CZY ZAPOMNIEĆ SIĘ DA? NIEPRAWDOPODOBNE! – Pola, muszę ci coś powiedzieć… Pamiętasz moją nieślubn…

polregion.pl 1 dzień temu

Pamiętam? Nie mogę zapomnieć!

Paulina, muszę ci o czymś powiedzieć Pamiętasz moją nieślubną córkę Agnieszkę? mój mąż mówił zagadkami, co nie wróżyło nic dobrego.

Pamiętam? Jakże mogłabym zapomnieć! O co chodzi? usiadłam na krześle przygotowana na kłopoty.

Nie wiem nawet, jak ci to powiedzieć Agnieszka ze łzami w oczach prosi, żebyśmy zabrali jej córkę, czyli moją wnuczkę mąż markotnie spuścił wzrok.

A czemu to my niby mamy się nią zająć, Staszek? A mąż Agnieszki gdzie? Wyjechał w Bieszczady po grzyby? moje zainteresowanie rosło.

Wiesz Agnieszce zostało kilka czasu. Męża nigdy nie było. Jej mama od dawna mieszka w Niemczech, wyszła za Niemca, nie utrzymują kontaktów. Innej rodziny nie ma. Dlatego nas prosi Staszek był coraz bardziej zawstydzony.

I co zamierzasz zrobić? Jaka decyzja? ja już wiedziałam, co chcę zrobić.

Z tobą się naradzam, Pola. Jak powiesz, tak zrobimy Staszek w końcu spojrzał mi w oczy.

Wygodnie Ty narozrabiałeś za młodu, a ja mam teraz ponosić odpowiedzialność za cudze dziecko, co? nie mogłam się powstrzymać przed złośliwością.

Przecież jesteśmy rodziną. Musimy podjąć decyzję razem próbował mnie przekonać.

Teraz ci się przypomniało o rodzinie? A jak brylowałeś z inną, nie prosiłeś mnie o radę! Przecież jestem twoją żoną! łzy same napłynęły do oczu, więc uciekłam do drugiego pokoju.

Jeszcze w liceum spotykałam się z kolegą z klasy, Krzyśkiem. Ale kiedy do naszej klasy dołączył nowy chłopak Staś zapomniałam o całym świecie. Zerwałam z Krzyśkiem bez żalu. Staś gwałtownie zwrócił na mnie uwagę, odprowadzał pod dom, darował kwiatki zerwane z miejskich klombów, a po tygodniu wciągnął mnie do łóżka. Nie protestowałam byłam zakochana po uszy. Po maturze Staś został powołany do wojska gdzieś pod Poznań. Odprawiałam go na dworcu we łzach.

Rok do siebie pisaliśmy, aż Staś dostał przepustkę. Skakałam z radości, cały dom dla niego wysprzątałam. Chwalił mnie, prawił komplementy, roztapiałam się w jego spojrzeniu:

Pola, za rok wracam, robimy wesele! Choć dla mnie już jesteś żoną.

Po tych słowach zalewałam się falą czułości i pewności, iż już zawsze będziemy razem. Każde jego spojrzenie sprawiało, iż miękłam jak lody na lipcowym słońcu. Staś wrócił do jednostki, ja liczyłam dni, wiedząc, iż jestem jakby zaręczona. Po pół roku dostałam od niego list. Pisał, iż musimy się rozstać, bo w jednostce poznał prawdziwą miłość, do swojego miasta nie wróci.

A ja już nosiłam jego dziecko. Tak to właśnie bywa z obietnicami Z narzeczonego wyrosła głucha cisza” mawiała moja babcia: „Nie wierz makowi w zbożu, wierz w mąke w komorze”.

Gdy przyszedł czas, urodził się Jaś. Krzysiek mój były zaoferował mi pomoc. Z braku innej opcji, przyjęłam. Nie miałam już złudzeń, iż zobaczę jeszcze kiedyś Staszka.

I tu nagle, nieoczekiwanie, Staś wrócił. Drzwi otworzył Krzysiek. W progu stanął Staszek.

Mogę wejść? Staś był lekko skonsternowany.

Wejdź, skoro przyszedłeś Krzysiek przepuścił go niechętnie.

Jaś wyczuł napięcie, zaczął płakać, przytulił się do Krzyśka.

Krzysiek, wyjdź z Jasiem na spacer nie wiedziałam, jak się zachować.

Kiedy zostaliśmy sami:

To twój mąż? Staś zapytał z nutą zazdrości.

A co ci do tego? Po co wróciłeś? byłam zła i zdezorientowana.

Zatęskniłem, przyszedłem. Widzę, iż sobie poradziłaś. Masz rodzinę. Cóż nie doczekałaś się na mnie. To już pójdę. Przepraszam, iż przerwałem twoją rodzinę Staś ruszył do drzwi.

Poczekaj! Po co adekwatnie przyszedłeś? Chcesz mnie dręczyć? Krzysiek pomaga mi radzić sobie ze wszystkim. Zajmuje się twoim dwuletnim synem wyrzuciłam z siebie, bo uczucia do Stasia nie wygasły.

Wracam do ciebie, Pola. Przyjmiesz mnie? spojrzał z nadzieją.

Wejdź, zaraz obiad serce mi podskoczyło, znowu poczułam szczęście. Wrócił, więc nie zapomniał. Po co miałabym się wzbraniać?

Krzysiek dostał kosza jeszcze raz. Jasiowi był potrzebny biologiczny ojciec, nie kolejny wujek. Krzysiek potem poukładał sobie życie, poślubił wdowę z dwójką dzieci.

Minęło kilka lat. Staszek nigdy nie pokochał Jasia jak własnego. Traktował go raczej obojętnie, chyba był przekonany, iż Jaś to syn tamtego. Nie czuł z nim więzi. Zawsze ciągnęło go do kobiet. Zdradzał mnie często: z koleżankami moimi i ich koleżankami Płakałam, cierpiałam, ale trwałam przy nim. Może miałam choćby łatwiej niż on ten, kto kocha, zawsze patrzy przez różowe okulary. Nie musiałam kłamać, wymyślać alibi, po prostu kochałam. Był dla mnie jak słońce. Nawet, kiedy chciałam odejść, po nocach miałam wyrzuty sumienia. Gdzie pójdę, kto mnie tak pokocha? I przecież on beze mnie sobie nie poradzi. Byłam dla niego i kochanką, i żoną, i matką.

Staszek mamę stracił w wieku czternastu lat. Zmarła przez sen. Może dlatego całe życie szukał ciepła, którego mu zabrakło. Wybaczałam mu wszystko, czułam, iż muszę się o niego troszczyć. Tylko raz pokłóciliśmy się naprawdę poważnie. Wyrzuciłam Staszka z domu. Spakował się i poszedł do rodziny. Miesiąc minął, już nie pamiętałam o co poszło, a jego wciąż nie było. Poszłam do jego ciotki na Bielany.

Paulina, po co ci ten Staszek? Powiedział, iż się rozwiedliście, ma już inną było mi przykro.

Dzięki ciotce zdobyłam adres tej dziewczyny i pojawiłam się tam niespodziewanie.

Dzień dobry, czy mogę prosić Staszka? zapytałam uprzejmie.

Dziewczyna uśmiechnęła się złośliwie i trzasnęła mi drzwiami przed nosem. Odeszłam bez słowa.

Staszek wrócił po roku. Z tą dziewczyną miał córkę Agnieszkę. Do dziś się dręczę myślą, iż gdybym wtedy go nie wyrzuciła, nie byłoby żadnej Agnieszki i całej tej historii. Byłam dla niego jak matka, podwójnie się starałam. Nigdy nie rozmawialiśmy o jego nieślubnej córce. Tak jakby każde wspomnienie o niej mogło rozsypać rodzinę jak domek z kart. Lepiej było milczeć, udawać, iż problem nie istnieje. Tylko czasem pomyślałam cóż, zdarza się i najlepszym Nikt nie jest święty.

Żyliśmy więc razem dalej. Staszek z czasem spokorniał, stał się domatorem. Syn gwałtownie się ożenił, dał nam trójkę wnucząt. I wtedy

Po latach odezwała się Agnieszka, nieślubna córka. Prosiła, byśmy zabrali do siebie jej córeczkę.

Człowiek się wtedy zaczyna zastanawiać. Jak to wszystko wytłumaczyć synowi? Przecież Jaś nie zna przeszłości ojca

W końcu przyjęliśmy pod opiekę pięcioletnią Alinę. Agnieszka umarła, miała zaledwie trzydzieści lat. Grób zarasta, życie biegnie dalej.

Staszek postanowił porozmawiać z Jasiem po męsku. Nasz syn po wysłuchaniu wyznań odezwał się krótko:

Mamo, tato, co było, to minęło. Nie ja będę sądził. Dziewczynkę trzeba przyjąć to nasza krew.

Odetchęliśmy z ulgą. Wychowaliśmy dobrego chłopaka o dobrym sercu.

Dziś Alina ma szesnaście lat. Uwielbia dziadka Staszka, opowiada mu sekrety. Do mnie mówi babciu, twierdzi, iż jest do mnie podobna z młodości. A ja? Przytakuję z uśmiechem.

Jeszcze raz los pokazał mi, iż kochać to znaczy wybaczać, a odpowiedzialność to coś więcej niż słowa. Życie często wystawia nas na próbę, ale prawdziwa rodzina to ta, która potrafi przebaczać i nieść pomoc, choćby jeżeli to trudniejsze niż wykrzyczenie żalu. Bo trwałość rodziny buduje się nie na idealności, a na gotowości do przyjęcia bliźniego, takim, jaki jest z całą jego historią.

Idź do oryginalnego materiału