Środa, dopiero dziś czuję, iż mam wolne.
Wczoraj jeszcze spotkanie ze studentką rano, potem moja pani, potem zakupy, zabieram Mo ze szkoły, potem jeszcze open evening w pracy, no i spisywanie sesji na dzisiejszą superwizję, i niby mam wolne, a jeżdżę przez pół miasta w tę i z powrotem. Na szczęście jest tyle ciekawych rzeczy do słuchania w aucie! Ciemne okulary, łokieć przez okno, kawka w termosie i głośniki na full, okazało się, iż uwielbiam jeździć samochodem, no kto by pomyślał.
W poniedziałek nowy klient wieczorem, więc cały dzień trochę niespokojna (mąż – będziesz sama wieczorem w budynku z facetem, którego nie znasz, który w dodatku ma jakieś problemy?). Na szczęście okazało się, iż nie jestem sama, ale na wszelki wypadek kupiłam sobie taki zegarek-panic button, który mogę schować pod rękawem. Jak widać przeżyłam;) ale zegarek, jakby co, mam. Pracę oczywiście konsultuję na superwizji, ale takie są realia, iż aby dobrze pracować, muszę się czuć bezpiecznie. O takich rzeczach się za dużo nie mówi, choć fantazje gdzieś tam się snują w zbiorowej wyobraźni, co widać w serialach jak Rodzina Soprano czy The Patient, w którym pacjent porywa terapeutę, wyjawia mu, iż jest seryjnym zabójcą i prosi o pomoc w okiełznaniu morderczych impulsów;D W każdym razie zmieniłam ustawienia na fb, muszę też dokończyć inne porządki.
Zmieniając trochę temat, córeczka w międzyczasie walnęła kolejne cztery zakładki do książek:
A wokół wiosna, przymierzam się do prac ogrodowych.
W czeluści pudła na czapki i szale znalazłam przepiękną jedwabną chustkę – idealnie się zgrała ze swetrem wełnianym, który gryzie mnie w szyję.
Chustkę musiałam ukraść z domu, stary jedwab, cieńki jak pajęczyna, pewno z Mody Polskiej albo innej Telimeny, cały w drobnych dziurkach, które zacerowałam.
Rozczula mnie jak bardzo jest delikatny, trochę kojarzy mi się z mamą. Mam problem z wełną, bo jestem bardzo na nią uczulona, ale ją lubię, bo to takie ciepłe i szlachetne włókno (Mi mówi, iż wcale nie prawda, bo strzyżenie owiec to dla nich tortury). W każdym razie, kiedy wełna dotyka bezpośrednio mojego ciała wyskakują tam czerwone swędzące placki, dlatego muszę nosić jedwab przy dekolcie.
Jestem sama w domu, słońce świeci, pralka szumi, dopiero teraz czuję, iż odpoczywam.
Za tydzień operacja.











