Deklaracje były szumne. Recenzja Alpine A390

angora24.pl 4 dni temu

SUV-y coupé. Trudno ostatnio o bardziej modny segment samochodów. Tego typu modele o podwyższonym prześwicie nadwozia, ze ściętym na sportową nutę tyłem, czuje się w obowiązku mieć w swojej gamie adekwatnie każda marka. Od premium po popularne. W Alpine, a więc firmie z wielkimi tradycjami, ale zupełnie niezwiązanymi z takimi pojazdami, wyjątkowy wizerunek budowano na rasowych, lekkich sportowych wozach. Stwierdzono jednak, iż najwyższa pora, aby dołączyć do niełatwego wyścigu nie tylko z europejską konkurencją i poddać się trendom… Efekt?

Stylistyczne sedno

Nie twierdzę, iż A390 jest najpiękniejsze z licznej stawki. Uważam natomiast, iż Alpine najlepiej oddaje pomysł na SUV-a coupé. Od francuskiej nowości aż bije zadziornością. Masa przetłoczeń, ostro „narysowane” reflektory, dynamiczna sylwetka, która wręcz krzyczy, iż mamy do czynienia ze szczególnie szybkim autem. Tylko niezbyt dużo SUV-a w tym SUV-ie… Wszelkie terenowe aspiracje torpeduje parametr w postaci raptem 15-centrymetrowego prześwitu. Niemniej nie o takie zdolności chodziło Francuzom.

Fot. Maciej Woldan
Idź do oryginalnego materiału