą być 24 godziny. Przy droższych produktach czas oczekiwania warto wydłużyć.
Praktyczną zasadą może być:
- 24 godziny przy drobnych, nieplanowanych zakupach,
- 72 godziny przy wydatkach wynoszących kilkaset złotych,
- 7 dni przed zakupem telefonu, sprzętu AGD, elektroniki lub kosztownego wyposażenia domu.
Im wyższa cena, tym więcej czasu warto pozostawić na sprawdzenie opinii, porównanie ofert oraz ocenę, czy dany przedmiot jest rzeczywiście potrzebny.
Taki okres oczekiwania chroni również przed kupowaniem pod wpływem chwilowego stresu, nudy albo gorszego nastroju.
Sklepy mogą próbować sprowadzić klienta z powrotem
Po pozostawieniu produktu w koszyku sklep może wysłać przypomnienie, informację o kończącej się promocji, a czasami także dodatkowy kod rabatowy. Nie należy jednak zakładać, iż rabat pojawi się zawsze.
Najważniejszym celem metody nie jest zdobycie niższej ceny, ale sprawdzenie, czy zakup w ogóle ma sens. Obniżka nie przynosi oszczędności, o ile skłania do wydania pieniędzy na niepotrzebną rzecz.
Warto również uważać na komunikaty o „porzuconym koszyku”. Są one projektowane tak, aby ponownie wzbudzić zainteresowanie i doprowadzić klienta do płatności.
Promocja nie powinna decydować za klienta
Przekreślona cena może sugerować dużą oszczędność, ale nie mówi, czy dany produkt jest rzeczywiście potrzebny. Dlatego przed zakupem warto sprawdzić historię jego ceny oraz oferty konkurencyjnych sklepów.
Napis „została ostatnia sztuka” również nie zawsze powinien przyspieszać decyzję. o ile produkt nie jest niezbędny, jego wyprzedanie może oznaczać po prostu zachowanie pieniędzy na koncie.
Szczególną ostrożność należy zachować przy płatnościach odroczonych. Możliwość zapłacenia za 30 dni nie sprawia, iż zakup staje się tańszy. Przesuwa jedynie moment, w którym wydatek obciąży domowy budżet.
Lista życzeń może działać lepiej niż koszyk
Niektóre sklepy automatycznie usuwają produkty z koszyka albo nie gwarantują ich dostępności. W takim przypadku rzecz można zapisać na liście życzeń, zrobić zrzut ekranu lub zanotować nazwę i cenę.
Ważne, aby nie płacić natychmiast i świadomie wyznaczyć moment ponownego rozpatrzenia zakupu.
Dobrym rozwiązaniem jest również prowadzenie listy rzeczy, których nie kupiliśmy dzięki zasadzie 24 godzin. Obok każdego produktu można zapisać jego cenę. Pod koniec miesiąca suma pokaże, ile pieniędzy pozostało w domowym budżecie.
Największą oszczędnością czasami jest brak zakupu
Metoda nie oznacza rezygnowania ze wszystkich przyjemności. Pomaga jedynie oddzielić świadome decyzje od zakupów dokonywanych pod wpływem chwili.
Jeżeli po upływie doby przez cały czas chcemy produktu, potrafimy wskazać jego zastosowanie i mamy na niego pieniądze, zakup może być rozsądny. jeżeli jednak zainteresowanie znika wraz z reklamą, prawdopodobnie od początku nie był potrzebny.
Jedna doba zwłoki może wystarczyć, by przestać reagować na presję sklepu i odzyskać kontrolę nad własnym portfelem. Przy kilku unikniętych zakupach miesięcznie na koncie mogą pozostać dziesiątki, a choćby setki złotych.











-292f6359-1200x800-5f55f166.jpg)
