Czym są ciche usługi “beauty”? Ratunek dla introwertycznych klientów
Zdjęcie: Kobieta o długich brązowych włosach w szarej bluzie z kapturem siedzi na kanapie, rozmawia przez telefon i wygląda na zmartwioną lub zasmuconą.
Klik, klik i gotowe - bez telefonów, bez niezręcznej ciszy i bez myśli "a co ja adekwatnie mam powiedzieć?". Rezerwacje przez aplikacje zdobywają serca internautów, a szczególnie introwertyków, dla których samo umówienie wizyty bywa większym stresem niż depilacja okolic bikini. W końcu do salonu kosmetycznego idziemy się zrelaksować, a nie przeżywać emocjonalny survival już na etapie rezerwacji. Nic więc dziwnego, iż opcja "nie lubię rozmawiać", dostępna w niektórych salonach na Booksy, urasta do rangi rewolucji. To opcja idealna dla tych, którzy nie czują się mistrzami small talku, albo po prostu mają dzień, w którym cisza jest najlepszym kosmetykiem.










