Dlaczego Tivoli to jeden z najpiękniejszych wypadów koło Rzymu – Villa d’Este, Adriana i Gregoriana

italiapozaszlakiem.com 3 godzin temu

Wyobraź sobie miasto, w którym na przestrzeni dwóch tysięcy lat dwóch władców – jeden cesarz, drugi kardynał – próbowało prześcignąć się w budowie najpiękniejszej willi. To jest Tivoli.

Cesarz Hadrian stworzył tu w II wieku największą rezydencję cesarską w historii Rzymu – 120 hektarów pałaców, basenów i teatrów, gdzie odtworzył wszystkie cuda świata, które widział podczas podróży po imperium. Półtora tysiąca lat później kardynał d’Este, rozczarowany, iż nie został papieżem, postanowił zbudować ogród, który przyćmi Watykan. Rezultat? Pięćset fontann zasilanych wyłącznie grawitacją – arcydzieło renesansowej inżynierii, które do dziś zachwyca.

Dzisiaj Tivoli, które leży zaledwie 30 kilometrów od Rzymu, jest jednym z najpopularniejszych jednodniowych wycieczek ze stolicy. Jednak większość turystów popełnia ten sam błąd – przyjeżdża na kilka godzin, widzi tylko Villa d’Este i wraca. Nie wiedzą, iż przegapili połowę spektaklu.

Tivoli to nie jest miejsce na szybki selfie przy fontannach. To kompleksowe doświadczenie, które wymaga co najmniej pół dnia, a najlepiej całego, żeby docenić zarówno cesarski przepych starożytności, jak i renesansowy geniusz wodnych ogrodów.

Z tego przewodnika dowiesz się:

  • jak dojechać z Rzymu do Tivoli (pociąg, autobus, samochód),
  • co zobaczyć w Villa d’Este i Villa Adriana,
  • ile czasu potrzeba na każdą willę,
  • jak zaplanować dzień, żeby zobaczyć obie wille,
  • praktyczne porady (bilety, parking, gdzie jeść),
  • czy warto dodać Villa Gregoriana do planu.

I. Villa d'Este – kardynalska ekstrawagancja w Tivoli

Tivoli, Villa d'Este

W 1550 roku kardynał Ippolito II d’Este miał powody do frustracji. Syn Lukrecji Borgii, wnuk papieża Aleksandra VI, wychowany na dworze francuskim, gubernator Tivoli – i NIE został papieżem. Dwukrotnie przegrał konklawe. Postanowił więc zrobić coś lepszego niż papież.

Kupił stary klasztor benedyktyński na wzgórzu nad Tivoli i przez 20 lat (1550-1572) przekształcił go w najbardziej spektakularny ogród renesansowy Europy. Zatrudnił najlepszych architektów (Pirro Ligorio, ten sam, co projektował Watykan!), hydraulików i artystów. Rezultat? Pięćset fontann zasilanych wyłącznie grawitacją – żadnych pomp, żadnej elektryczności, tylko geniusz inżynierii renesansowej.

Woda spływa z rzeki Aniene, tunelem długości 600 metrów, potem rozdziela się na setki fontann, kaskad i grot. I działa do dziś, dokładnie tak samo jak w XVI wieku.

Symbolika ogrodu

To nie są przypadkowe fontanny. Cały ogród to manifest polityczny d’Este. Każda fontanna symbolizuje coś:

  • woda = władza (kto kontroluje wodę, kontroluje życie),
  • fontanny mitologiczne = d’Este jako nowy Herkules,
  • geometria = d’Este jako nowy cesarz (nawiązanie do Villa Adriana).

Papież miał Watykan, ale d’Este miał Ogród Edenu.

Italia poza szlakiem

A teraz zobacz, co zobaczyć w Villa d’Este – czyli nie „odhaczyć”, tylko naprawdę przeżyć.

Fontanna Organo w Villa d'Este – moment, który wytrąca z trybu turysty

Najpierw nic się nie dzieje. Ludzie rozmawiają, robią zdjęcia, ktoś sprawdza telefon. I nagle – woda zaczyna grać. Nie metaforycznie. Dosłownie. Hydrauliczny mechanizm z XVI wieku, zaprojektowany przez Claude’a Vénarda, uruchamia prawdziwe organy kościelne. Bez prądu. Bez elektroniki. Tylko woda, grawitacja i absolutny geniusz. To jest ten moment, kiedy rozmowy milkną, ktoś mówi „wait… what?!”, a ty masz gęsią skórkę.

Melodia zmienia się co pół godziny. W czasach d’Este były to utwory renesansowe, dziś głównie barok. Pokazy: 10:30, 12:30, 14:30, 16:30, 18:30 (latem).

Wskazówka I Bądź tam 5 minut wcześniej, znajdź miejsce w niszy i… patrz na twarze ludzi w chwili, gdy woda zaczyna „śpiewać”. Ten moment zostaje w pamięci dłużej niż jakiekolwiek zdjęcie.

Mechaniczna orkiestra

Insider Tip

W XVI wieku działała tu cała mechaniczna orkiestra: ptaki, trąby, bębny, efekty dźwiękowe. Wszystko napędzane wodą. Zepsuło się w XVIII wieku – i nikt nie potrafił tego naprawić. Zostały tylko organy. I magia.

Wskazówka I Nie chcesz kombinować z pociągami? Zobacz gotowe wycieczki z Rzymu do Tivoli lub kup bilet na zwiedzanie Villa d’Este z audioprzewodnikiem.

Powered by GetYourGuide

Fontanna Neptuna – siła, której nie da się zignorować

Najgłośniejsza, największa i najmłodsza fontanna w ogrodzie. D’Este zaplanował ją w XVI wieku, ale nigdy nie zrealizował, zabrakło pieniędzy. Przez 350 lat była tu tylko sadzawka, dopiero w 1927 roku, prawie cztery wieki później, fontannę zbudowano według oryginalnych planów. Teraz wygląda tak, jakby była tu od zawsze. Ma 20 metrów wysokości, przelewa się tysiące litrów wody na minutę, a hałas jest tak potężny, iż trzeba podnieść głos. Latem w powietrzu unosi się mgiełka, a słońce robi swoje – tęcze pojawiają się jedna po drugiej.

Wskazówka I Najlepszy widok (i zdjęcie) jest z góry, z tarasu przy pałacu, około 15:00–16:00.

Aleja Stu Fontann – miejsce, gdzie ciało w końcu zwalnia

100 metrów, 100 fontann i ciągły, hipnotyczny dźwięk wody. To nie jest atrakcja do przejścia szybko, zaryzykuję stwierdzenie, iż to niemal reguluje oddech. Trzy rzędy fontann symbolizują: Tybr, Aniene i jeziora Albano. W XVI wieku stały tu posągi z „Metamorfoz” Owidiusza. Dziś ich nie ma, ale atmosfera została.

Wskazówka I Najlepszy czas, aby je zobaczyć 8:30–9:30 albo po 17:00. Wtedy słyszysz głównie wodę, nie ludzi. Zatrzymaj się, a choćby zamknij oczy. Woda robi tu to, co dziś nazwalibyśmy „medytacją prowadzoną”.

Klimatyzacja kardynalska w Tivoli

Insider Tip

Jeśli trafisz na upalny dzień, stań tuż przy fontannach, mgiełka obniża temperaturę o kilka stopni. W XVI wieku mówiono na to „klimatyzacja kardynalska”.

Fontanna Owata – renesansowy „park rozrywki”

Dziś widzisz piękną, monumentalną fontannę w owalnej niszy. Kiedyś… to było czyste szaleństwo technologiczne. Za fontanną działała grota pełna automatów hydraulicznych:

  • śpiewające ptaki,
  • poruszające się mechaniczne figury,
  • sowa, po której pojawieniu się ptaki milkły,
  • dźwięki burzy, wiatru, natury.

Wszystko napędzane wodą. To był „wow” efekt XVI wieku. Papież Grzegorz XIII był tak zachwycony, iż przyjeżdżał tu regularnie. Mechanizm przestał działać w XVIII wieku. Dopiero w 2003 roku odnaleziono oryginalne rysunki. realizowane są prace nad rekonstrukcją. Może kiedyś znowu… zaśpiewają?

Wskazówka I Sprawdź noclegi w Tivoli.

Ogród i pałac – czyli dlaczego czujesz to w łydkach

Bądźmy szczerzy: Villa d’Este to nie spacer tylko trening. 45 metrów różnicy wysokości, setki schodów, upał i tłumy. Dlatego proponuję strategię zwiedzania, która ratuje przyjemność ze zwiedzania:

  • wejście przez pałac (krótko, bez celebracji),
  • od razu w dół, do Fontanny Neptuna,
  • powrót w górę, fontanna po fontannie,
  • na koniec Fontanna Organo (koniecznie na pokaz!).

Wskazówka: środek dnia latem = niepotrzebne cierpienie. Najlepiej zaplanować wizytę rano albo po 17:00.

I jeszcze jedno, do Villa d’Este przyjeżdża się dla ogrodów, nie dla pałacu.
Freski są ładne, manierystyczne i historycznie ważne, ale to fontanny i ogród są prawdziwą gwiazdą tego miejsca. jeżeli masz ograniczoną energię, nie ma sensu poświęcać pałacowi zbyt wiele czasu. jeżeli jednak wejdziesz do środka, skup się tylko na trzech rzeczach:

  • balkon z widokiem na cały ogród,
  • Sala di Bacco (freski z motywem wina, ulubiony temat d’Este),
  • podziemny tunel, którym doprowadzano wodę do fontann.

Ile czasu wystarczy? 15–20 minut w zupełności. Nie próbuj zobaczyć wszystkiego „bo wypada”. Villa d’Este najlepiej smakuje wtedy, gdy zostawisz sobie siły na ogród.

Villa d'Este w Tivoli – praktyczne informacje

Na zwiedzanie zarezerwuj minimum 2 godziny, optymalnie 2,5–3 godziny, jeżeli chcesz spokojnie zobaczyć ogrody i zajrzeć do pałacu bez pośpiechu. Warto zabrać ze sobą wodę (latem jest bardzo gorąco), czapkę lub kapelusz (mało cienia) oraz wygodne buty — różnice poziomów i schody dają się we znaki.

Wskazówka I W lipcu i sierpniu w Villa d’Este bywa bardzo gorąco i tłoczno. Najlepsza pora na zwiedzanie to zaraz po otwarciu (ok. 8:30) albo późne popołudnie (po 16:00–17:00).

Już teraz możesz zarezerwować bilety do każdej z trzech opisanych w tym artykule willi, a także wykupić opcję z dojazdem z Rzymu.

II. Villa Adriana – imperium zbudowane z tęsknoty

Villa Adriana, Tivoli

Wyobraź sobie, iż widziałeś już wszystko: Ateny, Aleksandrię, Egipt, Brytanię. Świątynie, biblioteki, kanały, teatry. A potem wracasz do Rzymu i wiesz, iż żadne miejsce nie oddaje świata, który poznałeś. Hadrian zrobił coś, czego nikt przed nim nie zrobił. Nie zbudował pałacu ale swoje własne imperium w jednym miejscu.

Villa Adriana to nie rezydencja. To mapa pamięci cesarza, złożona z miejsc, ludzi i emocji, które go ukształtowały.

Italia poza szlakiem

Cesarz Hadrian (76–138 n.e.) był wyjątkiem. Nie marzył o nowych wojnach, marzył o ideach. Mówił po grecku, czytał filozofów, podziwiał sztukę. Ponad połowę swojego panowania spędził w drodze, poznając prowincje imperium nie jak władca, ale jak obserwator. I był też pierwszym cesarzem, który odważył się być inny – choćby wyglądem. Broda, grecka moda, hellenistyczna estetyka. Rzym patrzył z niedowierzaniem. Ale to nie filozofia uczyniła Villa Adriana tak osobistą.

Antinous – 100 posągów jednej twarzy

Antinous był młodym Grekiem z Azji Mniejszej, towarzyszem cesarza Hadriana. Jego miłością. Jego cieniem. Poznali się około 123 r. n.e. i przez kilka lat podróżowali razem po całym imperium – od Grecji po Egipt. Antinous był przy Hadrianie niemal zawsze: podczas podróży, ceremonii, prywatnych chwil. W świecie rzymskiej władzy była to relacja bezprecedensowa i jawna.

W 130 r. n.e., podczas rejsu Nilem, Antinous utonął. Okoliczności nigdy nie zostały wyjaśnione. Hadrian nigdy się z tej straty nie podniósł.

Zamiast zapomnieć – zaczął budować pamięć. Ubóstwił Antinousa. Założył miasto jego imienia w Egipcie, kazał wznosić świątynie i tworzyć posągi w całym imperium.
I właśnie wtedy Villa Adriana przestała być tylko rezydencją.

Stała się miejscem, w którym Antinous żył dalej: jako Dionizos, Ozyrys, Apollo. Nie w jednym pomniku – w całym krajobrazie. Dlatego to miejsce nie jest neutralne. Jest ciche, melancholijne i intymne, mimo swojej ogromnej skali.

Teatro Marittimo – architektura samotności w Tivoli

Okrągła wyspa, fosa z wodą i most, który kiedyś można było podnieść. Hadrian przychodził tu, żeby zniknąć.

Na środku wyspy stał miniaturowy pałac z biblioteką, sypialnią i łaźnią – wszystkim, czego potrzebował, by odciąć się od świata. Nie tłum, nie dwór, nie imperium, tylko on, książki i cisza. Większość cesarzy budowała miejsca dla ludzi. Hadrian zbudował miejsce, żeby być sam. To jedno z nielicznych miejsc w starożytności zaprojektowanych nie do rządzenia, ale do bycia w samotności.

Cesarz czytał Platona

Insider Tip

Archeologowie odkryli tu resztki biblioteki, zwoje z tekstami Platona i Epikura. Podczas gdy inni cesarze budowali amfiteatry, Hadrian budował wyspę, żeby czytać filozofię w samotności, z dala od imperium.

Canopo – Egipt w Tivoli, czyli najpiękniejsza melancholia w ruinach

Jeśli jedno miejsce w Villi Adriana ma duszę, to jest to Canopo. Długi basen – 119 metrów, jak boisko piłkarskie – otoczony kolumnami i posągami, zakończony monumentalnym Serapeum. To rekonstrukcja kanału Canopus w Egipcie, miejsca słynącego z orgiastycznych festiwali, świątyń Izydy i Serapisa, dekadencji. Hadrian był tam z Antinousem zimą 130 r. n.e. na kilka miesięcy przed jego śmiercią. Gdy Antinous utonął w Nilu, Hadrian wrócił do Tivoli i odtworzył Canopus jako memoriał.

To, co widzisz dziś, to częściowo rekonstrukcja – w XVIII wieku były tu tylko kamienie rozrzucone po polu, a dopiero w latach 50. XX wieku odbudowano kolumny i ustawiono karyatydy (rzeźby kobiet jako kolumny, ich oryginały są w Muzeum Kapitolińskim). Po obu stronach basenu stoją posągi, głównie Antinous przedstawiony jako Ozyrys, egipski bóg zmarłych.

Na końcu basenu czeka samo Serapeum – półkolista grota o szerokości 20 metrów, wykuta w skale. Wejdź do środka: wysoki półkolisty sufit, ogromna nisza w głębi (kiedyś stał tu posąg Serapisa), echo odbijające dźwięk trzykrotnie, chłód choćby w upalne dni. To najbardziej melancholijne miejsce w Villa Adriana. I to tu Hadrian organizował triclinia, rzymskie uczty, na których goście pili wino, jedli winogrona, patrzyli na basen odbijający kolumny i posągi Antinousa.

Najlepsze godziny na Villę Adriana w Tivoli

Insider Tip

Przyjdź tu późnym popołudniem (16:00-17:00), gdy słońce świeci przez kolumny od zachodu, tworząc dramatyczne cienie na wodzie, a posągi stają się złote w tym świetle. Odbicie w basenie, echo w grocie, światło zmieniające kamień w złoto …

Jak strategicznie zwiedzać Villę Adriana w Tivoli

Villa Adriana jest ogromna i większość osób robi tu klasyczny błąd: wpada na 1–1,5 godziny i wychodzi z poczuciem „ładne ruiny”, zamiast z historią w głowie. jeżeli chcesz zobaczyć ją sensownie, zarezerwuj około 3 godzin (2 godziny to wersja „na skróty”, 4–5 godzin to komfort + audioguide).

Najlepsza strategia jest prosta: zacznij od najdalszej części kompleksu (Pecile), a potem wracaj w stronę wyjścia. Tłumy idą odwrotnie – od Canopo – więc Ty zyskasz ciszę i przestrzeń. Po drodze „łapiesz” to, co najważniejsze: Teatro Marittimo (prywatna wyspa Hadriana), termalne kompleksy i finał w Canopo z Serapeum, czyli najbardziej nastrojowym miejscu całej willi.

To musisz wiedzieć o Villi Adriana – ważne wskazówki

Villa Adriana jest ogromna i wymagająca. Teren jest nierówny, prawie bez cienia, latem potrafi być piekielnie gorąco, a w środku nie ma restauracji (tylko kiosk przy wejściu). To nie jest „ładna rekonstrukcja”, tylko prawdziwe ruiny – bez wyobraźni zobaczysz głównie kamienie. Dlatego wygodne buty, dużo wody i audioprzewodnik naprawdę robią tu różnicę.

III. Villa Gregoriana – natura zamiast pałaców

Świątynia Westy, Villa Gregoriana, Tivoli

Na początek jedno ważne sprostowanie: Villa Gregoriana nie jest willą. Nie ma tu pałaców, fontann ani geometrycznych ogrodów. To miejsce powstało z potrzeby ratowania miasta i przypadkiem stało się jednym z najbardziej intrygujacych krajobrazów w Tivoli, a choćby całym Lacjum.

Są tu wodospady, głęboki wąwóz rzeki Aniene, groty wydrążone przez wodę i ruiny przyklejone do klifów. Natura jest dzika, głośna i wilgotna, zupełnie inna niż wszystko, co widzi się w Villa d’Este czy Villa Adriana.

Villa d’Este i Villa Adriana opowiadają o kontroli i ambicji. Villa Gregoriana opowiada o sile natury, której nie da się do końca ujarzmić.

Italia poza szlakiem

Papież, rzeka i inżynierski eksperyment w Villa Gregoriana

Przez stulecia rzeka Aniene była przekleństwem Tivoli. Regularnie wylewała, niszczyła domy i zagrażała całemu miastu. W XIX wieku sytuacja stała się na tyle poważna, iż potrzebne było radykalne rozwiązanie.

W 1835 roku papież Grzegorz XVI zlecił ogromne prace hydrotechniczne. Inżynier Clemente Folchi przebudował koryto rzeki i wykonał system kanałów oraz tuneli w dolinie, które miały odprowadzić wodę poza miasto.

Projekt zadziałał. Tivoli zostało uratowane, a woda, zmieniając swój bieg, zaczęła spadać w nowym miejscu. Tak powstała Wielka Kaskada – potężny wodospad, wysoki na około 120–130 metrów. Park, który dziś nazywamy Villa Gregoriana, był w gruncie rzeczy efektem ubocznym inżynierii. Efektem tak spektakularnym, iż gwałtownie zachwycił artystów, poetów i podróżników epoki romantyzmu.

Zanim zobaczysz wodospad, usłyszysz go. Niski, ciągły grzmot niesie się po całym wąwozie. Gdy podejdziesz bliżej, poczujesz w powietrzu drobną mgiełkę, co latem jest prawdziwą ulgą od upału.

Widok z góry pozwala ogarnąć skalę: wąwóz, kaskadę, skały porośnięte zielenią, a widok z dołu działa na ciało: hałas, wilgoć, siła wody spadającej z ogromną energią.

Grota Neptuna i Grota Syren w Villa Gregoriana

Ścieżka prowadzi w dół, do wnętrza skał. Grota Neptuna to naturalna jaskinia uformowana przez wodę w wapiennej skale. Jest wilgotno, ślisko i wyraźnie chłodniej niż na zewnątrz, choćby w środku lata.

Woda kapie ze ścian, echo odbija dźwięki kroków, a światło wpada tylko fragmentami. To nie jest atrakcja „na szybko” ale raczej krótki moment wyciszenia i kontaktu z surową naturą.

Nieco dalej znajduje się Grota Syren, mniejsza i jaśniejsza. Jej nazwa wzięła się od akustyki, dźwięki odbijają się tu w charakterystyczny sposób. To jedno z tych miejsc, gdzie łatwo zrozumieć, dlaczego XIX-wieczni artyści uważali Villa Gregoriana za krajobraz niemal mityczny.

Świątynia na klifie i wspaniałe widoki w Tivoli

Na górze, na skraju urwiska, stoi niewielka okrągła świątynia z II wieku p.n.e., tradycyjnie nazywana Świątynią Westy. Jej pierwotna dedykacja nie jest dziś do końca jasna, ale jedno nie ulega wątpliwości: lokalizacja jest spektakularna.

Kolumny stoją tuż nad przepaścią. Pod nimi rozciąga się dolina Aniene, w oddali słychać wodospad, a park Villa Gregoriana wygląda jak zielona szczelina w skale. To jedno z najbardziej fotogenicznych i romantycznych miejsc w Tivoli. Nic dziwnego, iż poeci tacy jak Byron czy Shelley właśnie stąd czerpali inspirację.

To spacer, który naprawdę ... męczy. Czy warto tu przyjechać?

Villa Gregoriana nie jest parkiem „na kawę i ławkę”, to trasa z dużą różnicą wysokości, stromymi schodami i mokrymi kamieniami. Trzeba zejść na dół, a potem wrócić na górę, nie ma skrótów ani wind.

Spacer zajmuje zwykle od półtorej do dwóch godzin i wymaga dobrej kondycji oraz porządnych butów.

A zatem, czy warto sie tu pofatygować? jeżeli kochasz wodospady, groty, dziką przyrodę i krajobrazy, które bardziej się odczuwa niż zwiedza – zdecydowanie tak. jeżeli jednak masz mało czasu w Tivoli albo wolisz architekturę i historię pisaną w kamieniu, Villa d’Este i Villa Adriana będą lepszym wyborem.

Jak zaplanować dzień w Tivoli – praktyczny przewodnik

Tivoli jest tak blisko Rzymu, iż aż kusi, żeby wcisnąć je „przy okazji”. I właśnie dlatego wiele osób wraca z poczuciem, iż coś przegapiło: za późno wyjechali, za dużo chcieli, za mało zostawili czasu w przejście między miejscami.

Najlepszy plan na Tivoli nie brzmi „zobaczyć wszystko” ale zobaczyć esencję i nie paść z wysiłku, choćby pomimo upalnego dnia.

Dojazd z Rzymu do Tivoli

Najwygodniej dojechać pociągiem regionalnym Trenitalia ze stacji Roma Tiburtina (dojedziesz metrem linii B) do Tivoli. Czas przejazdu to zwykle około godziny (zależnie od połączenia), a bilety kosztują kilka euro (2,6-3€). To najlepsza opcja do zwiedzania Villa d’Este, ze stacji dojdziesz tu pieszo. Do Villa Adriana jeżdżą autobusy.

Alternatywa to autobus Cotral, który odjeżdża z okolic stacji metra linii B, Ponte Mammolo, jeździ dość często, ale czas dojazdu zależy od korków. Autobusem najlepiej dojechać bezpośrednio do Villa Adriana.

Jeśli nie chcesz kombinować z pociągami i autobusami to sprawdź zorganizowane wycieczki z Rzymu do Tivoli. Oszczędzisz czas, nerwy i dużo się przy okazji dowiesz.

Powered by GetYourGuide

Ile czasu potrzebujesz (uczciwie) na zwiedzanie atrakcji Tivoli

Jeśli chcesz poczuć, iż „byłeś w Tivoli”, a nie tylko „wpadłeś”, zaplanuj tu cały dzień. Najbardziej realistyczny scenariusz to 6–7 godzin na miejscu: dwie główne wille + spokojny obiad i kawa w samym Tivoli.

Kiedy jechać do Tivoli, żeby nie żałować

Jeśli możesz to postaw na wiosnę lub wczesną jesień. Latem da się zwiedzać, ale Tivoli wymaga wtedy dyscypliny: zacznij wcześnie, zrób przerwę w środku dnia i wróć do ogrodów po południu.

Kolejność zwiedzania atrakcji Tivoli, która działa (i dlaczego)

Zacznij od Villa Adriana rano. To największe, najbardziej „chodzone” miejsce, warto wejść tam, gdy masz najwięcej energii i zanim zrobi się gorąco. A potem wróć do centrum i zakończ dzień w Villa d’Este, tam woda i ogród robią robotę choćby wtedy, gdy nogi są już trochę cięższe.

W praktyce to może wyglądać tak:

  • rano: Villa Adriana (ok. 2–2,5 h),
  • w południe: lunch w Tivoli + krótki spacer po centrum,
  • po południu: Villa d’Este (ok. 2–2,5 h).

Jeśli masz jeszcze siłę i chcesz domknąć Tivoli czymś „zupełnie innym” – wtedy dopiero dorzuć Villa Gregoriana (to wysiłek i schody, ale piękne zakończenie dnia).

Planując swoją podróż

Znajdź hotel lub apartament na wakacje dzięki booking.com.

Pamiętaj, aby zawsze mieć wykupione ubezpieczenie turystyczne. Ja korzystam z najlepszej na rynku porównywarki rankomat.pl.

Bilety lotnicze możesz znaleźć i zarezerwować na booking.com.

jeżeli potrzebujesz samochodu we Włoszech, skorzystaj z najlepszej porównywarki discovercars.com lub rentalcars.com.

Potrzebujesz biletów na prom? Znajdziesz je na Direct Ferries.

Gdy kupujesz coś za pośrednictwem moich linków, zarabiam niewielką kwotę. Ty przez cały czas płacisz tyle samo, ze mną dzieli się sprzedawca. Dziękuję za twoje znaczące wsparcie.

Włoska poczta

Dzielę się z Tobą moimi włoskimi podróżami, mając nadzieję, iż cię zainspirują do samodzielnego poznawania jednego z najpiękniejszych państw na świecie.

Dołącz do czytelników mojego newslettera, poste italiane. Dzięki temu nie przeoczysz niczego, co się pojawiło na blogu, a także otrzymasz mnóstwo dodatkowych informacji.

Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu praktycznych informacji o Italii, zapraszam Cię do mojej grupy na FB: Moje wielkie włoskie podróże, którą wyróżnił Magazyn Glamour, jako jedna z najciekawszych grup na FB.

Zapraszam cię także na mojego

, na którym znajdziesz całą masę włoskich inspiracji!

La vita è bella! Życie jest piękne!

Idź do oryginalnego materiału