Dlaczego kobiety przyprawiają rogi mężczyznom?| Apex Mindset

Przyprawianie rogów, zdradzające kobiety i czego nauczyło mnie bycie byczkiem
Dobra, pogadamy o tym, dlaczego kobiety lubią upokarzać mężczyzn przez „kukoldztwo”. To brzmi okropnie, prawda? Dobra. Jestem Paul z Apex Mindset. Kanał Richa Coopera „Entrepreneurs and Cars”, dziś wieczorem zanim pogadamy u niego o „Wdowach po Samcach Alfa”.
To będzie świetny odcinek, naprawdę ważne, żebyście zrozumieli, jak to działa i żeby to do was dotarło. Ważne też, żebyście zrozumieli temat „przyprawiania rogów” czy „kukoldztwa”, zaraz wyjaśnię dokładnie, co mam na myśli, mówiąc te dwa słowa.
Za chwilę, ale musicie to zrozumieć, bo to zdeterminuje, dlaczego… Stawiacie w relacjach i w kontaktach z kobietami konkretne granice. Musicie zrozumieć, iż kobiety są… Wewnętrznie „zaprogramowane” do zwodzenia w kwestii decyzji seksualnych. Są skłonne do kłamstwa. Są skłonne do manipulowania i oszukiwania, robią to zarówno wobec siebie, jak i wobec mężczyzn, z którymi są oraz innych mężczyzn w swoim życiu. Robią to jako część tego, kim są. Wiem, iż to brzmi, jakbym jechał po kobietach. Spokojnie, nie o to mi chodzi.
Dobra, jako mężczyzna mam w sobie skłonność do przemocy w pewnych okolicznościach i sytuacjach. Ale czy to znaczy, iż wszyscy mężczyźni są okropni, brutalni i są potworami? Czy to daje mi wymówkę, żeby być brutalnym potworem i funkcjonować poza społeczeństwem? Nie, oczywiście, iż nie. To w ogóle nie jest żadna wymówka, prawda? Jestem człowiekiem.
Mam kore nową, płat czołowy, własny system wartości; mamy też wartości społeczne, zasady i prawo. Nie jest w porządku po prostu stosować przemoc tylko dlatego, iż część moich pierwotnych popędów w pewnych okolicznościach mnie do tego pcha. Wiesz, o co mi chodzi?
Ale jeżeli nie uznam, iż mam w sobie takie popędy, to jak mam sobie z nimi radzić? I jak rozwiązywać współczesne problemy w bardziej konstruktywny sposób. Tak samo jest, kiedy mówimy o kobietach i nieuczciwości, o ich skłonności do kłamstwa. Kobiety kłamią cały czas i nie zawsze robią to świadomie. Często robią to celowo, okej, ale często też wcale nie muszą, to część ich wewnętrznego „okablowania”. Nic nam nie daje udawanie, iż tak nie jest.
To po prostu jeden ze sposobów, w jaki kobiety były w stanie przetrwać: gdyby były uczciwe i otwarte w kwestii swoich zachowań seksualnych i skłonności… Zostałyby zabite, ukamienowane na śmierć, przez całą historię, jako słabsza płeć. Musiały uciekać się do odrobiny podstępu.
W gruncie rzeczy możemy choćby porównać ciało kobiety do ciała, powiedzmy, szympansicy. Kiedy szympansice są w rui i owulują, ich genitalia puchną, czerwienieją i wszyscy to widzą, iż one owulują, a u ludzi jest inaczej. Są pewne sygnały, jasne, jeżeli zwracasz uwagę, ale ogólnie rzecz biorąc… kobiety ukrywają swój cykl owulacyjny; choćby ich ciała są w pewnym sensie „zaprojektowane”, by wprowadzać w błąd i to właśnie z tych powodów. Ewolucyjne przyczyny miały związek z dzieciobójstwem i szeregiem innych rzeczy.
To się łączy z tym, o czym będę mówił o kukoldztwie.
Więc jeżeli nie uznasz, iż w naturze kobiet jest pewien rys „zwodniczości”, i po prostu… Mówię o ich naturze, niekoniecznie o tym, co konkretnie zrobią. Jasne, kobieta z wyższym systemem wartości i silniejszą motywacją może iść wbrew własnej naturze i podejmować inne decyzje; w związku długoterminowym liczysz na to, iż zweryfikujesz i znajdziesz osobę, która potrafi odroczyć gratyfikację. Która jest trochę bardziej… inteligentna i nie mam na myśli tego, ile ma doktoratów, tylko inteligencję w sensie… Dojrzałość emocjonalna, trochę samoświadomości i wtedy można te popędy ukierunkować w bardziej produktywny sposób. Chcesz wybrać kogoś właśnie takiego.
Weryfikacja pod kątem związku – Rian Stone
Jak zweryfikować kobietę na żonę, nie weryfikując jej?!
Chodzi jednak o to, iż istnieje pewna zwodnicza natura i „kukoldztwo” się w to wpisuje, a ta zwodniczość jest mechanizmem przetrwania. Dobra, skoro to rozumiesz, możemy to przyjąć i przejść do tego, czym adekwatnie jest kukoldztwo: to akt… bzykania się z innym mężczyzną, zajścia z nim w ciążę, a potem sprawienia, iż mężczyzna, z którym jest w stałym związku, wychowuje to dziecko. myśląc, iż to jego dziecko.
No dobra, więc to zasadniczo klasyczna definicja kukoldztwa, tego słowa. To słowo jest z nami od czasów Szekspira.
Dziś „kukoldowanie” stało się współczesnym, szerszym terminem, ale ja zdefiniuję je tu jako pragnienie seksu z innym mężczyzną, niezależnie od tego, czy do niego dojdzie, oraz podniecenie nie tylko… samym aktem seksu z tamtą osobą, ale też poniżaniem jej głównego partnera.
Czyli w sytuacji „kukoldowania” podnieca ją właśnie to umniejszanie i upokarzanie obecnego partnera. Musisz zrozumieć zasadę przyjemności i to, jak się w to wszystko wpisuje, a także teorię samolubnego genu. Weźmy na przykład Richarda Dawkinsa. Jesteśmy tak ukształtowani przez ewolucję, żeby robić to, co jest dla nas ewolucyjnie korzystne, choćby jeżeli nie pasuje to do naszej sytuacji życiowej czy celów.
Na przykład 45‑letni facet, żonaty, który wcale nie jest szczególnie nieszczęśliwy w małżeństwie, może mieć silną potrzebę, żeby przespać się z 22‑letnią sekretarką z pracy. Dlaczego? Bo z perspektywy ewolucji opłaca mu się zapłodnić tę 22‑letnią sekretarkę. Przede wszystkim po to, żeby „rozsiewać” swoje geny, prawda? Tyle iż w realiach współczesnego życia to działa na jego niekorzyść, naraża swoje małżeństwo. Jeśli rzeczywiście ją zapłodni, to są zasoby, które teraz będzie musiał dzielić. W takiej sytuacji zdrada żony może przynieść mu całą masę negatywnych konsekwencji. Ale jest w nim ewolucyjny popęd do takiego zachowania i nie chodzi o to, iż jego mózg i jego… emocje oraz pragnienia są „zaprojektowane” tak, by chciał mieć z 22‑latką dziecko. On po prostu chce się z nią przespać, bo to jest przyjemne, prawda?
Seksualna Cukrzyca – Rian Stone
Czyli prawdziwy popęd kieruje nas ku temu, co będzie przyjemne, a czasem sama chęć, samo pragnienie, jest przyjemne. Widzisz, chodzi o przyjemność. Ogólnie, im coś jest przyjemniejsze, tym zwykle bardziej… jest to korzystne ewolucyjnie. Dlatego pożądamy seksu i czerpiemy z niego przyjemność, bo to… daje nam przewagę ewolucyjną. Więc trzeba zrozumieć, iż kiedy kobiety zdradzają mężczyzn… to też jest dla nich przyjemne. Często ryzykują przez to związek, cały styl życia i bezpieczeństwo finansowe. Nie robiłyby tego, gdyby nie dawało im to przyjemności, zrozum to.
Wejdźmy na chwilę w teorię pluralizmu strategicznego, czyli to, co w kręgach „Czerwonej Pigułki” i wokół „Mężczyzny Racjonalnego” nazywa się „alfa szmaci” a „beta płaci”. W psychologii ewolucyjnej nazywa się to właśnie pluralizmem strategicznym. Na czym polega pluralizm strategiczny [strategia podwójnego kojarzenia]? Na tym, iż większość kobiet… nie jest w stanie „zdobyć” mężczyzny, który jednocześnie byłby genetycznie lepszy od innych opcji i zarazem zapewniał jej i dzieciom utrzymanie.
Ale może zdobyć mężczyznę genetycznie „lepszego” (bardziej atrakcyjnego z punktu widzenia genów) na krótkoterminowy kontakt seksualny. Więc będzie uprawiać seks z takim „alfą”, na krótki, przelotny układ. Ale na stałe spróbuje się związać z takim „betą”, aby mieć zapewnione utrzymanie. Bo nie może mieć wszystkiego naraz, czyli zapewnienia bytu i „lepszych genów”; choćby kobiety o niższej wartości na rynku matrymonialnym potrafią namówić atrakcyjnego faceta na seks.
Jeśli on jest po prostu trochę nieogarnięty i akurat niczego nie szuka, to ona może go nakłonić, żeby z nią poszedł do łóżka, przetrzepał sakwę? Więc czuje pociąg i podniecenie seksualne, żeby skłonić tego faceta, by z nią poszedł do łóżka. Ale niekoniecznie uda jej się sprawić, żeby był z nią w związku i żeby potem ją utrzymywał, ze względu na potencjalne potomstwo. Widzimy to w badaniach bez przerwy. Chodzi o to „gorące” doświadczenie seksualne.
Z tym facetem na krótki układ. Właśnie z tym facetem na krótki układ i to jest wyewoluowana strategia seksualna. One nie… Najpewniej nie są w stanie „zabezpieczyć” tego faceta jako źródła długoterminowego utrzymania. Oczywiście każda kobieta chciałaby mieć najlepszego możliwego partnera seksualnego, żeby został przy niej i był jej wierny. Ale większość nie może tego mieć, więc musi iść na kompromis.
No i ten kompromis wiąże się z oszustwem. Ona musi oszukiwać mniej atrakcyjnego seksualnie faceta, żeby się nią zaopiekował, był jej wierny i był z nią w związku. Musi oszukiwać tego faceta, więc jest w tym element manipulacji. Tego oszukiwania jest dużo, dlatego związki zwykle się rozpadają. Teraz rozumiemy tę strategię pluralizmu i naturę jej oszustwa.
Ona zazwyczaj „osiądzie” z facetem, którego nie uważa za atrakcyjnego seksualnie i do którego nie czuje takiego pociągu jak do mężczyzn ze swojej „seksualnej ścieżki”. jeżeli „osiadła” z facetem typu beta, musi oszukiwać tego betę, żeby uprawiać seks z bardziej genetycznie wartościowym mężczyzną.
Więc na przykład, jeśli w związku wyjdzie na babski wieczór, przyjaciółki będą ją kryć i prześpi się z facetem, którego pozna w barze i wymyśli, iż nocuje u koleżanki czy coś, a potem wróci do domu następnego dnia. Bzyka się z facetem, którego uważa za bardziej genetycznie wartościowego. I to nie jest tylko przyjemność z seksu z takim facetem, czerpie przyjemność także z samego oszukiwania. Czyli samo oszukiwanie podnieca ją bardziej seksualnie niż sytuacja bez tej „tajemnicy”, a do tego czerpie przyjemność z poniżania.
Ma też świadomość, iż wybiera innego mężczyznę, co rani i upokarza faceta, którego ma w domu. Samo poniżanie tego faceta jest dla niej seksualnie podniecające, to dodatkowo ją nakręca. Dzięki temu ma orgazm szybciej i intensywniej. Większość kobiet na to spojrzy i powie: „Nie, absolutnie nie”, ale to prawda.
Kobiety potrafią jednocześnie trzymać w głowie kilka rzeczy, więc razem z podnieceniem może też czuć się z tym źle. Te dwie rzeczy mogą dziać się naraz, może czuć podniecenie w tym samym czasie. Zdradza i niemal jednocześnie, albo zaraz potem, ma z tego powodu wyrzuty. To bardzo częste. To nie znaczy, iż tego podniecenia nie ma, znów podnieca ją oszustwo, podnieca ją… również poniżanie jej „beta” partnera.

Trzeba zrozumieć, iż kiedy „osiada” z betą, często nie jest świadoma tych wyborów. Więc w fazie miesiąca miodowego z nowym facetem, kiedy wydaje się, iż on jest w niej zakochany, ona też go kocha. Jest dobrym żywicielem, prawda? Dobrze się sprawdza jako ktoś, kto zapewnia byt. Gdyby ją z tym skonfrontować, pewnie powiedziałaby: „no tak, wiesz… facet, z którym sypiałam pięć lat temu, był lepszy w łóżku niż ten, z którym teraz jestem.”
Ale musi to sama przed sobą wypierać. Więc w fazie miesiąca miodowego zwykle na to nie patrzy, jeżeli zostanie skonfrontowana z tym, to powie: „seks nie jest najważniejszy. Wiesz, to nie istnieje, to nie ma aż takiego znaczenia”. Będzie to sobie racjonalizować i jeszcze trzyma się nadziei, więc w fazie miesiąca miodowego… Nawet jeżeli w tym okresie nie ma najlepszego seksu… Ma nadzieję, część jej jestestwa liczy, iż może ukształtować tego faceta albo iż on z czasem dorośnie, iż jakimś cudem stanie się jej najlepszym doświadczeniem w łóżku i najlepszą opcją seksualną. Niestety zwykle tak się nie dzieje, bo pożądania seksualnego nie da się wynegocjować.
Metoda Boskiego Kochanka – Daniel Rose
Jasne, mężczyzna może poprawić swoje umiejętności w łóżku, para może się do siebie zbliżyć, to się zdarza, ale ogólnie rzecz biorąc jest… Powiedzmy, iż jest w tym pewien „chemiczny” składnik, taki genetyczny pociąg między dwojgiem ludzi, którego po prostu nie da się wynegocjować.
Więc najczęściej nie jest tak, iż coś rośnie od „takie sobie”, wiesz… do tego, iż nagle po roku czy dwóch staje się najlepszym seksem w jej życiu. Ona ma nadzieję, iż tak będzie, ale tak się nie dzieje i kiedy mija faza miesiąca miodowego, często, bo ludzie lubią się gwałtownie pakować w zobowiązania, zwłaszcza dla bezpieczeństwa i zasobów, więc ona może już mieć plan na ślub, prawda? Może choćby być po ślubie, mieć dziecko albo mieszkać z nim razem.
Teraz jest już w to wszystko uwikłana z tym facetem i w pewnym momencie związku dociera do niej, co może się zdarzyć rok czy dwa później, iż ten facet nie jest „tym najlepszym” i nie dość, iż nie jest, to ona nie ma już nadziei, iż kiedykolwiek będzie. No i kiedy zaczyna tak myśleć, to właśnie wtedy zaczyna się „kukoldowanie”. Zaczyna się rozglądać; przez pierwszy rok nie wracała myślami do byłych. Mimo iż z innymi facetami miała lepsze doświadczenia seksualne. Nie wracała do tego, część kobiet robi to od razu, ale wiele tego nie robi, wiele nie ogląda się wstecz, aż w końcu naprawdę dotrze do niej, iż nie ma co liczyć na taki scenariusz.
Weszła w życie seksualne z kimś, kto nie jest „najlepszy, jakiego miała”, a jej hipergamiczny mózg tego nie ogarnia. Nie radzi sobie z tym najlepiej i przez to u niej spada pożądanie. To sprawia, iż w związku jakby przestaje ją interesować seks, zaczyna dawkować seks i traktować go bardziej transakcyjnie. Zamiast uprawiać seks częściej, jak to zwykle bywa na początku relacji. Dzieje się w niej wiele rzeczy, a kiedy facet swoim zachowaniem „betonieje” przy kobiecie, to właśnie takie myśli i emocje często się u niej pojawiają.
Wtedy często dochodzi do przyprawiania rogów, bo zaczyna oglądać się wstecz. Właśnie tu wchodzą w grę faceci z jej przeszłości, bo ona już takich miała. Już z nimi bzykała się, ma te doświadczenia, na krótko, w układach „na raz, może dwa”. Więc gdy zaczyna podważać obecnego partnera: „czy on jest moim najlepszym?” To gdzie będzie szukać? Raczej nie u gości, z którymi nigdy wcześniej nie uprawiała seksu. Nie zdobyła tych facetów i zaczyna się zastanawiać: czy ten, z którym jestem, to na pewno najlepsza opcja?
Ogląda się wstecz, wraca myślami do facetów, z którymi już coś ją łączyło i to staje się dla niej punktem odniesienia. A kiedy już robi takie porównanie, jeśli…
Gdy w końcu się z tym skonfrontuje, co znów, może nastąpić dopiero po fazie miesiąca miodowego i dochodzi do wniosku: no dobra… No nie, facet sprzed trzech związków zapewniał dużo lepszy seks niż mam teraz. Wtedy zaczyna mieć żal do faceta, z którym jest, bo on nie dorównuje jej przeszłości. Wtedy właśnie włącza się ta pretensja i ta uraza… ona niemal chce się na nim odegrać. Jest na niego wściekła, jakby została nabita w butelkę i wciągnięta w…
Spójrz, kobiety mają też w swoim „wewnętrznym okablowaniu”, poza byciem zwodniczymi, część tego „okablowania” polega na tym, iż nie biorą osobistej odpowiedzialności za własne wybory. Więc patrzy na to i zwykle jest zła i na niego, i na siebie. Tylko iż na niego złości się za wybór, którego sama dokonała, iż z nim jest i za to, iż nie dorównuje.
Teraz jest o to wściekła. I właśnie wtedy uprawianie seksu z kimś innym i dochodzenie, mając świadomość, iż upokarza swojego „beta-żywiciela”. Dlatego kobiety nie tylko nie czują pociągu do „beciaków”. One nie chcą, żeby „bety” się rozmnażały, słabszy mężczyzna i posiadanie potomstwa z takim facetem oznacza śmierć albo potencjalne obciążenie zasobów plemienia. Więc nie chodzi tylko o to, iż nie chce się z nim bzykać. To nie jest tylko brak pociągu do „bety”, ona nim gardzi.
Dobra, ona go nienawidzi. Jasne, w pewien sposób go kocha, bo jest z nim w związku, ale jednocześnie nienawidzi tego, co on reprezentuje, więc może dochodzić do orgazmu z innym mężczyzną, wiedząc, iż go tym upokorzy, będzie wyobrażała sobie innego mężczyznę podczas seksu, żeby dojść. Będzie myślała o byłych partnerach albo o tym najlepszym (seksualnie) partnerze, z którym była wcześniej, w trakcie seksu z obecnym facetem.
Kobiety z Porno-Mózgami uzależnione od erotyki z potworami
Badania recenzowane – Święty Graal prawdy?
Według jednego badania zrobiło tak 60% kobiet; trudno znaleźć badania na ten temat. To są rzeczy, których ludzie nie lubią badać. No bo to nie stawia kobiet w dobrym świetle, ale 60% kobiet robiło to już wcześniej. Więc tego nie zmyślam, kobiety tak robią i w przeszłości same mi o tym mówiły.
Mówiły, iż kiedy są ze swoim partnerem, fantazjują o seksie ze mną. Żeby mogły dojść i mieć mocniejszy orgazm, to są rzeczy, które robią; a ona z wiekiem… ma coraz mniejsze szanse, żeby znaleźć partnera lepszego niż ci z jej przeszłości, bo jej „wartość na rynku seksualnym” z każdym rokiem spada. Robi się starsza.
Życie po 35-tce – Czego kobiety nie mówią sobie o życiu po 35 roku życia
35+ – miłość i przelotne związki w epoce Internetu. Kobiety stają się zdesperowane.
Więc jeśli ma, powiedzmy, 35 lat i związała się z jakimś facetem, to znaczy, iż facet, którego znajdzie w wieku 35 lat, rzadziej będzie tym „lepszym genetycznie” wyborem niż wtedy, gdy miała 25, bo z każdym rokiem staje się to dla niej coraz trudniejsze, żeby dobrać się z facetem, który byłby jej najlepszą opcją seksualną. Więc w efekcie musi się z kimś ustatkować. Nie zostanie przecież sama, prawda? Nie zrobią tego.
Więc robią tak, bo nie mają wyjścia: muszą się pogodzić z sytuacją i oszukiwać, żeby w tym oszustwie jakoś funkcjonować. Czerpie przyjemność z oszukiwania. Dlatego kobiety, kiedy nie są z tym „najlepszym” seksualnie, trzymają zdjęcia i pamiątki po dawnych partnerach. Pokazują to w mediach społecznościowych i potem wymyślają mnóstwo wymówek, czemu to robią.
„Oj, choćby o tym nie pomyślałam. Wiesz, po prostu do tego nie wracam…”, „…żeby uporządkować swoje media społecznościowe” i cała reszta powodów, dla których trzymają stare zdjęcia par. Na przykład dlatego, iż lubią wracać do przeszłości i smakować upokorzenie: iż inni, choćby były partner seksualny, przez cały czas ją „lajkują”/pożądają, bo ma u siebie jego zdjęcia. Na przykład: zdjęcia byłego chłopaka porozrzucane po całym jej Instagramie. A fakt, iż jej obecny chłopak mógłby się tym czuć zagrożony, sprawia jej przyjemność. Może też jednocześnie czuć z tego powodu wstyd, kiedy ktoś jej to wypomni, dwie różne rzeczy na raz. Kobiety potrafią tak działać, są w stanie mieć dwie konkurujące ze sobą myśli jednocześnie. Może czerpie przyjemność z samej myśli, iż tamten były zobaczy to zdjęcie. Czerpie przyjemność z myśli, iż tamten były wciąż ją pożąda.
To może też pójść w inną stronę, bo jeżeli ona jest z tym gościem, z tym obecnym. Ona widzi w nim swojego „dominującego samca alfa”, alfę na samym szczycie. Wtedy to „przyprawianie rogów” działa w drugą stronę: z euforią przedstawia swojego „alfę z najwyższej półki” swoim byłym.
Chętnie trzyma swoich byłych w mediach społecznościowych. Jest z tego zadowolona. Że byli dalej ją pożądają seksualnie, a ona jest w stylu: „hmm… tak, ale nie, bo jestem z tym gościem”. Więc to „przyprawianie rogów” działa w drugą stronę, bo… kobiety potrzebują społecznego potwierdzenia, żeby wiedzieć, iż są z najlepszym dla nich partnerem seksualnym. One chcą dowodu ze strony otoczenia i nie zawsze ufają własnym emocjom.
Więc kiedy były widzi ją z obecnym facetem, który jest lepszy, prawda? Kiedy były widzi ją z facetem, z którym teraz jest, a ona wie, iż ten obecny jest lepszy.
Lepsza opcja genetyczna dla niej. Jest z tego dumna i po części czerpie z tego przyjemność i podniecenie. Z samego faktu, iż ci byli o tym wiedzą. Że nie dorównują temu obecnemu. I ona jest z nim, to prawie jak radość, iż „wygrała”, można powiedzieć, prawda?
To są wszystko elementy przyprawiania rogów, który kobietom sprawia frajdę. Warto też wspomnieć, iż kobiety potrafią przyprawiać rogi również „alfom”, więc nie myśl, iż to wyłącznie sprawa „beciaków”. Kiedy to robi, dzieje się tak dlatego, iż czuje zagrożenie, iż ten „alfa” może ją odrzucić, więc kiedy jest wściekła na tego „alfę” i jej emocje są w stylu, wiesz, czuje się zraniona przez tego „alfę”.
Ma wrażenie, iż już została odrzucona albo zaraz zostanie. Wiele kobiet spojrzy na byłego chłopaka choćby „wystawi” byłego chłopaka przed nos temu „alfie”, albo powie: „hej”. „No dobra, idę się spotkać z tym znajomym” czy coś w tym stylu, a to ktoś, z kim miała już doświadczenia seksualne, albo chciałaby mieć i robi takie rzeczy, żeby wzbudzić w „alfie” zazdrość i przyciągnąć jego uwagę. Czerpie z tego nie tyle przyjemność, co poczucie rewanżu.
To może czasem przerodzić się w „zdradę z zemsty”, niektóre kobiety zdradzają, żeby odegrać się na facecie.
Dziewczyny, które zdradzają w odwecie
Dziewczyny, które odpłacają zdradą za zdradę, są wyjątkowo niebezpieczne w męskim świecie. Wiesz dlaczego? Zwłaszcza w świecie facetów z podejściem czerwono pigułkowym. Bo to są kobiety o bardzo silnym, wręcz męskim charakterze i nie tolerują żadnego, choćby najmniejszego braku szacunku.
To są kobiety, które potrafią powiedzieć: Nie szanujesz mnie, to oddam ci z nawiązką. I to dziesięć razy mocniej. Nie chodzi mi o to, że, jeżeli ją zdradzisz, to ona po prostu spróbuje z kimś pogadać.
Zdradzisz ją, to prześpi się z twoim fryzjerem. Z twoim mechanikiem. Z twoim bratem. Z twoim najbliższym kumplem. Z Twoim ojcem, z którym choćby nie utrzymujesz kontaktu. Z Twoim dziadkiem. Z Twoim wujkiem. Współpracownikiem, którego nie znosisz. Z Twoim kuzynem. Cholera, może choćby twoją matką. Z Twoim dentystą. Z Twoim lekarzem. Z Twoim szefem. Z Twoim właścicielem mieszkania. Z Twoim sąsiadem. Z Twoim listonoszem. Z kasjerem w supermarkecie, do którego zwykle chodzisz. jeżeli mieszkasz w Nowym Jorku, prześpi się z kolesiem, który codziennie robi ci kanapkę.
Mówię wam, przestańcie zdradzać kobiety, bo one potrafią się odegrać jeszcze mocniej. I zrobią wszystko, co tylko przyjdzie wam do głowy. Zanim zaczniecie mówić: „O, to są złe kobiety, to są niebezpieczne kobiety”. Ale przecież was w ogóle nie obchodzi, co się z nami dzieje.
Robią to właśnie przez was. Nie robią tego bez powodu. Mają w tym swój cel. A ich celem jest zniszczyć was. Chodzi o to, żeby zburzyć wasze spojrzenie na życie. Chodzi o to, żebyście mieli ochotę kupić cholerny mikrofon i zacząć podcast o nienawiści do kobiet.
Uważa, iż facet, z którym zdradza, jest lepszą opcją seksualną, ale jest na niego wściekła i chce poniżyć go z tej złości, którą widzisz, więc tak, poniżanie mężczyzn jest częścią kobiecej natury.
Musisz to jeszcze raz dobrze zrozumieć. To wideo, w którym mówimy o wielu negatywnych aspektach kobiecej natury. Nie mówię tego po to, żebyście nienawidzili kobiet. Chodzi o to, żebyście to rozpoznawali, mogli podejmować decyzje i ustalać własne standardy, żeby móc ograniczać to zachowanie, którego ona sama niekoniecznie będzie próbowała ograniczyć. Może tego nie wiedzieć albo nie rozumieć w pełni na swój temat.
No i do czego to nas prowadzi, musisz zrozumieć, iż kiedy kobiety zdradzają faceta, często samo oszustwo i poniżenie partnera jest częścią tego, co je podnieca. Nawet jeżeli tak naprawdę nie zdradzają wprost i fizycznie, to podtrzymywanie tej możliwości, zwłaszcza z mężczyznami ze swojej seksualnej przeszłości, nie tylko jest dla kobiet bardzo normalne wobec faceta, z którym są, kiedy „osiadły” z kimś, kto nie jest ich najlepszą opcją, robią to, bo są niezadowolone z własnych wyborów i wściekłe na tego faceta, w sensie, iż zasadniczo nie jest dla nich „seksualnym numerem jeden”.
Nawet na początku związku, jeżeli ma wątpliwości, nie jest pewna albo po prostu, czy to wynika z jej własnych kompleksów, czy z tego, iż wie, iż wybiera faceta, który nie jest dla niej najlepszy. Dlatego będzie podtrzymywać te „przyjaźnie”. Pomyśl tylko: po co trzymać w pobliżu „przyjaźń” z byłym, co nie? Po to, żeby przyprawiać rogi facetowi, z którym jest, albo żeby przyprawiać rogi temu byłemu. Jedno z dwóch, innego powodu nie ma.
Jasne, czasem to może być czysto platoniczne… Na przykład wspólne kręgi towarzyskie albo rodzina, jakieś wspólne powiązania… Powiedzmy, iż znajomi rodziny czy coś takiego jeszcze z czasów poprzedniego związku. Wtedy siłą rzeczy utrzymuje się kontakt z byłymi, to się zdarza, jasne. Ale kiedy nagle wraca temat jakiegoś byłego albo gościa, z którym kiedyś sypiała, jakieś pięć, sześć, siedem lat temu i teraz nagle jest jego „koleżanką”. Wiesz, o co mi chodzi?
Po co ona to robi? Przecież od lat nie rozmawiali, on do niej nie dzwoni ani nie pisze. W praktyce nie mają kontaktu, ale ona i tak obserwuje tego typa w mediach społecznościowych. Potem on się zjawia, a ona ma mu przedstawić swojego chłopaka i dać temu facetowi długi, mocny przeciągły uścisk i oczekuje, iż jej chłopak po prostu to zniesie, tak? Czemu ona to robi? Bo sprawia jej to przyjemność, patrzeć na swojego chłopaka, jak musi się z tym mierzyć, bo ona ma frajdę, gdy widzi, iż on czuje się nieswojo i zagrożony.
Tak, bo lubi go „przyprawiać rogi”, więc chce to zademonstrować: „Hej, to jest facet, z którym kiedyś się bzykałam”. „Daję mu wielkiego przytulasa, ale teraz jesteśmy tylko znajomymi. No co, przecież nic takiego”.
Oczekuje, iż facet, z którym jest, po prostu to będzie znosił, bo prawda jest taka, iż jest na niego wkurzona albo ma do niego żal, bo on nie jest takim facetem, jakiego by chciała. Rozumiesz?
Z drugiej strony lubią, kiedy ten były kręci się w pobliżu, wiesz, teraz to „kolega”, ale przecież jesteśmy całkiem platoniczni, jesteśmy tylko znajomymi, ale jest w tym też taki element: „Pozwól, iż przedstawię ci mojego nowego chłopaka” i chcą, żeby ten były zobaczył nowego chłopaka, żeby widział, iż z nowym są szczęśliwi i iż ten nowy facet jest dla niej lepszy niż tamten były, więc to też jest przyprawianie rogów.
Ale działa to też w drugą stronę. Jeśli jesteś w długim związku, chcesz stać po stronie… oczywiście po stronie faceta, którym ona się chwali wszystkim, także tym kolesiom, z którymi kiedyś sypiała i wcale za to nie przeprasza. To nie znaczy, iż ma to być obleśne, wiesz, wchodzenie w szczegóły i tego typu rzeczy.
Tylko chodzi o to, iż ona będzie przedstawiać faceta, z którym jest, w dobrym świetle, jakby mówiła: „patrz, to jest ten gość” i jest w tym jakiś element powiedzmy, iż satysfakcji. Ona ma frajdę z pokazywania tym byłym, z którymi jej nie wyszło, nowego faceta, z którym jest aktualnie szczęśliwa i to też jest przyprawianie rogów, tylko iż to kukoldowanie byłego, rozumiesz?
Ale miej świadomość też tej drugiej sytuacji, kiedy ona wypomina ci tego byłego prosto w twarz. Ona mówi to, i znowu: dlaczego ona to robi? Czy robi to, bo jesteś jej alfą, a ona jest na ciebie wściekła i boi się, iż ją odrzucisz? To się zdarza.
Ale sedno jest takie: Jeśli kobiety chcą cię kukoldować, to znaczy, iż na dłuższą metę nigdy nie będzie z tobą szczęśliwa. To jest popęd zapisany w genach. Musisz być po stronie faceta, dla którego przyprawiała rogi innym. Czyli po tej stronie, gdzie cię pokazuje, iż jest z ciebie dumna i dumna z waszego związku, iż to z tobą jest. Cieszy ją, iż jej byli, z którymi ma tylko koleżeński kontakt, to widzą i wiedzą, iż trafiła lepiej, iż jest w tym jakaś satysfakcja, którą z tego czerpie. O to w tym chodzi, o tę stronę, którą chcesz. Ona nie przestanie tego robić.
Ona to ma w sobie. To jest w jej pierwotnym DNA. Ona to zrobi. Pytanie tylko, czy robi to tobie, czy robi to powiedzmy z tobą innym, w sensie, iż to ty jesteś tym samcem alfa na szczycie w jej oczach. Nie może być z tobą szczęśliwa w długim związku, jeżeli cały czas ogląda się za siebie. Miałem byłe dziewczyny, miałem byłe partnerki seksualne, które trzymały moje stare zdjęcia w specjalnych albumach. Podczas gdy są mężatkami, a jednocześnie z innymi facetami. Same mi o tym mówiły, iż trzymają takie rzeczy, a ich argument zawsze brzmi: „no bo to moje wspomnienia”.
Nie, ona chce móc wracać do tamtych doświadczeń seksualnych rozkoszować się nimi i je rozpamiętywać, bo jej obecny partner nie potrafi tak naprawdę wymazać lub nadpisać jej tych doświadczeń. Jej obecny partner to ktoś przeciętny, ktoś, przy kim nie jest jej najlepiej.
Więc chce wracać do lepszych przeżyć i się nimi podniecać. Czuje się bardziej wartościowa, bo kiedyś miała tego faceta oraz te doświadczenia i z tego też czerpie poczucie wartości. Dlatego trzeba na to zwracać uwagę, jeżeli ona traktuje facetów z przeszłości jako potwierdzenie swojej wartości. „O, patrzcie, ten przystojniak, z którym kiedyś się bzykałam”, jeżeli wrzuca takie rzeczy do mediów społecznościowych, jeżeli nie usuwa zdjęć dawnych partnerów i zdjęć jej z nimi oraz całej tej reszty, czy to z prywatnych albumów, czy publicznych i nie chce odciąć się od tej części przeszłości i zostawić jej tylko w pamięci, zamiast się nią ekscytować i iść dalej, to nie będzie z tobą szczęśliwa. Nie będzie, jeżeli w ten sposób ciągle ogląda się za siebie. Ona cię upokarza i przyprawia rogi, to nie jest ktoś, kto może z tobą realnie budować długoterminowy związek.
To coś, co niektóre kobiety robią, często podstępnie, tak żeby mieć „wiarygodne zaprzeczenie” i żeby potem obwinić ciebie, jeżeli się zdenerwujesz albo ją skonfrontujesz.
Fragment filmu Ostatni Skaut (1991)
https://rumble.com/v782wfy-ostatni-skaut.html
Jeśli ktoś zapyta cię, czym jest manipulacja typu gaslighting, po prostu pokaż mu ten fragment filmu Ostatni Skaut (1991)
Gaslighting to forma manipulacji psychologicznej, w której jedna osoba systematycznie podważa postrzeganie rzeczywistości przez drugą osobę — jej pamięć, interpretację wydarzeń, emocje lub zdrowy rozsądek — po to, aby przejąć nad nią kontrolę lub osłabić jej pewność siebie.
Celem gaslightingu jest sprawienie, by ofiara zaczęła wątpić w siebie i coraz bardziej polegała na manipulatorze jako rzekomo „bardziej wiarygodnym” źródle obrazu rzeczywistości.
Gaslighting polega na:
— zaprzeczaniu faktom („To nigdy się nie wydarzyło”),
–zniekształcaniu przeszłości,
–umniejszaniu emocji („Przesadzasz”, „Jesteś przewrażliwiony/a”),
–przerzucaniu winy,
–przedstawianiu ofiary jako osoby niestabilnej lub nieracjonalnej.
Jest to proces stopniowy, często zaczyna się od drobnych sytuacji, które z czasem narastają.
Obwini cię za to, powie, iż to ty masz problem albo iż jesteś zakompleksiony. Rzuca jakieś informacje o swoim doświadczeniu seksualnym z innym facetem i jest celowo ogólnikowa, żebyś musiał sam dopowiedzieć sobie resztę i się zastanawiać, na ile było jej dobrze i czy on był lepszy od ciebie, to jest takie „robienie z ciebie kukolda”. Lubi patrzeć, jak czujesz się z tym nieswojo, a część takich zachowań to testy, testy dominacji, żeby sprawdzić, czy poczujesz się zagrożony, czy nie. Robi ci to, bo sprawia jej to przyjemność. Oczywiście to jest dla mężczyzn bardzo niszczące. Ale dla kobiet bywa to bardzo przyjemne. W ten sposób sobie z tym radzą.
Strategiczny pluralizm. To sposób, w jaki radzą sobie ze swoją skłonnością do oszukiwania. To sposób, w jaki radzą sobie z ustatkowaniem się z mężczyznami, którzy są „poniżej”, radzą sobie z tym, czerpiąc przyjemność z fantazji seksualnych seksualnych wspomnień o osobach, z którymi kiedyś się bzykały, trzymając te pamiątki.
Rozważaniem pomysłu na przygodę na jedną noc z innymi osobami i robieniem rzeczy za twoimi plecami. Tak sobie z tym radzą, z ustatkowaniem się z kimś, kogo nie postrzega jako najlepszego możliwego wyboru dla siebie. Tak sobie radzą, gdy są wściekłe, zranione albo roztrzęsione na „alfę”, gdy myślą, iż mogą zostać odrzucone, przechodzą przez to, szukając uwagi innych mężczyzn i po kryjomu przyprawiając temu facetowi rogi. Dobra, to jest część jej „okablowania”.
Co z tym zrobić? Cóż, tak samo jak częścią mojego „okablowania” jest na przykład skłonność do użycia przemocy, żeby postawić na swoim jako mężczyzna… Jako męski, dominujący facet. Ja tego nie robię. Dlaczego? Bo mam u siebie poustawiane konkretne mechanizmy i zasady zachowania, więc tego nie robię, bo społeczeństwo mi na to nie pozwala. Gdybym to zrobił, poszedłbym do więzienia. Czyli warunki wokół mnie nie sprzyjają temu, żebym reagował przemocą. Dlatego choćby jeżeli mam pierwotny odruch, żeby zareagować w sposób agresywny, to tego nie robię, bo okoliczności sprawiają, iż to po prostu zły pomysł.
Tak wyznaczasz granice w relacji. I tak utrzymujesz w relacji swoją pozycję. Nie akceptujesz dziewczyny, która wciąż wzdycha do ludzi ze swojej przeszłości. Jeśli nie potrafi odpuścić przeszłości, żeby budować z tobą przyszłość, to nie ma z tobą przyszłości, jeżeli nie chce usunąć tych starych zdjęć i filmików oraz innych pamiątek z poprzednich związków. Niech to zostawi za sobą. Skoro trzyma się czegoś, co dawno umarło, nie ruszy z tobą dalej, bo te rzeczy będą cię „kastrować” w tej relacji. Może nie dziś, ale za pół roku albo za rok. Jeśli wciąż żyje wspomnieniami i przeżyciami z innymi ludźmi, to nie będzie w stanie skierować tej energii seksualnej i emocjonalnej w waszą obecną relację.
To działa podobnie w przypadku wszelkich obecnych albo nowych możliwości seksualnych. Wiemy, iż ona musi zrezygnować z aktualnych okazji seksualnych. Wiemy, iż nie może zdradzać. Ona też o tym wie, to rozumiemy, ale nie zawsze o tym mówimy, musi zrezygnować z przeszłości albo z tych innych rzeczy. Musi być gotowa zrezygnować ze wszystkiego. Musi być gotowa zrezygnować z przyprawiania ci rogów. jeżeli robi rzeczy, które pokazują, iż przyprawia ci rogi, choćby jeżeli robi to ze złości na ciebie, bo jesteś alfą…
Pod żadnym pozorem na to sobie nie pozwolisz. Stawiasz twarde granice, jeżeli powie coś wymijającego, a zarazem pochlebnego o seksie z jakimś innym facetem. Reagujesz na to i mówisz jasno, jak jest. Dajesz jej do zrozumienia, iż pod żadnym pozorem nie będziemy tego rozważać, iż jeżeli chce się w to bawić, to może być singielką, rozumiesz, o co chodzi?
Musisz wyznaczyć swoje granice jako mężczyzna.
Żeby do takich rzeczy nie dochodziło, bo jeśli ona to robi, to napędza ją wewnętrzny impuls. Ona potrafi robić to podstępnie, a faceci często to ignorują. Tyle iż jeśli ona zaczyna dopuszczać do siebie takie myśli i bawić się nimi. Przyprawia rogi tym swojego partnera. To osłabia więź, jaką ma ze swoim partnerem, odbiera jej część i potencjalnie ją niszczy. Więc jeżeli chcesz mieć związek oparty na silnej więzi, albo choć zdrową relację z kimś, z kim się spotykasz, ona musi chcieć z tego zrezygnować. Jej seksualna przeszłość to po prostu przeszłość. To już nie jest, to znaczy, nie ma mieć dla niej znaczenia.
Potencjalne „przyszłe okazje” to tylko okazje, bo nie kręci jej już sama idea spania z innymi ludźmi. To choćby nie jest na jej radarze, nie jest w jej kręgu zainteresowań. Liczą się doświadczenia z tobą. Tego właśnie chcesz. A jeśli jesteś dla niej tym „najważniejszym samcem alfa” i ona jest w Twojej ramie, dokładnie to dostaniesz. Dobrym sposobem, żeby to ocenić, jest przyjrzeć się jej innym zachowaniom, zobaczyć, co robi i czy przejawia takie „przyprawiające rogi” zachowania. Jest nieszczera i tak to wszystko ustawia.
Mam nadzieję, iż wyszło to na jaw, zanim doszło do czegoś na serio albo do jakichkolwiek zobowiązań. jeżeli odkryjesz to już w stałym związku, musisz postawić twarde granice i być gotów odejść. Zawsze kochaj swoje zasady bardziej niż kobietę, bo jeżeli nie stawiasz swoich zasad na pierwszym miejscu, to nie ma związku.
Zobacz na: Kobiece etapy niewierności – Michelle Langley
Dlaczego kobiety zdradzają: niewygodna prawda o kobiecej niewierności – rozmowa z Michelle Langley
Jak zdradzać i nie dać się złapać – Shallon Lester
Dystans osobisty
Zarządzanie laskami – Poradnik HumanSockPuppeta
Mapa ludzkiego wpływu i perswazji – Chase Hughes
Dlaczego kobiety przyprawiają rogi mężczyznom?
https://rumble.com/v7833fo-dlaczego-kobiety-przyprawiaj-rogi.html
Zachowania takie jak zdrada czy „przyprawianie rogów” wynikają z głębszych mechanizmów biologicznych i psychologicznych, a nie wyłącznie z indywidualnych decyzji. Paul opisuje istnienie wrodzonej skłonności do strategii maksymalizacji korzyści prokreacyjnych, określanej jako pluralizm strategiczny [strategia podwójnego kojarzenia]: dążenie do łączenia bezpieczeństwa (partner długoterminowy) z atrakcyjnością genetyczną (partner krótkoterminowy).
Mechanizm ten opiera się na napięciu między stabilnością a pożądaniem. W początkowej fazie relacji dominuje idealizacja partnera i nadzieja, iż spełni on wszystkie potrzeby. Po jej zakończeniu może pojawić się spadek pożądania, porównywanie z wcześniejszymi doświadczeniami oraz frustracja wynikająca z niespełnionych oczekiwań. To z kolei prowadzi do szukania alternatyw, realnych lub w sferze fantazji.
Istotnym elementem jest rola emocji i przyjemności: nie tylko sam akt zdrady, ale także element tajemnicy, ryzyka czy symbolicznego „przewyższania” partnera może wzmacniać pobudzenie. Równocześnie możliwe jest współistnienie sprzecznych stanów takich jak podniecenia i poczucia winy. Zjawisko obejmuje także zachowania pośrednie: utrzymywanie kontaktów z byłymi partnerami, eksponowanie przeszłości czy wywoływanie zazdrości jako forma testowania relacji lub podnoszenia własnej wartości.
Paul wskazuje też na dynamikę porównań: wcześniejsze doświadczenia stają się punktem odniesienia, a jeżeli obecny partner nie spełnia oczekiwań, może pojawić się narastająca frustracja i deprecjacja relacji. W skrajnych przypadkach prowadzi to do działań mających charakter kompensacyjny lub rewanżowy.
Jako metodę przeciwdziałania proponuje się świadomość tych mechanizmów oraz stawianie jasnych granic w relacji. najważniejsze jest eliminowanie sytuacji podtrzymujących alternatywy (np. relacji z byłymi partnerami), egzekwowanie spójności między deklaracjami a zachowaniem oraz gotowość do zakończenia relacji, jeżeli podstawowe zasady są naruszane. Fundamentem ma być spójność, wyłączność emocjonalna i seksualna oraz koncentracja na bieżącej relacji, bez ciągłego odwoływania się do przeszłości.







