Dlaczego mężczyźni po 40 boją się bliskości bardziej niż kiedykolwiek wcześniej?

kobietytomy.pl 2 godzin temu

Mężczyźni po 40 coraz częściej unikają bliskości, która dla wielu jest synonimem stałego związku. Dlaczego? Bo wizja utraty kontroli i tego, iż ktoś może realnie wpłynąć na ich życie, bywa dla nich paraliżująca. Ale jest powód znacznie głębszy: brak emocjonalnej dojrzałości. Dojrzałość nie przychodzi sama, nie da się jej kupić ani dostać w pakiecie. Wypracowuje się ją w trudzie, w pocie i – tak, również w łzach, których kultura mężczyznom od dekad zabrania. Dlatego mamy kobiety szukające partnerów gotowych na prawdziwą relację i mężczyzn, którzy mówią, iż „kobiety za bardzo się zmieniły”. Tymczasem wystarczyłoby spojrzeć prawdzie w oczy. I właśnie to zamierzam zrobić – jednym ruchem ściągnąć z prawdy płachtę utkaną z milczenia. Gotowi?

Kryzys męskości częścią większego kryzysu?

Dzisiaj mamy kryzys męskości. To fakt. Ale tak naprawdę mamy kryzys ogólny – kryzys prawdy, wartości, autorytetów i moralności. Jesteśmy zagubieni, niezależnie od płci. Świat zmienia się szybciej niż kiedykolwiek: struktury społeczne, gospodarka, relacje. Dotychczasowe autorytety upadają, a nowych jeszcze nie widać. Wiele osób ucieka w bylejakość, w szybkie sukcesy, które dają chwilową satysfakcję, a potem zostawiają pustkę.

W tym chaosie mężczyźni się gubią. przez cały czas mają być męscy, ale jednocześnie wrażliwi. Mają osiągać sukcesy, ale też być obecni. Oczekuje się od nich więcej niż kiedykolwiek – w pracy, w domu, jako ojców i partnerów. Nic dziwnego, iż czują presję i podniesioną poprzeczkę, której często nie rozumieją.

Gdyby spojrzeli szerzej, zobaczyliby, iż kobiety również się zmieniły. Wypracowały swój poziom, swoją siłę, swoje standardy – i oczekują tego samego. Jednak wielu mężczyzn, z powodów dla nich zrozumiałych, nie potrafi być obiektywnych. Łatwiej jest zaprzeczać zmianom niż na nie odpowiedzieć.

Doświadczenia po 40 a potrzeba ucieczki

Panowie często boją się bliskości i poważnych związków również z innego powodu. Ten lęk wynika z doświadczeń: odrzucenia, rozczarowania, rozwodu.

Mężczyzna po 40 to zwykle facet z historią, który nierzadko został odtrącony, niezrozumiany, wykorzystany. I dlatego właśnie swoje frustracje tak łatwo wylewa na kobietach po 40. To właśnie ich się boi, uważając, iż wszystkie dojrzałe kobiety są takie same. jeżeli jedno jego doświadczenie to potwierdza, to trudno uciec od generalizacji, iż każde kolejne byłoby takie same. To nic dziwnego, to psychologia i próba obrony własnego ja, pokiereszowanego ego i wątłego poczucia bezpieczeństwa w relacjach.

Emocjonalne straty na tym etapie życia są zwykle tak duże i tak bolesne, iż uczą ostrożności. Często manifestowanej twierdzeniem, iż wszystkie kobiety są…i tu dodaj to, co ślina na język przyniesie.

Lęk przed utratą wolności

Lęk przed bliskością to często obawa przed utratą wolności. Relacja z kobietą zmienia, gdy robi się poważnie, życie zaczyna wyglądać inaczej. Pojawiają się oczekiwania, presja, potrzeba dostosowania się, chodzenia na kompromisy. Zdrowy związek to nie tylko jednak koszty, to przede wszystkim zyski, których jednak wielu mężczyzn po prostu nie widzi. Lęk przed utratą dotychczasowego życia jest tak ogromny, iż paraliżuje i nie pozwala zrobić kroku do przodu.

A potem pojawiają się dowody anegdotyczne, które, zgodnie z mechanizmem potwierdzania własnych przekonań, utwierdzają go w decyzji. Mężczyźni mówiący o kłopotach w małżeństwie, kumple żalący się na stałe partnerki. Mężczyzna dostaje potwierdzenie dla swojej decyzji – nie warto.

Emocje, których mężczyzna nie rozumie

Jest kolejny istotny problem. Mężczyźni nie są trenowani w emocjach. Dzisiaj coraz częściej jednak są, ale przed laty nie byli.

Dlatego wielu panów nie ma kompetencji do wyrażania emocji i budowania bliskości. Często wypierają lęk, smutek, bezradność i wszystko manifestują złością. Złość ma ich czynić męskimi, silnymi, twardymi. Problem w tym, iż złość jest emocją wtórną – maską, która przykrywa to, co naprawdę boli. A na złości nie da się zbudować zdrowej relacji. Potrzeba czegoś więcej.

Samotność jako wybór

Poza tym z wiekiem rośnie nasza akceptacja samotności. Panowie są pod tym względem podobni do kobiet. Zamiast niepewności wybierają to, co znają. Nie są gotowi do ryzyka, wolą swoją codzienną przewidywalność i nawyki, które dają im poczucie stałości.

Im dłużej człowiek jest sam, tym trudniej to zmienić. Samotność działa bowiem silnie uzależniająco.

Presja sukcesu

Na koniec o najczęściej przemilczanym aspekcie – presji sukcesu. jeżeli mężczyzna nie czuje się kompetentny, nie jest pewny swojej wartości, to nie będzie próbował bycia z kimś w bliskiej relacji. Ta bowiem mogłaby obnażyć jego braki. Pokazać to, czego nie osiągnął i nie zyskał.

W takim układzie szczególnie trudna jest relacja z silną, niezależną kobietą – taką, której trudno zaimponować. Wielu mężczyzn, którzy sami ze sobą czują się niepewnie, nie wejdzie w relację z kimś, kto w ich oczach ma „więcej”. To nie jest zła wola. To efekt wdrukowanych przekonań, iż mężczyzna ma być lepszy, silniejszy, mądrzejszy i ma się kobietą opiekować. Myśl, iż to kobieta mogłaby opiekować się nim, jest dla części mężczyzn nie do zniesienia. Nie teraz. Nie w okresie tak gwałtownych społecznych zmian. Być może kiedyś – w następnym pokoleniu. A może już teraz, wśród tych, którzy odważą się spojrzeć w siebie, zaczyna się cicha rewolucja męskości – dojrzalszej, bardziej świadomej, gotowej na bliskość.

Jak sądzisz?

Idź do oryginalnego materiału