Dermomedica, marka profesjonalna, czy watro w to iść???

srokao.pl 22 godzin temu
Dzięki współpracy ze sklepem Harmonystore.pl i kosmetologiem Sabiną Zagałą mogłam wypróbować kosmetyki tak zwane profesjonalne/gabinetowe. Ponieważ nie są to rzeczy tanie, tym bardziej byłam interesująca ich użytkowania i działania. Wybrałam dwa produkty marki Dermomedica. Dzisiaj po ponad dwóch miesiącach użytkowania mogę coś o nich napisać.


💨DERMOMEDICA CICA B5 FOAM CLEANSER Pianka Do Mycia

Water/Aqua/Eau, Potassium Cocoyl Glycinate, Dihydroxyethyl Stearyl Glycinate, Cocamidopropyl Betaine, Centella Asiatica Extract, Glycerin, Saccharide Isomerate, Mentha Arvensis Leaf Extract, Chrysanthellum Indicum Extract, Portulaca Oleracea Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Sophora Flavescens Root Extract, Pelargonium Graveolens Extract, Panthenol, Maltooligosyl Glucoside, Hydrogenated Starch Hydrolysate, Hydroxyacetophenone, Hexylene Glycol, Citric Acid

W składzie mamy fajne detergenty, ich ewentualne wysuszające działanie mają łagodzić ekstrakt z wąkroty azjatyckiej, gliceryna czy izomerat sacharydowy. Do tego skład podkręcono jeszcze ekstraktami roślinnymi na przykład z chryzantemy indyjskiej, portulaki pospolitej, aloesu czy ekstraktu z korzenia sofory. Jest fajnie, jest dobrze.

Podajnik dozuje zbitą, gęstą pianę, która jest bez zapachu. Piana pod wpływem wody nie rozbija się, staje się trochę rzadsza, ale przy spienianiu robi się większa i bardziej puszysta. Łatwo rozkłada się na wilgotnej skórze, nie spływa z niej i nie znika. Dodatkowo spienia się podczas masowania. Piankę można bezproblemowo zmyć, nie ślizga się na skórze, nie ucieka. No i jedna pompka, choć wydaje się to być niewielką ilością, idealnie wystarcza na umycie twarzy.

Pianka myje delikatnie i zaskakująco skutecznie, nie ma problemu z domyciem resztek makijażu, filtrów czy olejów emulgujących. Po umyciu twarzy nie skórze nie czuć żadnego ściągnięcia, nie mówiąc o przesuszeniu.

Testowałam piankę i kiedy skóra byłą w dobrej kondycji i kiedy walczyłam z przesuszeniem i kiedy walczyłam z rzutem AZS. W każdym z tych momentów sprawowała się bardzo dobrze, a choćby lepiej.

Pianka jest bardzo dobra, nie mam się kompletnie do czego przyczepić. Poczynając od składu, przez opakowanie, podajnik, dozowanie i działanie, wszystko jest bardzo dobrze.

Piankę możecie kupić TUTAJ

💙DERMOMEDICA Ceramide Calming Cream krem odżywczo-kojący

Water/Aqua/Eau, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Octanoate, Propanediol, Cetearyl Alcohol, Ethylhexyl Palmitate, Cetearyl Glucoside, Sorbitan Olivate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Squalane, Glyceryl Glucoside, Corn Gluten Amino Acids, Centella Asiatica Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Extract, Polygonum Cuspidatum Root Extract, Saccharide Isomerate, Panthenol, Glyceryl Stearate, Avena Sativa (Oat) Peptide, Inositol, Ceramide NP, Snail Secretion Filtrate, Niacinamide, Linoleic Acid, Phytosterol, Tocopheryl Acetate, Sodium Hyaluronate, Hexylene Glycol, Hydroxyacetophenone, Allantoin, Carbomer, Arginine, Xanthan Gum

Skład bogaty w interesujące ekstrakty. Zaczynając od początku mamy ekstrakt z wąkrotki azjatyckiej, który działa kojąco, regenerująco, ujędrniająco, ekstrakt z korzenia tarczycy bajkalskiej o działaniu antyoksydacyjnym, rozjaśniającym, nawilżającym, przeciwzapalnym, ekstrakt z liści zielonej herbaty działający antyoksydacyjne, ekstrakt z korzenia lukrecji o działaniu rozjaśniającym, łagodzącym i przeciwzapalnym, są jeszcze ekstrakt z rumianku, z rozmarynu czy ekstrakt z korzenia rdestowca japońskiego. Poza ekstraktami mamy jeszcze peptyd z owsa, ceramidy, niacynamid czy filtrat ze śluzu ślimaka. Jest na bogato.

Muszę dodać tu kilka słów, czemu w ogóle zdecydowałam się na krem, choć używam głównie serum. Wybierając te kosmetyki, walczyłam z AZS, obejrzałam skład, przeczytałam deklaracje producenta i stwierdziłam, sprawdzam. Pomyślałam, iż o ile sprawdzi się on przy atopii, to powinien również znakomicie sprawdzić się przy podrażnieniach po retinoidach, kwasach czy przy podrażnieniach spowodowanych ogrzewaniem i gwałtowną zmianą temperatur. Takich rzeczy szuka się zimą. No to poszłam w to.

Krem ma dość gęstą, maślaną konsystencję i jest bezzapachowy. Aplikuje się bardzo przyjemnie z poślizgiem, nie ma problemu z rozsmarowaniem. Potrzebuje chwili, żeby się wchłonąć. Początkowo daje błysk na skórze, a po chwili satynowy mat. Nie zostawia po sobie żadnej warstwy jedynie wrażenie wygładzenia.

Jeżeli chodzi o działanie. To, co mnie zaskoczyło to ten krem u mnie działa przede wszystkim kojąco, uspakajająco, nawilżająco również, ale to nie jest nic dziwnego. Kiedy miałam rzut AZS i zaognione miejsca szczypały, piekły, to po tym kremie odczucie to wyraźnie się zmniejszało, a choćby znikało.

Przy przesuszonej skórze znikało poczucie ściągnięcia. Natomiast przy bardzo suchych zmianach, krem wymagał wsparcia. Łagodził początkowo uczucie ciągnięcia, ale po chwili ono wracało, to są te sytuacje, kiedy potrzebne jest coś tłustego, on tłusty nie jest.

Krem jest naprawdę bardzo dobry. Sprawdzi się w zasadzie u każdego typu skóry, przy czym u cer suchych będzie potrzebował dodatkowego tłustego wsparcia, cała reszta nic poza nim nie będzie potrzebować. Będzie świetny do walki z podrażnieniami czy to po zabiegach, czy po retinoidach, czy po AZS. Muszę przyznać z zaskoczeniem, iż to jeden z lepszych kremów łagodzących podrażnienia, jakie miałam.

Krem do kupienia TUTAJ

Podsumowując. Podobają mi się opakowania kosmetyków, są przemyślane, porządne i dozują tyle kosmetyku, ile trzeba. Fajne jest to, iż producent informuje, ile kluczowych składników użył w formulacji. No i podoba mi się samo działanie.


tak

tak

Idź do oryginalnego materiału