MAŁŻEŃSTWO NA WAGĘ SZCZĘŚCIA
Alicji bardzo zależało na szczęśliwym zamążpójściu. Nieszczęśliwe małżeństwo już miała za sobą. Jej syn, Artur, miał dwadzieścia lat.
…Dawno temu, jej mąż został przyłapany na niewyobrażalnej zdradzie. Alicja wróciła z delegacji o dzień wcześniej. Zastała męża zaskoczonego, półnagiego, starającego się pospiesznie pościelić łóżko w ich sypialni. A najlepsza przyjaciółka Alicji w jej ulubionym szlafroku parzyła kawę w kuchni! Jak z taniego romansidła! Rozwód nastąpił natychmiast. Przyjaciółka-zdrajczyni została na zawsze wykreślona z życia Alicji. Nie zamierzała babrać się w szczegółach. Winny musi ponieść karę. Spakowała mężowi walizki i wyrzuciła za drzwi, synowi zakazała kontaktu z ojcem. Wtedy Alicja nie miała jeszcze trzydziestu lat.
Minęło ponad dziesięć lat. Alicja zdążyła obronić najpierw doktorat, a potem habilitację. W wieku czterdziestu lat została profesorem nauk filologicznych. Kierowała katedrą na uniwersytecie pedagogicznym. Cieszyła się uznaniem jako specjalistka. Przez te wszystkie lata samotności nie przestawała wierzyć, iż odnajdzie godnego partnera. Wiedziała, iż to jeszcze nie czas na robienie na drutach i haftowanie serwetek.
Kandydatów na męża nie brakowało. Ale żaden nie zdobył jej serca na dobre. Jeden, zaraz po pierwszej randce, poprosił Alicję o rękę. Pożyczył od niej kilkaset złotych (“W końcu jesteśmy już jak rodzina…”) i zniknął. Drugi szukał matki dla swoich dzieci. Był wdowcem. Zaprosił Alicję do siebie i poprosił o ugotowanie obiadu dla całej rodziny. Nie była przygotowana na taki gorący start. Ale kolację zrobiła, dzieci nakarmiła było ich troje, każde młodsze od następnego. Wróciła do domu i popłakała się. Było jej żal tych dzieci, ich ojca. On sam wyglądał na sierotę. Ale zabrać się za całą tę gromadę tego Alicja nie dałaby rady. Może jestem egoistką, tłumaczyła się przed sobą.
Z roku na rok propozycji było coraz mniej. I kiedy Alicja prawie zupełnie zwątpiła, porzucając nadzieję na miłość, pojawił się On.
…Student z Senegalu, Wahid. Miał 28 lat. Kiedyś uczył się w grupie Alicji, była jego wykładowczynią. Po ukończeniu uniwersytetu został w Krakowie, prowadził małą firmę. Któregoś dnia Alicja podjechała zatankować samochód. Okazało się, iż stacja należy do Wahida.
Zaczęli rozmawiać, wspominali uniwersytet, śmiali się. Wahid dał jej swoją wizytówkę. Mało to co… Od tego czasu Alicja raz w tygodniu odwiedzała stację a przy okazji Wahida. Wahid zaczął okazywać jej zainteresowanie. Zapraszał do restauracji, na koncert filharmoniczny. Alicja była skrępowana, trudno jej było uwierzyć w szczerość dawnych uczuć studenta. Odmawiała wszelkim zaproszeniom.
Ale Wahid nie dawał za wygraną. Alicja pamiętała go jako wyróżniającego się pilnością studenta, bardzo ambitnego. Mówił znakomicie po polsku. Był egzotycznie przystojny, wszystkie koleżanki z wydziału oglądały się, kiedy przechodził korytarzem. Pamiętała, jak jeszcze na studiach podarował jej rzeźbioną szkatułkę. W środku była kartka. Kiedy ją przeczytała, aż się zarumieniła, a potem zbladła. Ze złości podarła liścik na drobne kawałki. Wahid napisał: “Pani Profesor Alicjo! Kocham Panią!”
Alicja potraktowała to jak żart. Wcisnęła szkatułkę Wahidowi do rąk i uciekła. Następnego dnia Wahid zapukał do jej gabinetu:
Pani Alicjo, przepraszam. Nie chciałem pani obrazić. Bardzo mi się pani podoba.
Alicja przyjęła przeprosiny:
Dobrze, Wahidzie, idź do sali. Zaraz zajęcia.
Do końca studiów Wahid unikał Alicji, tylko czasem zerkał ukradkiem. Teraz historia jakby zatoczyła koło. Alicja czuła rozterkę. Przyjąć te starania, czy je odrzucić? Teraz jestem mu nikim, po prostu mężczyzna i kobieta myślała. Czy warto próbować?
W końcu poddała się losowi…
Zaczęli krótki, intensywny romans.
Pierwsza randka z Wahidem była niezapomniana. Potrafił ją zaskoczyć, był czuły, dowcipny, romantyczny. Tego Alicja jeszcze nie doświadczyła. Różnica wieku wcale nie przeszkadzała. Ona mogła być młodą, radosną dziewczyną, a on dojrzałym mężczyzną.
Alicja przemianowała Wahida na Władka, a on ją na swoim języku zawołał “Ala”. Alicja była przeszczęśliwa. Po raz pierwszy czuła się tak pożądana. Ta miłość wybuchła nagle i nie sposób ją było zgasić…
Wahid nie namawiał na ślub. Plany miał inne zamierzał wracać do Senegalu i nie decydował się sprzeciwiać rodzinie. Jego mama poinformowała, iż już wybrali dla niego odpowiednią żonę, młodziutką Aminatę, siedemnastoletnią dziewczynę z porządnej rodziny. Zresztą, Alicja nie wyobrażała sobie wyjazdu z kraju jak mogłaby zostawić syna, mamę? To niemożliwe. Rodzina Wahida raczej nie przyjęłaby starszej, obcej kobiety.
Lepszy własny kawałek chleba niż cudzy tort.
Postanowiła dać Wahidowi całą swoją czułość i miłość. Potem co ma być, to będzie.
Dla mnie już tylko okruchy kobiecego szczęścia zostały. Pokocham tego chłopaka, aż mu tchu zabraknie! Smakuję tą miłość do ostatniej kropli! wyznawała Alicja swojej mamie.
Mama była przeciwko.
Aleńko! Po co ci ten cudzoziemiec? Polski facet, Władek albo Mietek, nie wystarczy? Ja ci nigdy nie dam matczynego błogosławieństwa! Twój były po próg u nas chodzi, cięgle się kręci. Nie widzisz? Powinnaś mu wybaczyć. Mielibyście spokojne życie. Przecież macie syna! lamentowała mama.
Mamo, Darek mnie zdradził! Zapomniałaś?! oburzyła się Alicja.
Jezus Maria! Przecież sto razy prosił o przebaczenie! Poza tym, sama jesteś winna. Cała w książkach i habilitacjach, faceta olałaś. A kiedy mężczyzna puszczony samopas, każda baba czyha. I sam też nie wybrzydza! mama nie dawała za wygraną.
A dlaczego ty, mamo, tacie nie wybaczyłaś? Też błagał? zbiła ją z tropu Alicja.
Oj, córeczko, co ty porównujesz! Twój ojciec odszedł jeszcze zanim się urodziłaś. Zrobił dzieci na boku, a potem przyszedł cię zobaczyć. Po co mi był z trójką ogonów? No i jak miałam odebrać dzieciom ojca?! Nie! A twój Darek dziesięć lat sam chodzi, czeka aż mu przebaczysz. Artur go uwielbia zakończyła matka.
Ach, mamo, nie zamierzam wychodzić za Wahida. Za stara jestem dla niego. Poczekam, aż on sam odejdzie. Sama nie potrafię. Zobaczymy powoli wypowiedziała Alicja.
Ech, dziecko! Stara kobyła, a do soli się garnie… westchnęła mama.
…Po trzech latach Wahid pożegnał się z Alicją. “Będę w kontakcie, kochana” tylko tyle powiedział.
Alicja była przygotowana na taki finał. Mimo to, oddać Wahida młodziutkiej Aminacie bolało nie do zniesienia. Na pożegnanie Wahid podarował Alicji tę samą rzeźbioną szkatułkę, od której wszystko się zaczęło. Tym razem skrywała niezwykły pierścionek z dwoma aniołkami, które trzymały serce z brylantu.
Zostawiam ci moje serce, Ala Wahid gorąco ją pocałował.
Odleciał do Senegalu.
…Po roku Wahid przysłał zdjęcie ślubne z podpisem: Moja żona Aminata. Po następnym roku kolejne ze ślubu: Moja druga żona, Maryam. Wahid wyjaśniał Alicji, iż w Senegalu prawo dopuszcza wielożeństwo.
Gdy Alicja patrzyła na te raporty z jego życia osobistego, nie czuła już choćby cienia zazdrości. Co mogą wiedzieć te niedoświadczone dziewczyny o smaku prawdziwej miłości? Pocieszały ją jedynie smutne oczy Wahida na zdjęciach. Może tęskni? Może przez cały czas kocha? Chociaż… Stara miłość rdzewieje, gdy powieje nowa.
…Bajka się skończyła. Karta opowieści przewrócona. W tym czasie syn Alicji ożenił się. Do domu zamieszkała synowa. Kiedy młodym urodziła się córeczka, Alicja poprosiła, by nazwali ją Alą. Chciała, żeby historia płonącej miłości została w rodzinie na zawsze.
Alicja wybaczyła (a może po prostu pożałowała) byłego męża. Wina wyła, ale została odpuszczona. Darek działał przez teściową. A mama zdołała Alicję przekonać najważniejszymi argumentami:
On już dawno zrozumiał, co źle zrobił. I kto z nas jest bez winy? Każdy grzeszy. Pokusa chodzi po ludziach, nie po lesie. Nie każdy umie się oprzeć.
…Alicja i Darek znów mieszkają razem. Starają się nie rozstawać. A Alicja zapisała się na kurs robienia na drutach. Teraz dzierga dla wnuczki Ali skarpetki z afrykańskimi wzorkami…








