Czy „waniliowy” seks oznacza nudę?

sexed.pl 1 tydzień temu

Waniliowy seks definiowany jest jako „nudny, pozbawiony wyobraźni, zwyczajny”. Czy seks, który uznamy za dobry, musi przypominać akrobacje z Cirque du Soleil, przesuwać nieustannie granice i wymagać od nas odtwarzania gorących scen z erotycznych filmów? A może waniliowy seks niesłusznie ma złą reputację, skoro dla wielu osób wanilia to jeden z najlepszych smaków?

Każda osoba powinna mieć przestrzeń do odkrywania swoich upodobań bez wstydu. Ale jednocześnie nikt nie ma prawa wymagać od innych, by te upodobania podzielali. Czasem bycie „waniliową” osobą bywa przedstawiane jako przeszkoda do naprawdę satysfakcjonującego życia erotycznego. Problemem powinno być jednak nie to, czy wolisz „waniliowy” seks od kinku, ale to, czy potrafisz otwarcie rozmawiać z partnerem_ką o własnych pragnieniach.

PRESJA NA „INTERESUJĄCY” SEKS

Na początku życia seksualnego wiele osób — a zwłaszcza kobiet — odczuwa silną presję, by być zawsze otwartymi na „ciekawy”, nieszablonowy seks. Często oznacza to próbowanie rzeczy, co do których nie ma pewności, czy rzeczywiście sprawiają przyjemność, i robienie tego z partnerami, którzy sami nie zawsze wiedzą, co robią.

Istnieje przekonanie, iż wszyscy inni nieustannie uprawiają ekscytujący seks — a skoro tak, to trzeba robić to samo. Różne pozycje, erotyczne zabawy, klapsy, seks w miejscach publicznych — to właśnie ma definiować ekscytację.

Na pewnym etapie życia taka presja bywa choćby pociągająca. Daje poczucie eksploracji, dostarcza historii, które elektryzują towarzyskie rozmowy, i pozwala lepiej poznać własne pragnienia. Jest w tym element odkrywania siebie i zrywania z tabu.

Ale to bywa też wyczerpujące. Zamiast prawdziwej bliskości pojawia się odgrywanie ról. choćby jeżeli niektóre doświadczenia są wartościowe, z czasem staje się jasne, iż to właśnie najprostsza forma seksu bywa najbardziej satysfakcjonująca.

WANILIOWY SEKS JAKO ŹRÓDŁO INTYMNOŚCI

Nie chodzi o negowanie eksperymentów ani o odrzucenie bardziej dynamicznych form seksu. Chodzi o uczciwe pytanie: jaki seks chce się uprawiać regularnie, przez długi czas? Dla wielu odpowiedź prowadzi do prostoty — ale bogatej w detale.

Nie liczy się pozycja, ale bliskość. Powtarzalność nie oznacza nudy, ale komfort i przyjemność. Czasem najbardziej seksowne są poczucie bezpieczeństwa i fizycznej wygody, a nie akrobatyczne ambicje kończące się skurczami mięśni.

Kluczowe okazuje się też coś jeszcze: rozmowa. Otwarte mówienie o seksie, o tym, co się podoba, co można zmienić, co warto kiedyś spróbować. Taka komunikacja nie tylko pogłębia więź, ale sprawia, iż seks nie staje się monotonny — bo partnerzy wciąż się uczą siebie nawzajem.

NUDNY SEKS, CZYLI JAKI?

Ludzie często boją się nie tyle nudy w seksie, ile utraty zainteresowania relacją. Ten lęk bywa niesłusznie projektowany na życie erotyczne. Tymczasem relacje nie stają się nudne same z siebie — ludzie dbają o nie, inwestują w nie, rozwijają je. Tak samo można traktować seks: jako przestrzeń ciekawości, zabawy i uważności.

Nuda w seksie nie polega przecież na tym, w jakiej pozycji go uprawiamy. Nudny jest seks, w którym brakuje połączenia w trakcie: kiedy nasze myśli uciekają do codziennych spraw, które trzeba załatwić, gdy brakuje gry wstępnej, albo penetracja jest rozczarowująca. Nudny seks to taki, w którym nie ma przestrzeni na komunikację, gdy druga osoba działa na autopilocie.

Nawet gdy wydaje się, iż zna się partnera doskonale, obie strony wciąż się zmieniają — pod wpływem doświadczeń, emocji, wydarzeń życiowych. A skoro ludzie ewoluują, ich seksualność również.

Czasem wystarczy pozwolić sobie na bliskość w jej najprostszej formie. A czasem — po prostu docenić rutynę, która okazała się bezpieczna, zmysłowa i własna. I to właśnie może być tym, czego wszyscy szukają.

Idź do oryginalnego materiału