CZY PAMIĘTAM? TEGO NIE DA SIĘ ZAPOMNIEĆ! — Pola, sprawa jest poważna… Pamiętasz moją nieślubną c…

newsempire24.com 1 godzina temu

Basia, muszę ci coś powiedzieć Słuchaj, pamiętasz moją nieślubną córkę Agnieszkę? mój mąż Marek zaczął mówić tajemniczo. Zawsze mnie to niepokoiło.

Pamiętam? Nie da się zapomnieć! odpowiedziałam, siadając na krześle, bo poczułam, iż szykuje się coś trudnego.

Nie wiem, jak ci to powiedzieć Agnieszka błaga, żebym zabrał do siebie jej córkę, moją wnuczkę Marek zaczął się plątać.

Z jakiej racji, Marek? A gdzie jest mąż Agnieszki? już byłam naprawdę zaciekawiona i lekko zirytowana.

Wiesz co, Agnieszce zostało kilka czasu Ona jest bardzo chora, nigdy nie miała męża. Jej matka już dawno wyjechała do Niemiec, tam się ponownie wyszła za mąż. Agnieszka nie rozmawia z matką, są w wielkim konflikcie. Nie ma już żadnej rodziny. Prosiła, błagała Marek spuszczał wzrok, wyraźnie nie wiedział, gdzie schować ręce.

I co zamierzasz? Jak postąpisz? w głębi już wiedziałam, co ja bym zrobiła.

Dlatego się z tobą naradzam, Basiu. Jak powiesz, tak zrobię Marek w końcu spojrzał mi w oczy z oczekiwaniem.

Ale świetnie! Nawywijałeś, a teraz odpowiedzialność przerzucasz na mnie. Super sprawa! wkurzył mnie ten jego brak zdecydowania.

Basia, przecież jesteśmy rodziną, powinniśmy razem podjąć decyzję próbował mnie udobruchać.

A jak byłeś młody i skakałeś do łóżka z pierwszą lepszą, też się mnie pytałeś o zdanie? Przecież ja jestem twoją żoną! rozpłakałam się i wybiegłam do drugiego pokoju.

W liceum chodziłam ze Zbyszkiem. Ale jak tylko do naszej klasy doszedł nowy Sławek zapomniałam o całym świecie. Zbyszek zapomniał się dla mnie, a ja dla Sławka. Zaczął mnie odprowadzać do domu, przynosił mi kwiaty z miejskich klombów, całował mnie mocno w policzek Po tygodniu już wylądowaliśmy razem w łóżku, chociaż byłam wtedy jeszcze dziecinna i nie do końca rozumiałam, w co się pakuję. Ale kochałam Sławka bez pamięci.

Po maturze Sławek poszedł do wojska do innego miasta. Odprawiałam go na dworcu w łzach. Rok pisaliśmy do siebie listy, potem dostałam od niego wiadomość iż poznał kogoś w jednostce, zakochał się, nie wróci do rodzinnego miasta i z nami koniec.

A ja nosiłam już pod sercem jego dziecko. Ot, taki miałam prezent od losu Jak mówiła moja babcia: Nie chwal dnia przed zachodem słońca.

Urodził mi się synek Michał. Zbyszek, mój były chłopak, zaoferował mi pomoc. Byłam załamana, więc przyjęłam ją. Między nami zaiskrzyło na nowo, bo byłam przekonana, iż Sławek już nigdy się nie pojawi.

Aż tu nagle stanął w moich drzwiach. Zbyszek otworzył mu, z Michałem na rękach.

Mogę wejść? zapytał Sławek zdziwiony.

Jak już przyszedłeś, to wchodź Zbyszek wpuścił go niechętnie.

Mały Michał, czując napiętą atmosferę, zapłakał i przytulił się do Zbyszka.

Zbyszek, przejdź się z Michałkiem na spacer poprosiłam.

Gdy wyszli, Sławek tylko patrzył: To twój mąż?

A co ci do tego? Po co przyszedłeś? cała kipiała ze mnie złość.

Tęskniłem. Widzę, iż ułożyłaś sobie życie. Masz rodzinę No, dobrze, już idę. Przepraszam, iż zakłóciłem waszą sielankę Sławek już chciał wyjść.

Poczekaj, Sławek. Po co naprawdę przyszedłeś? Powspominać stare czasy? Zbyszek pomaga mi z samotnością. I twojego dwuletniego syna wychowuje wyznałam, bo uczucie do niego wcale nie zgasło.

Wróciłem do ciebie, Basia. Przyjmiesz mnie z powrotem? spojrzał na mnie z nadzieją.

Wejdź, zaraz będzie obiad krew i serce znów mi zmiękły. Wrócił, znaczy jednak nie zapomniał. Po co mu się opierać?

Zbyszek dostał kosza i z czasem ułożył sobie życie z kobietą, która miała już dwójkę dzieci.

Mijały lata. Ale Marek nigdy nie potrafił pokochać mojego Michała jak własnego syna. Zawsze miał wątpliwości, czy Michał nie jest czasem dzieckiem Zbyszka. Nie umiał być dla niego ojcem, ja to czułam.

Marek był kochliwy stale jakieś nowe zauroczenia, romanse, choćby z moimi koleżankami Płakałam po nocach, ale przez cały czas kochałam i trzymałam rodzinę w jednym kawałku. Chyba choćby miałam lżej niż on ten, co kocha, żyje w szczęśliwej nieświadomości. Nie musiałam kłamać, udawać. Po prostu kochałam, Marek był moim słońcem. Czasem miałam ochotę rzucić wszystko, ale gdzie bym się podziała z dzieckiem i złamanym sercem? A Marek przecież beze mnie by się pogubił, byłam i żoną, i kochanką, i matką w jednym.

Marek matkę stracił, gdy miał czternaście lat zmarła we śnie. Może dlatego całe życie szukał ciepła tam, gdzie go nie było. Wybaczałam mu wszystko, bo mu było ciężko. Raz choćby porządnie się pokłóciliśmy, wyprowadziłam go wtedy z domu. Przeprowadził się do ciotki.

Po miesiącu odwiedziłam ciotkę, by zapytać, czy Marek nie planuje wrócić. Powiedziała tylko: Basia, on mówił, iż jesteście po rozwodzie, ma już nową narzeczoną

Dowiedziałam się gdzie mieszka ta kobieta, więc poszłam, żeby się z nią rozmówić.

Dzień dobry! Jest Marek w domu? spytałam grzecznie. Dziewczyna spojrzała na mnie jak na rozczochraną czarownicę i zamknęła przede mną drzwi.

Sławek wrócił po roku. Dziewczynie urodziła się córka Agnieszka. Do dziś wyrzucam sobie, iż wtedy wywaliłam go z domu. Może gdybym go nie wygnała, nie byłoby tamtej kobiety i tej córki. Po tej sprawie dbałam o Marka jeszcze bardziej, starałam się być najlepszą żoną, coraz bardziej bezgranicznie go kochałam.

Nigdy z Markiem nie rozmawialiśmy o Agnieszce, jego nieślubnej córce, jakby omijaliśmy groźny temat. Najlepiej przemilczeć, nie rozgrzebywać.

Minęło wiele lat. Marek się uspokoił. Przestał latać za spódniczkami, siedzi w domu, ogląda TV. Nasz Michał wcześnie się ożenił, dał nam troje wnucząt. I tu nagle…

Po latach odzywa się Agnieszka. Prosi, żebyśmy zaopiekowali się jej córką.

I co teraz? Jak powiedzieć Michałowi, skąd nagle w rodzinie pojawia się dziewczynka? Przecież nie wie nic o dawnych wybrykach ojca

Oczywiście zgłosiliśmy wniosek o opiekę nad pięcioletnią Aliną. Agnieszka odeszła szybko, zgasła w wieku zaledwie trzydziestu lat. Grób porasta już trawa, ale życie toczy się dalej.

Marek postanowił poprosić Michała na poważną rozmowę. Nasz syn wysłuchał ojca i powiedział:

Rodzice, co było, minęło. Nie będę was sądził. Dziewczynce trzeba pomóc. Przecież to nasza rodzina.

Kamień spadł nam z serca. Nasz Michał to w porządku człowiek ma dobre serce.

Dziś Ala ma już szesnaście lat. Uwielbia swojego dziadka Marka, zwierza mu się, do mnie mówi babciu i twierdzi, iż jako młoda byłam jej kopią. Zawsze tylko się z nią zgadzam…

Idź do oryginalnego materiału