Czy wyrażanie sprzeciwu wobec aborcji może zostać uznane za formę podważania praw człowieka? Taką perspektywę prezentuje Specjalny Program ONZ ds. Badań nad Reprodukcją Człowieka (HRP), działający przy Światowej Organizacji Zdrowia.
Dokument, o którym informuje serwis Zenit, wskazuje na potrzebę przeciwdziałania treściom uznanym za „dezinformację” w obszarze tzw. zdrowia i praw seksualnych oraz reprodukcyjnych.
Ocena ekspertów
W opracowaniu krytycznie odniesiono się do tradycyjnych poglądów kulturowych i religijnych, które sprzeciwiają się aborcji. Za przykład działań uznanych za problematyczne wskazano sytuację, w której kanadyjski szpital katolicki zablokował dostęp do stron internetowych klinik aborcyjnych. Dokument sugeruje, iż tego rodzaju decyzje mogą ograniczać dostęp do świadczeń określanych jako „opieka oparta na dowodach”.
Autorzy dokumentu zdają się zakładać, iż niewiążące opinie ekspertów ONZ ds. praw człowieka mają pierwszeństwo przed chrześcijańską wizją osoby ludzkiej i moralnym ładem zakorzenionym w prawie naturalnym. To rodzi poważne pytania o miejsce wolności sumienia w przestrzeni publicznej oraz o granice ingerencji instytucji międzynarodowych w sferę wiary i nauczania Kościoła.
Nowa definicja „dezinformacji”
Szczególne znaczenie ma przyjęta w analizie definicja „dezinformacji”. Została ona określona jako „fałszywe, niedokładne lub wprowadzające w błąd informacje rozpowszechniane bez zamiaru oszustwa”. Dokument mówi również o zjawisku uznanym za szczególnie szkodliwe, mającym „potencjał do celowego podważania ochrony praw człowieka i ograniczania dostępu do opieki opartej na dowodach”.
Punktem wyjścia całej argumentacji jest założenie, iż dostęp do aborcji stanowi element praw człowieka. Jednocześnie termin ten nie został przyjęty w wiążących dokumentach międzynarodowych jako jednoznacznie zdefiniowane prawo.
Spór o argumenty medyczne i etyczne
Wśród przykładów wskazanych w opracowaniu znalazł się argument dotyczący zdolności dziecka nienarodzonego do odczuwania bólu. Cytowane badanie stwierdza, iż „nieprawidłowe przekonania o bólu płodu były związane z poglądami antyaborcyjnymi, kształtując postawy wobec dostępu i polityki”.
Tak sformułowana teza może prowadzić do marginalizowania istotnych argumentów etycznych i medycznych. jeżeli bowiem określone stanowisko zostaje z góry sklasyfikowane jako „wprowadzające w błąd”, jego obecność w przestrzeni cyfrowej może zostać ograniczona.
Platformy cyfrowe pod presją
Autorzy dokumentu wzywają do pociągnięcia platform internetowych do odpowiedzialności za rozpowszechnianie treści uznanych za ograniczające dostęp do wspomnianych praw i usług. W praktyce może to oznaczać zwiększoną moderację lub usuwanie materiałów wyrażających sprzeciw wobec aborcji.
Spór o ochronę życia nienarodzonych dzieci nie dotyczy wyłącznie polityki zdrowotnej, ale sięga fundamentów rozumienia godności osoby ludzkiej oraz zakresu wolności słowa.
W świecie, w którym coraz częściej toczy się batalia o definicję praw człowieka, szczególnego znaczenia nabiera pytanie: czy różnica stanowisk – zwłaszcza w kwestiach tak zasadniczych jak życie – może zostać zredukowana do miana „dezinformacji”?
Bo prawdziwa debata nie polega na uciszaniu jednych głosów, ale na odważnym mierzeniu się z argumentami – zwłaszcza wtedy, gdy chodzi o życie najsłabszych.
jb
Źródło: dorzeczy.pl







