Do Stanów dotarł nielegalnie jako 6-latek. Po 24 latach wrócił do Polski. "Życie dalekie od ideału"

kobieta.gazeta.pl 2 godzin temu
Mateusz jako sześcioletnie dziecko nielegalnie przekroczył granicę USA. Spędził tam 24 lata, większość bez dokumentów, próbując zalegalizować swój pobyt i walcząc z rzucającym kłody pod nogi systemem. W mediach społecznościowych opowiada, dlaczego zdecydował się wrócić do Polski.
W 2001 roku sześcioletni wówczas Mateusz razem z mamą przekroczył nielegalnie granicę między Stanami a Meksykiem. Jak wspominał w jednym z filmów, wyjazd był nagły. Na lotnisku w Warszawie czekał na nich "kojot", czyli osoba przemycająca przez granicę i organizująca całą wyprawę za odpowiednią opłatą. Z Warszawy przez Amsterdam, stamtąd do miasta Meksyk. Po kilku dniach przemytnicy (jak się później okazało, z kartelu) przewieźli ich do miasteczka Matamoros przy samej granicy ze Stanami.

REKLAMA







Zobacz wideo "Kraj wielkich możliwości". Mark Brzeziński i Olga Leonowicz w "Z bliska"



Przez 24 lata mieszkał nielegalnie w Stanach. Jak udało mu się przekroczyć granicę?
- W tamtym czasie można było przejść przez granicę pieszo - zaznaczył w jednym z filmów i dodał, iż razem z matką granicę przeszedł nielegalnie dokładnie w ten sposób. Wcześniej musieli się jednak pozbyć wszystkich rzeczy, które miały na sobie polskie napisy, w tym zabawek. - Z tego co pamiętam, byliśmy jedynymi białymi w tym całym tłumie - relacjonował. Wszystkiemu przyglądali się amerykańscy strażnicy, ale Mateusz nie przypomina sobie żadnej kontroli. Z przygranicznego miasteczka w Teksasie ostatecznie dotarli do Chicago. Tam Mateusz spędził kolejne 24 lata życia, zdecydowaną większość bez papierów i dokumentów. Dlaczego zdecydował się wrócić do Polski?






Chodził do szkoły, choć w Stanach nie przebywał legalnie. Teraz opowiada o swoim życiu
Okazuje się, iż wbrew temu, co mówią niektórzy, rzeczywistość daleka jest od "amerykańskiego snu". - Życie imigranta, legalnego czy nielegalnego, jest o wiele bardziej skomplikowane - podkreślał. jeżeli osoba dostanie się do Stanów nielegalnie, tj. bez wizy lub pozwolenia, razem z dzieckiem, to dziecko nie jest traktowane jako "nielegalny imigrant" do momentu ukończenia pełnoletności, może też chodzić do szkoły. Jednak gdy skończy 18 lat, sytuacja się zmienia, a prawo zaczyna go uważać za osobę przebywającą na terenie USA nielegalnie. Może oczywiście próbować znaleźć pracę "na czarno", ale ciągle wisi nad nim widmo problemów i konsekwencji. Dodatkowo Mateusz sam musiał wyprostować swoją sytuację, bo jego najbliżsi nie widzieli takiej potrzeby.






Udało się to dzięki programowi DACA, który pozwala dzieciom osób przebywających w Stanach nielegalnie i które przybyły do USA przed kończeniem 16. roku życia, uzyskać tymczasowe pozwolenie na pracę i dwuletnie, odnawialne odroczenie deportacji oraz okres ochronny. Przede wszystkim daje jednak Social Security number, czyli numer ubezpieczenia społecznego (odpowiednik naszego numeru PESEL). Za odnowienie trzeba natomiast zapłacić. Sytuacja Mateusza, jak relacjonował w mediach społecznościowych, po kilku latach się skomplikowała się na tyle, iż nie było go stać na takie obciążenie. Przez kilka miesięcy był bezdomny, nocował na kanapie u znajomych, była zima, musiał więc wybrać: mieszkanie lub papiery.


Jak zalegalizować pobyt w Stanach? Sytuacja jest skomplikowana
A co z zieloną kartą? Mateusz w 2020 roku wziął ślub z Amerykanką, ale to nie rozwiązało sprawy. Co prawda złożyli odpowiedni wniosek, w którym musieli zawrzeć wszystkie dowody na to, iż związek jest prawdziwy. Jak opowiadał, kosztowało to 2 tys. dolarów. Po 16 miesiącach otrzymali pozytywną decyzję, ale był to dopiero pierwszy etap na drodze do legalizacji pobytu. Drugi to już znacznie wyższe koszty, bo 15 tys. dolarów, i jeszcze dłuższy czas oczekiwania, bo choćby cztery lata, po drodze konieczny byłby też powrót do Polski, by tu w ambasadzie przeprowadzić konieczny wywiad. Małżonek (w tej sytuacji żona) musiałaby udowodnić, iż bez współmałżonka w kraju jego sytuacja stałaby się "ekstremalnie trudna".



- Musiałbym napisać list do rządu amerykańskiego, w którym bym przepraszał ich za nielegalne wkroczenie na ich teren, za nielegalne przekroczenie granicy amerykańsko-meksykańskiej jako sześciolatek - wyjaśniał w jednym z filmów i dodał, iż musiałby obiecać, iż to się więcej nie powtórzy. Podobne listy musieliby napisać sąsiedzi, pracodawcy, znajomi i współpracownicy. - Musiałbym udowodnić, iż jestem aktywnym i dobrym członkiem społeczeństwa - tłumaczył.






Ostatecznie oboje stanęli więc przed decyzją: wybrać życie w Stanach i podjąć ryzyko, czy wyjechać z pełną świadomością, iż oboje mogą już nigdy tam nie wrócić. - Nigdy nie myślałem, iż to jest jedyne miejsce, gdzie mogę żyć, założyć rodzinę, rozwinąć [...]. Ten kraj wywołał więcej szkody niż dobra w stosunku do mnie - ocenił po latach. Bez sentymentów więc zdecydował się wrócić do Polski, choć samo przygotowanie do tego zajęło rok. Udało się to pod koniec 2025 roku. Dziś razem z żoną mieszka w Krakowie, a media społecznościowe wykorzystuje po to, by przedstawić rzeczywistość życia "na nielegalu" w Stanach.
Idź do oryginalnego materiału