Kiedy w trakcie zimowych miesięcy otrzymaliśmy maila z propozycją majowego rejsu w Chorwacji, wahaliśmy się tylko przez krótką chwilę. Ostatni raz pod żaglami byliśmy w 2018 roku. I bardzo dobrze wspominaliśmy rejs pośród chorwackich wysp. Dlatego byliśmy bardzo chętni i skłonni, by taką przygodę powtórzyć. A iż planowaliśmy majówkę na Bałkanach, to mieliśmy czas i przestrzeń, by w nasze plany wpleść również pobyt na łodzi. Dlatego zabieramy Was na wspólny rejs z firmą More Sailing, która zaprosiła nas na pokład swojego katamaranu.
Materiał powstał we współpracy barterowej z More Sailing – szwedzką firmą, oferującą rejsy nie tylko w Chorwacji, ale też we Włoszech, Grecji, Szwecji i na Karaibach.
Plan rejsu
Przed wyjazdem na majówkę oczywiście mogliśmy się zapoznać z planem naszego rejsu. Przede wszystkim miał trwać od 6 do 9 maja, a naszym punktem startowym i końcowym został Trogir. To tam swoją bazę ma More Sailing, a dokładniej w SCT Marinie na wyspie Čiovo. Otrzymaliśmy też wszystkie praktyczne informacje, a także zostaliśmy poproszeni o zgłoszenie naszych preferencji żywieniowych (głównie pod kątem alergii pokarmowych czy wegetarianizmu), żeby na pokład łodzi trafiły produkty dla nas odpowiednie oraz, by kucharz wiedział, co ma przygotowywać. Wiedzieliśmy, iż tych kilka dni spędzimy na pokładzie katamaranu. I gwałtownie odkryliśmy, iż ma on zdecydowanie więcej zalet, niż klasyczny jacht.

Nasza ekipa
Oczywiście w rejsie nie braliśmy udziału sami. Towarzyszyły nam blogerki z trzech innych państw: Carin z Niemiec, Ella z Austrii oraz Nikki, Sarah, Emma i Dani z Wielkiej Brytanii. Oprócz tego w skład naszej grupy wchodził Julius – skipper oraz Julia – odpowiedzialna za przygotowywanie najwspanialszych dań, jakich możecie skosztować pod żaglami. Jak zatem łatwo policzyć, w sumie w rejsie brało udział 10 osób. A jak to się ma do życia, bycia i funkcjonowania na katamaranie?

Katamaran Lagoon 42
Naszym domem na wodzie został Lagoon 42 – katamaran zaprojektowany z myślą o tym, by 10 osób mogło z niego wygodnie korzystać. Dysponuje czterema kabinami z dwuosobowymi łóżkami i prywatnymi łazienkami. Na górnym pokładzie znajduje się salon połączony z kuchnią. Po wyjściu na zewnątrz zlokalizowany jest kolejny stół i sporo miejsc do siedzenia. Na dziobie łodzi można albo rozsiąść się na umocowanych ponad tonią wody siatkach, albo na równie wygodnych materacach. Generalnie choć wydawałoby się, iż ta przestrzeń na katamaranie jest ograniczona. Ale w porównaniu do jachtu, tu dużo łatwiej było np. o chwilę prywatności, jeżeli ktoś jej potrzebował.
Prawda jest jednak taka, iż mieliśmy na tyle zgraną i chętną do integracji grupę, iż w sumie i tak większość czasu spędzaliśmy razem. Mamy też dla Was pewną ciekawostkę. jeżeli zdecydowalibyście się na rejs w Chorwacji z More Sailing, to nie musicie wynajmować całej łodzi, jak jest w przypadku innych, tego typu firm. Tu możecie zarezerwować pojedyncze miejsce. W efekcie, choćby jeżeli nie macie żadnego, żeglarskiego doświadczenia, to możecie wybrać się w rejs i cieszyć się przygodą na morzu!
Rejs w Chorwacji z More Sailing vs. pogoda w I połowie maja
Generalnie cała logistyka naszego rejsu była naprawdę świetnie ogarnięta i my nie musieliśmy się absolutnie niczym martwić. Jednak było coś, na co organizatorzy nie mieli absolutnie żadnego wpływu. Chodzi oczywiście o… pogodę. Przed naszym rejsem i po nim było ładnie i słonecznie. Natomiast przez cały nasz pobyt na katamaranie, Chorwacja fundowała nam: chmury, deszcz (lub po prostu gigantyczne ulewy), wichurę, niższe temperatury i naprawdę spore jak na Adriatyk fale. O ile dla mnie i Marka fakt, iż łodzią dość mocno bujało, nie był problemem, o tyle spora część naszej ekipy zmagała się z chorobą morską. Na szczęście Julius z Julią poratowali lekami i dziewczyny jakoś przetrwały najgorsze momenty. Niemniej zdecydowanie był to dla nich spory chrzest morski. A wracając do pogody – na szczęście były też momenty, gdy aura odrobinę bardziej nam sprzyjała. Choć i tak większość zebranych przez nas materiałów foto i video prezentuje wszechobecną szarość.

Rejs w Chorwacji z More Sailing – co porabialiśmy
Choć nasz pobyt na katamaranie nie był może bardzo długi i część aktywności została ograniczona przez pogodę, to i tak udało nam się ten czas spędzić bardzo ciekawie. Poniżej znajdziecie rozpiskę dzień po dniu naszego rejsu w Chorwacji z More Sailing.


Dzień 1 – rejs z Trogiru do Šolty
W Trogirze mieliśmy się spotkać w środę, ok. godz. 16. Dla nas wiązało się to z kilkugodzinną podróżą ze Słowenii, w której spędzaliśmy pierwszą część naszej majówki. Auto zaparkowaliśmy bezpośrednio w SCT Marinie. Rozważaliśmy też inne opcje, ale i tak wszystkie sprowadzały się mniej więcej do tego samego, czyli ok. 15 € za dobę postoju. Na miejscu czekali już na nas Julius i Julia, którzy przygotowywali katamaran na nasze przybycie. Tam też poznaliśmy resztę naszej ekipy i po godz. 16 mogliśmy wejść na pokład łodzi. Po przydzieleniu kajut i rozpakowaniu, wyruszyliśmy z Trogiru. Gdy tylko wypłynęliśmy zza wyspy Čiovo, fale się wzmogły i łodzią zaczęło konkretnie bujać. Choć tu musimy podkreślić, iż katamaran i tak jest dużo bardziej stabilny na falach, niż klasyczny jacht. Naszym pierwszym celem była zatoka przy wyspie Šolta. Miała nam ona zagwarantować spokojną noc, bez dużych fal. Po dotarciu na miejsce, Julia zafundowała nam obiadokolację, którą udowodniła, iż jest kulinarną czarodziejką (i przez kolejne dni tylko nas w tym utwierdzała). Ponieważ dla większości z nas był to długi dzień (wszystkie dziewczyny przylatywały tego samego dnia do południa do Splitu), dość gwałtownie wszyscy poszliśmy spać.


Dzień 2 – rejs z Šolty na Brač
Poranek obudził nas ulewą. Na tyle intensywną, iż krajobraz wokół ginął za ścianą wody. Pocieszające było jedynie to, iż temperatura oscylowała wokół jakiś 15-17 stopni. Więc chociaż nie marzliśmy. Po obfitym, pysznym i podanym z dużą dbałością o estetykę śniadaniu, wyruszyliśmy ku wyspie Brač. Plan był taki, by popłynąć w stronę Splitskiej Vraty (przesmyk pomiędzy Šoltą na Bračem), zatrzymać się w jednej z zatoczek, tam zjeść lunch i później spróbować trochę pożeglować (bo do tego momentu podróżowaliśmy na silniku). Oczywiście, gdy tylko opuściliśmy naszą noclegową zatoczkę – fale znów niemiłosiernie bujały katamaranem. Z Markiem mieliśmy z tego sporo frajdy. Jednak większość naszych współtowarzyszek nie podzielała naszego entuzjazmu. Po przepłynięciu Splitskiej Vraty zatrzymaliśmy się w Uvali Osibova. Tam Marek oraz Sarah i Carin zdecydowali się… popływać w morzu. Początkowo twierdzili, iż woda wcale nie jest taka zimna. Ale później cała trójka mocno doceniła możliwość wzięcia ciepłego prysznica.


Po lunchu, który znów rozpieścił nasze kubki smakowe, skierowaliśmy się ku Milnie. Na szczęście przestało padać i udało się też chwilę pożeglować. Późnym popołudniem dotarliśmy więc do Milny, gdzie zacumowaliśmy i mieliśmy spędzić noc. Po zejściu na ląd udaliśmy się z Markiem na spacer po miasteczku oraz wzdłuż ciągnących się na północ skalistych plaż. choćby przez momenty mogliśmy się cieszyć słońcem! Wieczór całą naszą blogerską ekipą spędziliśmy w Konobie Slika, gdzie serwują naprawdę bardzo smaczne dania – od tradycyjnej chorwackiej kuchni po pizzę.

Dzień 3 – Brač, Šolta i Trogir
Skoro świt postanowiłam wybrać się na biegnie po okolicach Milny. Udałam się nieco powyżej miasteczka, raz zgubiłam drogę, nie znalazłam punktu widokowego, ale i tak było super. Chwilę po moim powrocie Julia zaserwowała nam śniadanie. I gdy już wszyscy byli posileni i ogarnięci, opuściliśmy Milnę. Tego dnia pogoda była najlepsza. Nie wiało, było najcieplej i choćby przez gęste chmury co jakiś czas przebijało się słońce.


Dlatego na chill out i pływanie wybraliśmy się znów w obręb Šolty, do zatoki przy uroczym miasteczku Stomorska. W drodze, ten, kto chciał, mógł spróbować swoich sił w manewrowaniu katamaranem, co dostarczyło nam sporej dawki rozrywki. Sama Stomorska to wyjątkowo malownicze miejsce, gdzie część naszej ekipy popływała w morzu, a część, która niekoniecznie chciała morsować w maju (w tym ja – ruda), skorzystała z pontonu. Tam też zjedliśmy lunch i mogliśmy oddać się błogiemu lenistwu. Popołudniu wyruszyliśmy w drogę powrotną do Trogiru. Ponieważ noc mogliśmy spędzić na pokładzie katamaranu, to wieczorem udaliśmy się całą ekipą na spacer po mieście oraz kolację.



Dzień 4 – Trogir i nasz wypad do Omiša
Jeśli powiedzieć, iż pogoda była złośliwa, to jak nic nie powiedzieć. Rano obudziło nas intensywne słońce, błękit nieba i wysoka temperatura. Chyba każdy z nas był nieco sfrustrowany. Ale cóż, nikt nie miał na to wpływu. Nie zmienia to faktu, iż bawiliśmy się wybornie, a nasza międzynarodowa ekipa naprawdę świetnie się zgrała. Dzięki temu, choćby niepogoda aż tak mocno nam nie przeszkadzała. Ponieważ do 8.30 musieliśmy opuścić katamaran, to po 7 zjedliśmy wspólne śniadanie i każdy zabrał się do pakowania oraz ogarniania swojej kajuty. Po wspólnym zdjęciu, wymienieniu kontaktów i ostatnich rozmowach, każdy wyruszył w swoją powrotną drogę.


My nasz powrót nieco przeciągnęliśmy w czasie, bo postanowiliśmy wpaść jeszcze na kilka godzin do Omiša. Marek na rower, na trasy regionu Perun, ja by trochę pobiegać. Wysokie temperatury okazały się być tego dnia wyzwaniem. Więc ja skróciłam moją biegową trasę i trochę sobie poplażowałam. Gdy Marek wrócił z objazdu tras, poszliśmy na bardzo smaczny obiad w Shooko Beach Bar w Duće (super wybór dań, przystępne ceny i te widoki!).

Nasze wrażenia
Choć rejs był dość krótki, a pogoda dość szalona, to i tak bardzo miło spędziliśmy ten czas na katamaranie. I jedno jest pewne – chętnie znów byśmy to powtórzyli. Życie na katamaranie jest bardzo komfortowe i w sumie nie różni się za bardzo od tego na lądzie. Za to daje dużo możliwości. Od podziwiania Chorwacji i jej wysp z perspektywy morza, po docieranie do miejsc, które nie są mocno turystyczne. jeżeli takie żeglowanie połączy się z aktywną turystyką w obrębie wysp, to otrzymujecie przepis na wakacje idealne. Oczywiście, jeżeli pogoda dopisze!
Jeśli chcielibyście wesprzeć działanie bloga lub uważacie ten wpis za praktyczny, to będzie nam miło, jeżeli postawicie nam wirtualną kawę. Mała rzecz, a cieszy!

Post Czy warto wybrać się na rejs w Chorwacji z More Sailing? pojawił się poraz pierwszy w Bałkany według Rudej.




