Super jest być młodą osobą, ale bywa też bardzo ciężko. Tzw. emerging adulthood to najbardziej niestabilny okres w całym biegu życia. Młode osoby zmagają się z wieloma wyzwaniami: nowa tożsamość, nauka, praca, nowe wartości, relacje i do tego wszystkiego mózg, który jeszcze nie ogarnia. Dlatego, kiedy nakłada się dużo problemów życiowy, a jeszcze się rozstajecie, możecie mieć wrażenie, iż ziemia rozstępuje się wam pod nogami. Dla młodych dorosłych partner romantyczny często przejmuje funkcję głównej figury przywiązania – pierwszy raz w życiu ktoś zastępuje rodziców w tej roli. Dlatego ta strata boli tak bardzo, to normalne.
W pierwszych poważnych rozstaniach, niezależnie od tego, czy przydarzają się w wieku nastoletnim, po dwudziestce czy po trzydziestce, nakłada się na siebie kilka różnych mechanizmów. Część z nich dotyczy chemii mózgu, część hormonów, a część tego, iż młodszy mózg dopiero uczy się nadawać sens trudnym, emocjonalnie destabilizującym doświadczeniom.
Miłość uruchamia w mózgu silny system nagrody
Żeby zrozumieć, dlaczego rozstanie potrafi być tak bolesne, najpierw trzeba przyjrzeć się temu, co dzieje się w mózgu, kiedy człowiek się zakochuje. Intensywna, świeża, namiętna miłość uruchamia w mózgu coś w rodzaju naturalnej apteki. Uwalniają się substancje chemiczne, takie jak dopamina i serotonina: te same układy neurochemiczne, które mogą być sztucznie pobudzane przez niektóre substancje psychoaktywne, na przykład kokainę czy ecstasy.
Innymi słowy: zakochanie jest dla mózgu bardzo silnym doświadczeniem. To stan pobudzenia, ekscytacji i nagrody. Można porównać go do euforii po strzeleniu zwycięskiego gola albo do momentu, w którym balerina perfekcyjnie wykonuje piruet. Pojawia się intensywny przypływ przyjemności, coś w rodzaju emocjonalnego „haju”.
Skoro miłość i substancje dające silne pobudzenie mogą aktywować podobne mechanizmy nagrody, to również spadek po utracie tego bodźca może być wyjątkowo dotkliwy. Kiedy osoba, która była źródłem silnej przyjemności, bliskości i ekscytacji, nagle znika z codzienności, mózg reaguje na brak tego, do czego zdążył się przyzwyczaić.
Młodość oznacza silniejszą mieszankę hormonów
U młodszych osób dochodzi do tego jeszcze jeden istotny element: hormony. W okresie nastoletnim, a także między 20. a 30. rokiem życia, pożądanie seksualne i emocjonalne pobudzenie mogą być szczególnie intensywne. W grę wchodzą między innymi testosteron i estrogeny, które wpływają na pragnienie bliskości, atrakcyjność, napięcie seksualne i sposób przeżywania relacji.
Substancje chemiczne w mózgu, takie jak dopamina czy serotonina, mogą działać bardzo szybko, czasem wystarczy kilka sekund, by pojawiła się reakcja. Hormony mózgowe potrzebują zwykle więcej czasu. Ich wpływ może rozwijać się przez minuty, godziny, a czasem choćby dni. W pewnym sensie głębiej „osadzają się” w naszym systemie emocjonalnym.
Nie oznacza to oczywiście, iż po czterdziestce pożądanie znika albo iż człowiek przestaje intensywnie kochać. Z wiekiem zmienia się jednak gospodarka hormonalna. U kobiet i mężczyzn poziomy niektórych hormonów mogą się zmniejszać lub przekształcać, szczególnie w kolejnych dekadach dorosłości. U młodszych osób, zwłaszcza nastolatków oraz mlodych dorosłych, hormonalna reakcja na zakochanie bywa bardziej gwałtowna, silniejsza i mniej przewidywalna.
Oksytocyna sprawia, iż trudniej się „odkleić”
Jednym z ważnych hormonów związanych z miłością i przywiązaniem jest oksytocyna, często nazywana hormonem więzi. To ona odgrywa rolę w budowaniu bliskości, zaufania i poczucia połączenia z drugą osobą.
Właśnie dlatego ból po zakończeniu namiętnej relacji może wydawać się długotrwały i trudny do opanowania. Nie chodzi jedynie o krótkotrwały spadek chemicznych substancji odpowiedzialnych za przyjemność. W grę wchodzą także mechanizmy więzi, które działają głębiej i wolniej wygasają.
Hormony związane z przywiązaniem są trudniejsze do „wyciszenia” niż chwilowy przypływ dopaminy. jeżeli mózg i ciało zdążyły skojarzyć konkretną osobę z bezpieczeństwem, intymnością, ekscytacją i bliskością, rozstanie może być przeżywane nie tylko jako smutek, ale niemal jak utrata części własnego świata.
Mózg potrzebuje czasu, żeby zrozumieć stratę
Jest jeszcze jeden powód, dla którego pierwsze rozstania bywają tak trudne. Mózg musi nauczyć się nadawać kontekst nowym doświadczeniom, a ta umiejętność rozwija się wraz z wiekiem.
Kiedy jesteśmy młodsi, chemia mózgu i hormony mogą dominować nad zdolnością spokojnego interpretowania sytuacji. Mózg dopiero uczy się rozpoznawać schematy, porządkować doświadczenia i rozumieć, iż choćby bardzo bolesne wydarzenia są możliwe do przetrwania.
Mózg lubi przewidywalność, powtarzalność i porządek. Dlatego pierwsze doświadczenie czegoś tak silnie destabilizującego, jak porzucenie, koniec relacji albo zobaczenie osoby, którą się kochało, z kimś innym, może być wyjątkowo trudne do przetworzenia. Nie ma jeszcze wcześniejszego doświadczenia, do którego można by się odwołać. Nie ma wewnętrznego dowodu: „to już kiedyś bolało i jednak minęło”.
Okres tzw. emerging adulthood (między 18. a 25. rokiem życia) to – jak opisuje Jeffrey Arnett (2000, 2015) – najbardziej niestabilny etap w całym biegu ludzkiego życia. To czas intensywnej eksploracji tożsamości, relacji i wartości, połączony z presją edukacyjną i zawodową. A na dokładkę dzieje się to w momencie, gdy mózg się wciąż jeszcze rozwija: kora przedczołowa mózgu, odpowiedzialna za regulację emocji i planowanie, dojrzewa dopiero około 25. roku życia.
W tym wieku rozstania są szczególnie dotkliwe z jeszcze jednego powodu: partner romantyczny przejmuje funkcję głównej figury przywiązania, zastępując w tej roli rodziców. Strata partnera staje się więc stratą głównego źródła bezpieczeństwa emocjonalnego. Kiedy w jednym momencie sypie się tak wiele obszarów, mózg nie rozróżnia poszczególnych stresorów. Wszystko nakłada się na siebie, a Ty możesz czuć się jak rozbitek na środku oceanu. To normalne i zamiast pielęgnować złe myśli, szukaj wsparcia lub pomocy.
Z wiekiem pojawia się doświadczenie, które pomaga przetrwać
Im jesteśmy starsi, tym więcej pojawia się nie tylko życiowego doświadczenia, ale także umiejętności refleksji. Z czasem człowiek zaczyna rozumieć, iż intensywny ból emocjonalny nie musi oznaczać końca świata, choćby jeżeli w danym momencie tak właśnie się czuje.
Kolejne rozstania, drugie, trzecie, czwarte, w teorii powinny być łatwiejsze nie dlatego, iż mniej bolą, ale dlatego, iż mózg ma już jakiś punkt odniesienia. Pojawia się cichszy, ale istotny głos: „Przeżyłaś to wcześniej. Było okropnie, ale udało się przejść dalej. Teraz też się uda”.
Oczywiście każdy człowiek reaguje inaczej. Nie ma jednej uniwersalnej instrukcji przeżywania rozstania. jeżeli ktoś po trzecim, piątym albo choćby dziesiątym zakończeniu relacji przez cały czas czuje się fatalnie, przygnieciony i niezdolny do ruszenia dalej, nie oznacza to, iż coś z nim jest nie tak. Być może jego mózg po prostu wolniej rozpoznaje wzorzec, silniej reaguje na stratę albo potrzebuje więcej czasu, by odzyskać równowagę.
Czas naprawdę pomaga, ale nie działa magicznie
Popularne powiedzenie, iż „czas leczy rany”, nie jest całkowicie pozbawione sensu. Nie chodzi jednak o to, iż samo przesuwanie się dni w kalendarzu automatycznie usuwa ból. Czas pomaga między innymi dlatego, iż daje mózgowi możliwość oswojenia straty, stworzenia nowych skojarzeń, zbudowania innych źródeł przyjemności i stopniowego osłabienia biologicznej reakcji na brak ukochanej osoby.
Złamane serce w młodym wieku może więc boleć bardziej nie tylko dlatego, iż jest pierwsze. Boli mocniej, bo łączy w sobie intensywną chemię zakochania, silną reakcję hormonalną, pożądanie, więź i brak wcześniejszego doświadczenia, które pomogłoby uporządkować to, co się dzieje.
Z wiekiem niekoniecznie stajemy się odporni na ból. Możemy jednak stać się lepiej przygotowani do tego, by go rozumieć, nazwać i przetrwać.
Co możesz zrobić?
Powrót do eks rzadko jest adekwatną odpowiedzią na tak duży stres. jeżeli czujesz się przytłoczony_a, zacznij od podstaw i ustal jasną hierarchię potrzeb:
- Zaopiekuj się ciałem – sen, jedzenie, ruch i odstawienie używek.
- Uspokój głowę – daj sobie czas na wyciszenie.
- Przeanalizuj sytuację – dopiero gdy odzyskasz względny spokój, zacznij rozmawiać z przyjaciółmi, wyciągać wnioski i podejmować dalsze decyzje.
Posłuchaj podkastu „O Zmierzchu” i książek o tym samym tytule. Pomagają uporządkować i związki i emocje.











