CZY MOGLIBYŚMY ZAPOMNIEĆ? NIE UMIEM WYMAZAĆ! – Pola, słuchaj, mam sprawę… Pamiętasz moją nieślubn…

twojacena.pl 12 godzin temu

PAMIĘTAM, NIE ZAPOMNĘ CHCIAŁABYM ZAPOMNIEĆ!

Pola, muszę ci coś powiedzieć… No wiesz, pamiętasz moją nieślubną córkę, Anię? mój mąż mówił półsłówkami, co od razu zapaliło mi lampkę ostrzegawczą.
Pamiętam? Nie da się zapomnieć! Coś się stało? siadam na krześle, czując nadchodzącą burzę.
Nie wiem, jak ci to powiedzieć… Ania błaga, żebyśmy zabrali jej córkę, czyli moją wnuczkę mąż kręci i nie potrafi mi spojrzeć w oczy.
Z jakiej racji, Heniek? A gdzie ojciec tej dziewczynki? Zjadł go wilk? nagle ciekawość bierze górę, czekam na dalszy ciąg.
Ania jest ciężko chora, nie ma już wiele czasu. Jej ojca w ogóle nie było, matka wyjechała lata temu do Anglii i nie utrzymują ze sobą kontaktu, bo dorobiły się wielkiej kłótni. Poza tym Ania nie ma nikogo więcej. To dlatego prosi… Heniek coraz bardziej się denerwuje.
I…? Co zamierzasz z tym zrobić? ja już podjęłam decyzję, ale chcę wiedzieć, co on powie.
Chciałem z tobą porozmawiać, Pola. Zrobisz jak zechcesz wreszcie patrzy mi w oczy.
Ładnie to sobie wymyśliłeś. Ty narozrabiałeś w młodości, a teraz ja mam odpowiadać za cudze dziecko, tak? zaczynam czuć wściekłość na jego bezradność.
Pola, jesteśmy rodziną. Musimy to rozwiązać razem Heniek zaczyna grać na moich emocjach.
O, proszę, nagle sobie przypomniałeś o wspólnych decyzjach! A wtedy, jak sypiałeś z tą kobietą, to się mnie nie pytałeś, co? Przecież jestem twoją żoną! nagle łzy napływają mi do oczu, wbiegam do drugiego pokoju, tłumiąc szloch.

W liceum chodziłam z Markiem z mojej klasy. Ale kiedy do naszej szkoły przyszedł nowy, Sławek, z miejsca zapomniałam o całym świecie. Z Markiem zaraz zerwałam. Sławek mnie zauważył, odprowadzał do domu, całował gorąco w policzek, zbierał dla mnie kwiaty przy parku. Po tygodniu zaprosił do siebie. Nie protestowałam Zakochałam się, jak głupia. Potem zdaliśmy maturę. Sławka powołali do wojska. Z płaczem żegnałam go na dworcu PKP w Łodzi.
Służba była w innej jednostce pisaliśmy do siebie przez rok. Po roku przyjechał na przepustkę. Czułam się najważniejsza na świecie, uwijałam się przy nim, jak tylko mogłam.
Pola, za rok bierzemy ślub! Chociaż już jesteś moją żoną szeptał mi do ucha.
Kiedy to słyszałam, rozczulałam się, topniałam pod jego czułym spojrzeniem, jak lód w upale. Wiedziałam, iż Sławek jest moją miłością na całe życie.
Ale potem przyszedł list. Sławek napisał, iż znalazł prawdziwą miłość na jednostce i nie wraca już do Łodzi.
Tymczasem nosiłam pod sercem jego dziecko. Tak to jest ślub obiecał, ale się ulotnił. Babcia zawsze mówiła:
Nie wierz świeżym kwiatom gryki, tylko ziarnu w stodole…

…Kiedy urodził się Kuba, Marek zaoferował swoją pomoc. Sama nie dałam bym sobie rady, więc ją przyjęłam. Moje relacje z Markiem ociepliły się. O Sławku już nie myślałam zniknął bez śladu.
Któregoś dnia jednak zadzwonił domofon. Marek otworzył drzwi. W progu stał Sławek.
Wejdę? zapytał zdziwiony.
No wejdź, skoro przyszedłeś Marek niechętnie go wpuścił.
Kuba od razu wyczuł napięcie i mocno się do Marka przytulił.
Marek, weź Kubę na spacer byłam całkowicie zagubiona.
Marek wyszedł z Kubą.
To twój mąż? zapytał Sławek z zazdrością.
A co cię to obchodzi? Po co przyszedłeś? nie kryłam nerwowości.
Zatęskniłem. Widzę, iż już sobie życie ułożyłaś, Pola. Masz rodzinę, nie czekałaś na mnie… To ja pójdę.
Zaczekaj, Sławek! Po co tu przyszedłeś? Chcesz mi znowu poranić duszę? Marek pomaga mi w samotności, a poza tym, to on wychowuje twojego dwuletniego syna! próbowałam go zatrzymać, mimo wszystko moje serce jeszcze do niego lgnęło.
Wróciłem do ciebie, Pola. Przyjmiesz mnie? spojrzał na mnie błagalnie.
No dobrze, siadaj, zaraz będzie obiad serce mi się zatrzymało, ale euforia wygrała z rozumem. Wraca, więc mnie nie zapomniał. Nie będę się dalej upierać.
Marek znów został odstawiony na boczny tor. Mój Kuba potrzebował ojca, nie kolejnego przyszywanego wujka. Z czasem Marek ożenił się z miłą kobietą, samą już matką.

…Minęły lata. Sławek nigdy nie potrafił pokochać Kuby jak własnego syna. Cały czas był przekonany, iż to dziecko Marka, nigdy nie uwierzył w moją wersję.
Nie miał do niego serca czułam to na każdym kroku. Z resztą Sławek fruwał za kobietami, jak mucha do miodu. Zdradzał mnie z przeróżnymi znajomymi, przyjaciółkami moich koleżanek Bolało mnie to, płakałam w poduszkę, ale i tak chciałam budować dom, chronić rodzinę.
Kto kocha, żyje w słodkiej nieświadomości. Przynajmniej ja nie musiałam kłamać, udawać, kombinować. Po prostu kochałam Sławka jak własne słońce, choćby jeżeli czasem pragnęłam odejść. Ale nocą wszystko okazywało się głupstwem którędy pójdę samotna? Gdzie znajdę innego? Sławek beze mnie by zginął. Byłam mu i żoną, i matką, i kochanką.
…Swoją mamę Sławek stracił jako czternastolatek. Umarła we śnie. Może dlatego przez całe życie szukał czułości gdzie indziej. Wszystko mu wybaczałam, po latach nauczyłam się go żałować. Raz się porządnie pokłóciliśmy wyrzuciłam go wtedy z domu. Przez miesiąc nie wracał, już zapomniałam, o co poszło. W końcu musiałam się po niego pofatygować do jego ciotki.
Pola, po co ci ten Sławek? On mówi, iż rozwiedliście się, iż teraz ma inną ciotka była zaskoczona moim widokiem.
Dowiedziałam się u niej adresu tej dziewczyny i pojechałam tam, bez zaproszenia.
Dzień dobry, można zawołać Sławka? starałam się być uprzejma, choć cała się trzęsłam.
Dziewczyna złośliwie uśmiechnęła się i zamknęła mi drzwi przed nosem. Musiałam odejść.
…Sławek wrócił po roku. U tej dziewczyny urodziła się Ania, nieślubna córeczka Sławka. Do dziś sobie wyrzucam, iż wtedy wygoniłam go z domu. Może gdyby został przy mnie, nie byłoby tej kobiety i Ani. Zaczęłam jeszcze bardziej dbać o Sławka, z jeszcze większą czułością go traktować i kochać najmocniej, jak potrafiłam.
Temat Ani, jego nieślubnej córki, był jak lód baliśmy się poruszyć, żeby wszystko się nie rozpadło. Milczeliśmy na jej temat, jakby problem mógł się sam rozwiązać.
Ot, dziecko od innej kobiety… Nic wielkiego, byle tylko te łowczynie nie łasiły się do cudzych mężów!
Tak sobie żyliśmy przez kolejne lata. Po czasie Sławek złagodniał, ucichł, spokorniał. Zakochanek już nie było, coraz chętniej siedział w fotelu przed telewizorem. Nasz Kuba gwałtownie się ożenił, dał nam trójkę wnuków. I wtedy…

Po latach odezwała się Ania. Prosiła, żebyśmy przyjęli jej córkę do siebie.
Człowiek się zastanawia jak wytłumaczyć Kubie pojawienie się obcej dziewczynki w domu? On przecież nic nie wie o dawnej historii ojca.
Ostatecznie zdecydowaliśmy się zaopiekować pięcioletnią Aliną. Ania zmarła, jej życie skończyło się w wieku trzydziestu lat. Grób zarasta trawą, ale życie toczy się dalej.
Sławek podjął męską rozmowę z Kubą. Nasz syn po wysłuchaniu przyznał:
Rodzice, przeszłość zostawmy za sobą, są ważniejsze sprawy. Mała to nasza krew, trzeba się nią zająć.
Sławek i ja odetchnęliśmy z ulgą. Mamy porządnego syna z dobrym sercem.
…Alina ma dziś szesnaście lat. Dziadka Sławka uwielbia, zwierza mu się, do mnie mówi babciu i śmieje się, iż jest moim odbiciem z młodości. Ja już ani chwili się z tym nie kłócę.

Idź do oryginalnego materiału