„Pani rzecznik, wie pani, dlaczego my korzystamy ze sztucznej inteligencji? Bo jest zawsze dla nas miła i zawsze ma dla nas czas. Tymczasem kiedy pytamy o coś rodziców, mówią: nie mam teraz czasu”. O sytuacji dziewczynek w Polsce i o tym, z czym przychodzą do jej biura dzieci, opowiada Monika Horna-Cieślak, Rzeczniczka Praw Dziecka
Agnieszka Wójcińska: Jak pani postrzega sytuację dziewczynek w Polsce?
Monika Horna-Cieślak, Rzeczniczka Praw Dziecka: Przede wszystkim widzę, iż rośnie liczba młodych dziewczyn, które są coraz bardziej odważne, mają swoje zdanie, poglądy i chcą zmieniać świat. A także takich, które wierzą w to, iż mogą i potrafią to zrobić. Ale jednocześnie mam świadomość, iż wciąż wiele jest takich, którym brakuje wspierającego otoczenia. One pozostają ciche, bo słyszą, iż zawsze mają być grzeczne, nie wychylać się, nie mówić, czego chcą ani czego potrzebują. Dlatego cały czas musimy głośno powtarzać, iż dziewczyny są niesamowicie fajne i dużo mogą.
A te dziewczynki, które wierzą w siebie i są odważne, mają jakieś idolki, wzory do naśladowania?
Podczas spotkań z młodzieżą szkolną, których mam sporo w całej Polsce, dziewczynki często wskazują jako inspirację Martynę Wojciechowską, osobę umiejącą dotrzeć do zapomnianych części świata i dającą głos kobietom, o których inni zapomnieli. Cenią w niej też to, iż nie boi się mówić o trudnościach, na przykład o tym, iż doświadczyła kryzysu zdrowia psychicznego, iż warto prosić o pomoc i z tej pomocy skorzystać. Podziwiają ją za to, iż na bazie własnego doświadczenia buduje coś dobrego, chociażby projekt Młode Głowy. Drugą taką osobą jest Sławosz Uznański-Wiśniewski, chłopak z Łodzi, który od samego początku marzył, żeby polecieć kiedyś w kosmos, i to w końcu zrobił. Jego droga pokazuje, iż o ile w coś wierzysz, kochasz to, co robisz, masz pasję i ciężko pracujesz, to jesteś w stanie zrealizować choćby kosmiczne marzenie.
Z jakimi wyzwaniami mierzą się polskie dziewczynki?
Na pewno jednym z większych wyzwań jest wciąż wysyłany do nich komunikat, iż mają być grzeczne i iż pewnych rzeczy im nie wypada. Kiedy jedna z nich wyrazi emocje, może usłyszeć, iż jest rozhisteryzowana, a jak chłopiec zrobi coś pod wpływem emocji, na przykład zezłości się, uważa się, iż to pokazuje jego energiczność i zdecydowanie. Myślę, iż to bardzo krzywdzące, ponieważ nie pozwala tak naprawdę być sobą, taką, jaką się jest.
Ma pani poczucie, iż sytuacja dziewczynek różni się zależnie od regionu, w którym mieszkają, od rodziny, w jakiej się wychowały, środowiska społecznego, statusu materialnego?
Niestety tak. Do Biura Rzeczniczki Praw Dziecka wpływają informacje, które świadczą o tym, iż w mniejszych miejscowościach przez cały czas silnie obecny jest stereotyp opiekuńczej kobiecej roli. Dlatego nacisk położony jest na to, by dziewczyny się do niej przygotowywały, a nie uczyły czy rozwijały swoje pasje. A przecież to bardzo ważne, żeby każda dziewczyna mogła wybrać to, czego sama chce.

Jakie jeszcze istotne problemy dotyczące dziewczynek zgłaszane są do Biura Rzecznika Praw Dziecka?
Na pewno dużym problemem jest rosnąca przemoc rówieśnicza, także ze strony dziewcząt wobec innych dziewcząt. Z badań Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę przeprowadzonych w 2022 roku wynika, iż maleje skala przemocy domowej, ale rośnie przemoc rówieśnicza[1]Badanie „Dzieci się liczą/Przemoc rówieśnicza”: … Czytaj dalej. W przypadku dziewczynek role osoby doświadczającej przemocy i prześladowcy łatwo mogą się wymieniać. Bardzo niepokojące jest też coraz powszechniejsze przekonanie, zarówno wśród dziewczynek, jak i chłopców, iż przemocowe zachowania nie spotkają się z żadnymi konsekwencjami. W naszym biurze często mierzymy się z sytuacją, kiedy takie zdarzenia nie są w sposób prawidłowy zaopiekowane. Obserwujemy minimalizowanie ich w duchu: „przeproście się i wszystko będzie dobrze”.
Co w takiej sytuacji mogą zrobić nauczyciele, dyrektorzy szkół, rodzice?
Trzeba zatroszczyć się o osobę, która doświadczyła przemocy rówieśniczej, wysłuchać jej z uważnością, nie minimalizować tych doświadczeń. A także zastanowić się, dlaczego w ogóle do przemocy rówieśniczej doszło. Bo może osoba, która stosowała przemoc, sama potrzebuje wsparcia i pomocy. Dzisiaj przemoc rówieśnicza wygląda inaczej niż za naszego dzieciństwa. Mamy internet, w którym w postaci hejtu jest obecna praktycznie 24 godziny na dobę. Nie ma gdzie się przed nią schronić ani od niej odpocząć.
Z czego to wynika?
Kiedy rozmawiam z młodymi ludźmi, często słyszę, iż nie mają dobrego przykładu ze strony dorosłych. W telewizji widzą, jak bardzo się zaostrzyła debata publiczna, o ile bardziej agresywna jest niż kiedyś. W internecie, iż sami dorośli, gdy coś się dzieje, potrafią pisać słowa, które nigdy nie powinny paść. Pamiętam spotkanie na temat hejtu w jednej ze szkół. Pewna osoba podniosła rękę i powiedziała: jest mi wstyd za moją mamę, gdy widzę, w jaki sposób komentuje coś na Facebooku. Więc na pewno bierze się to z tego, iż my sami jako dorośli przekroczyliśmy istotne granice, a młodzi to obserwują. Druga przyczyna to brak konsekwencji, które wiązałyby się z przemocowymi zachowaniami w sieci. Jako urząd staramy się pokazać, iż za mowę nienawiści grożą określone następstwa prawne. Zdarzało nam się składać zawiadomienia do prokuratury w związku z tego rodzaju przemocowymi zachowaniami wobec dzieci.
A jak aktualnie wygląda kwestia praw dziewczynek i ich bezpieczeństwa?
Z perspektywy Biura Rzecznika Praw Dziecka widzę, iż choć przemoc domowa maleje, to dziewczynki wciąż częściej niż chłopcy doświadczają przemocy ze strony dorosłych. Uważam, iż dziewczynki nie są wystarczająco chronione prawnie. Mamy też na pewno problem związany z bezpieczeństwem menstruacyjnym dziewczynek.
Cały czas mierzymy się z tym, iż nie mają wystarczającego dostępu do środków higienicznych, ginekologów. Różowe skrzyneczki powinny być w każdej szkole, a dziewczyny przed ukończeniem 18 lat powinny mieć prawo do wizyty u ginekologa czy ginekolożki bez zgody rodziców.
Ale mam też obserwacje, które napawają optymizmem. Widzę, iż dziewczyny są coraz bardziej świadome kwestii związanych ze zdrowiem fizycznym, a także psychicznym. Mają w tym zakresie większą świadomość niż chłopcy i większą uważność na tego rodzaju problemy u innych. Gdy widzą, iż ktoś potrzebuje wsparcia, starają się pomóc, zaangażować. Natomiast częste są trudności z dostępem do psychologa u dzieci i młodzieży, bo nie każdy rodzic wyrazi zgodę na taką wizytę.
Czy dostęp do edukacji seksualnej też jest utrudniony?
W Biurze Rzecznika Praw Dziecka uważamy, iż edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa w szkole. Mówię to także z perspektywy adwokatki, która pomagała dzieciom krzywdzonym. Wiem, iż do wielu sytuacji i tragedii by nie doszło, gdyby dzieci wcześniej posiadały wiedzę na temat granic własnego ciała, współżycia seksualnego.

Raport dziennikarski Fundacji Kosmos dla dziewczynek o przemocy relacyjnej dziewczynek.
Dziewczyńskie psychologiczne wojny podjazdowe
Poradnik PDF

Dziewczyńskie psychologiczne wojny podjazdowe.
Raport dziennikarski Fundacji Kosmos dla dziewczynek
o przemocy relacyjnej dziewczynek.
Czy pani zdaniem prawa dziewczynek są równie dobrze chronione jak prawa chłopców?
Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie. W systemie prawnym nie ma rozróżnienia na prawa dziewczynek i prawa chłopców. Mówimy generalnie o prawach dzieci i młodzieży. Ale jak spojrzymy na prawodawstwo w konkretnych aspektach, na przykład niechcianych małżeństw, to akcent jest położony bardziej na dziewczynki, bo to ich częściej dotyczy taka sytuacja. W Polsce zgodnie z prawem dziewczyna, za zgodą sądu opiekuńczego, może zawrzeć związek małżeński, kiedy ukończy 16 lat, a chłopak, dopiero jak skończy 18 lat. Co ciekawe, gdy rozmawiam o tym z polską młodzieżą, chłopcy często mówią, iż ten zapis ich dyskryminuje. Na pewno newralgiczna jest sytuacja dziewczynek w kontekście tradycyjnych ról, które przez lata pełniły. Prawo powinno ochronić je przed wtłaczaniem w nie na siłę.
Chciałam jeszcze wrócić do gorących tematów. Powiedziałyśmy sobie o przemocy rówieśniczej. A jak pani postrzega kwestie takie jak social media, komunikatory i przebodźcowanie, które się z tym wiąże?
Nie jest tajemnicą, iż żyjemy w świecie nadmiaru dopaminy. To, jak zaprojektowane są media społecznościowe, sprawia, iż młode osoby używające ich cały czas potrzebują nowych bodźców, doświadczeń, tego, żeby się coś działo. W związku z tym inaczej niż poprzednie pokolenia reagują na to, czego doświadczają. Ciągłe zastrzyki dopaminy prowadzą do tego, iż nasze reakcje na rozmaite sytuacje są bardzo mocne, nie ma stanów pośrednich. Młodzi nie mają poczucia, iż doświadczanie smutku, kryzysu jest naturalne.
Po drugie, współcześnie coraz rzadziej spotykamy się, rozmawiamy, przeżywamy życie w realnej wspólnocie, a coraz częściej – tylko patrząc w ekran. A to prowadzi do negatywnych skutków, bo jesteśmy istotami społecznymi i potrzebujemy bycia w grupie.
Młodzi ludzie, z którymi rozmawiam, podkreślają: „Pani rzecznik, tak wygląda nasze codzienne życie w domach, bo nie tylko my się tak zachowujemy, ale i rodzice. Wracamy do domu i każda osoba siedzi we własnej komórce”. Albo opowiadają, iż dzwonią do mamy, a ona nie odbiera, tylko pisze: „co tam?”. Wysyłają więc SMS: „dostałam szóstkę”, a w odpowiedzi otrzymują serduszko. Zamiast wiadomości: „kocham cię, jestem z ciebie dumna, super, iż to zrobiłaś”. I mamy sytuację, w której w ogóle przestajemy ze sobą rozmawiać.
Jako Rzecznika Praw Dziecka bardzo ubolewam nad tym, iż w wielu domach brakuje w ogóle zasad korzystania z komórek i internetu. Byłam ostatnio na spotkaniu z młodymi ludźmi w Białymstoku i zaczęliśmy rozmawiać o sztucznej inteligencji. W pewnym momencie wstaje chłopak i mówi: „Pani rzecznik, wie pani, dlaczego my korzystamy ze sztucznej inteligencji? Bo sztuczna inteligencja jest zawsze dla nas miła i zawsze ma dla nas czas. Tymczasem kiedy pytamy o coś rodziców, mówią: nie mam teraz czasu”.
Przerażające i dające do myślenia. A widzi pani jakieś super ważne tematy w obszarze praw dzieci, które są pomijane w debacie publicznej?
Jedną z takich kwestii jest kryzys bezdomności wśród dzieci i młodzieży. Nie mówi się o tym, a skala problemu jest ogromna. Drugi temat to żałoba wśród dzieci. Z badań wynika, iż w Polsce co cztery minuty jakieś dziecko traci bliską osobę. A tymczasem dzieciom nie daje się przeżywać żałoby, nie rozmawia z nimi o tym, często wyklucza się je z pogrzebu.
Co my, dorośli, możemy zrobić, żeby wspierać dziewczynki?
Po pierwsze i najważniejsze, pozwolić im być sobą. Dmuchać im w skrzydła i nie minimalizować ich doświadczeń, osiągnięć, talentów.
A jakie jest pani przesłanie do polskich dziewczynek?
Zawsze słuchajcie swojego serca i podążajcie za tym, co wam podpowiada. Nie bójcie się też zmienić drogi, kiedy czujecie, iż warto zawrócić albo pójść w innym kierunku. Bo najważniejsze, żeby żyć i robić to, co sprawia, iż czujemy euforia i pasję.
Źródła[+]
| Badanie „Dzieci się liczą/Przemoc rówieśnicza”: https://fdds.pl/_Resources/Persistent/2/a/3/8/2a387a124dec62f5efdc76d113029c1c7b337168/Dzieci%20si%C4%99%20licz%C4%85%202022%20-%20Przemoc%20r%C3%B3wie%C5%9Bnicza.pdf |








