Było niebezpiecznie-ludzie się topili, ale czystość wody była nienaganna.
Dodatkową motywacją, żeby szybciej się uczyć były raki, które tam miały bardzo dobre warunki.
Przeszły czasy postępującej gwałtownie cywilizacji i narobiło się nam jak grzybów po deszczu profesorów zwyczajnych i nadzwyczajnych, specjalistów od czczego gadania i psucia wszystkiego.
Związków wędkarskich, które zabroniły sportów wodnych.
Do tego jeszcze doszli nam ekolodzy i ekolożki(nowocześnie nazywających się specjalistów od ściemniania), które tak mocno dbały o przyrodę, iż z wody zrobiła się bura zupa.
Jeszcze rozumiem czasy komuny gdzie za wierszyki patriotyczne i organizowanie akademii 1 Majowych dostawało się doktoraty i inne apanaże.
Teraz widać dalej jest tak samo tylko nie trzeba nosić do promotorów kur, koniaczków wędlin i wyrobów masarskich czy ca











