Nie umiemy dziś budować wieloletnich relacji. Czy kiedykolwiek to jednak potrafiliśmy? A może dawniej wcale nie było stabilniej, tylko zwyczajnie byliśmy jako ludzie na siebie skazani? We współczesnym świecie możemy, ale nie musimy. To dlatego przyjaźń do pierwszej kłótni to standard, tak jak miłość do pierwszego nieporozumienia. Zaczynają się problemy, to wychodzimy z założenia, iż to nie to, trzeba szukać dalej. Bez świadomości, iż przecież różnice zdań są normą i gdy ich nie ma, to wtedy należałoby się martwić. Tymczasem nas niepokoi to, co jest naturalne i w sumie nam służy. Jest bowiem po to, żeby się poznać i aby wzmocnić nasze relacje. Całkiem się pogubiliśmy…. Dlaczego przyjaźnie się rozpadają? Czy tylko z powodu mylnych wyobrażeń? A może tak po prostu musi być?
Dlaczego przyjaźnie się rozpadają?Krótkie relacje
Dzisiaj relacje zbyt często są na chwilę. Tylko wtedy, kiedy znajdujemy się w fazie fascynacji, wszystko jest piękne, rzeczywistość ogląda się przez różowe okulary, każdy gra, próbując się stylizować na kogoś lepszego. Tworzymy sobie fikcję, która pochłania bez reszty. Jednak żadne kłamstwo nie może zbyt długo trwać, w końcu przychodzi otrzeźwienie.
Bez problemów
Gdy pojawiają się kłopoty, wyzwania, różnice zdań, to się zawijamy. Nie wyjaśniamy, nie próbujemy zrozumieć, wychodzimy z założenia, iż skoro druga strona ma inny pogląd, to znaczy, iż nie pasujemy do siebie. Szukamy dalej swojego klona, relacji idealnej, w której ktoś zawsze będzie się z nami zgadzał, zawsze mówił to, co chcemy usłyszeć.
Nie wiemy, iż to fałsz. Jakoś sobie tego nie uświadamiamy….Nie ma bowiem ludzi idealnie zgodnych. Łudzimy się, iż w tym poglądzie na rzeczywistość mamy rację, iż bycie razem ma być proste, a każde potencjalne problemy to sygnał, iż trzeba odejść. Mylimy się na całej linii.
Wspólne mierzenie się ze światem – wyzwanie przyjaciół
Okazuje się, iż prawdziwa relacja zaczyna się dopiero po:
- pierwszej sprzeczce,
- pierwszym problemie,
- kryzysie,
- zobaczeniu kogoś bez masek i upiększeń,
- upadku,
- maksymalnym rozczarowaniu.
Aby kogoś naprawę poznać, trzeba się złamać, mocno zaskoczyć, zirytować. To nie dzieje się ani łatwo, ani od razu. Konieczne jest budowanie wspólnych doświadczeń, także tych trudnych.
To właśnie z tego powodu prawdziwych przyjaźni jest tak niewielu. Większość relacji tylko udaje to, za czym ludzie tęsknią. Są namiastką, która nie jest w stanie przetrwać w chwili próby, bo nigdy nie była sprawdzana w obliczu wyzwań. Gdzieś przemykała, udawała, iż nie widzi, milczała, bała się odezwać, choćby nie próbowała przeżyć to, co nieuniknione.
To nie jest niestety przyjaźń, jeżeli nie umiemy być sobą, być szczerzy, kiedy udajemy, iż wszystko jest w porządku, a wcale takie nie jest.
Dlaczego przyjaźnie się rozpadają?
Do przyjaźni potrzeba dwóch osób, podobnie zaangażowanych i równie obecnych. Takich, którym się chce, którym zależy.
Dzisiaj bycie zaangażowaną jest trudne, a znalezienie kogoś, kto będzie również trwał obok, jest podwójnym wyzwaniem. Dlatego przyjaźnie się rozpadają. Nie chce się nam starać, jesteśmy zmęczone, nie mamy siły się mierzyć z wyzwaniami.
Mówimy, iż nie mamy czasu. Ciągle gdzieś biegniemy.
Tak naprawdę jednak nie zawsze to prawda.
Mamy po prostu inne priorytety, zależy nam na czymś innym niż na wysiłku. Wybieramy wygodę, płytkie rozrywki, bezproblemową jakość czasu. Krytykujemy rzeczywistość, ale nie wstajemy z kanap. Nie idziemy po swoje, nie próbujemy niczego zmienić. Nie walczymy o to, co mogłoby nam realnie poprawić jakość życia. Dlatego przyjaźnie się rozpadają. I dlatego, iż nie sposób walczyć w pojedynkę. Jedna osoba to za mało.
Inny powód? Przyjaźnie się rozpadają, bo tak po prostu jest. Osoby są w naszym życiu i znikają. Zmieniają się, my się zmieniamy, już nie jest nam po drodze…
Tu problemem nie jest brak walki, ale brak zrozumienia naturalnych zmian w życiu.
A Ty co sądzisz na ten temat? Dlaczego przyjaźnie się rozpadają?
Dlaczego nie mamy czasu (ochoty) na przyjaźń…?











