W mediach nie raz słyszeliśmy o tym, jak klienci rzucają się na promocyjne produkty, zwłaszcza gdy pojawia się niespodziewanie towar w wyjątkowo niskiej cenie albo limitowana edycja. Przykładem może być legendarna wojna o torebki marki Wittchen w Lidlu. Tym razem chodziło o popularne zabawki Hot Wheels.
Akcja promocyjna Auchan
Auchan przygotował specjalną ofertę, w sklepach wystawiono paczki, w których można było znaleźć limitowane samochodziki Hot Wheels. Tak organizatorzy zachęcali klientów:
"Zapraszamy do szukania nowych samochodzików Hot Wheels prosto z fabrycznych kartonów - w ten sposób organizatorzy zachęcali do udziału w tym przedsięwzięciu".
Na plakatach sieć wymieniła serie modeli biorące udział w akcji, m.in.: 57B5, JDY87, GJT01, HNB86, GJT68, FPY86 czy HNW46. W efekcie do sklepów ruszyły tłumy. Już po chwili od startu akcji rozpoczął się prawdziwy szturm.
W sieci gwałtownie pojawiły się nagrania ze sklepów m.in. w Katowicach i Warszawie. Na filmach widać, jak klienci przepychają się, próbują wyrwać sobie kartony z ręki, krzyczą, a inni gorączkowo przebierają wśród zabawek.
Ludzie rzucili się po zabawki Hot Wheels
W akcji udział brali nie tylko młodsi fani kolekcjonowania Hot Wheels, ale także dorośli. Jeden z internautów wytłumaczył kwestię cen: "Zależy od serii, ceny zaczynają się od 12 zł, potem 18 zł, a najdroższe 40 zł, bo są mainline, silver series i premium. Niczego za darmo nie ma".
Filmy z akcji w krótkim czasie zdobyły tysiące wyświetleń. Komentujący nie kryli zdziwienia. Pojawiło się też wiele wpisów, w których internauci nie kryli rozbawienia.
"Ci sami ludzie śmieją się ze starszych osób, które robią to samo", "Deja vu z wojny o lody ekipy w Lidlu", "Bitwa o karpia w wydaniu naszej młodzieżowej elity", "Masakra, dorośli ludzie przybiegli walczyć o zabawki do sklepu" – brzmi treść przykładowych komentarzy.
Hot Wheels to marka metalowych samochodzików i zabawek motoryzacyjnych, stworzona w 1968 roku przez amerykańską firmę Mattel. Od lat cieszy się ogromną popularnością na całym świecie zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych kolekcjonerów.