CZY MOGŁABYM ZAPOMNIEĆ? NIE UMIEM WYMAZAĆ TEGO Z PAMIĘCI! – Pola, muszę ci o czymś powiedzieć… P…

twojacena.pl 5 dni temu

CZY PAMIĘTAM? NIE UMIEM ZAPOMNIEĆ!

Pola, muszę ci coś powiedzieć… No, pamiętasz moją córkę z nieprawego łoża, Magdę? mój mąż mówił zagadkami, co od razu mnie zaniepokoiło.

Pamiętam? Tego się chyba nie da zapomnieć! O co chodzi? usiadłam ciężko na krześle, przygotowując się na najgorsze.

Sam nie wiem, jak ci to przekazać… Magda błaga, żebyśmy zabrali jej córkę, czyli moją wnuczkę mruczał pod nosem Andrzej.

A skąd ta radość? A co z jej mężem? Nagle wyjechał do ciepłych krajów? byłam już zaintrygowana.

Widzisz, Magda jest bardzo chora, lekarze nie dają jej dużo czasu. Męża nie miała w ogóle. Jej matka dawno wyszła za Amerykanina, mieszka za oceanem, Magda z nią nie rozmawia od lat pokłóciły się i nie mają kontaktu. Innych bliskich nie ma. Prosi dlatego nas Andrzej speszył się i unikał mojego spojrzenia.

I? Jaka jest twoja decyzja? Co zamierzasz zrobić? ja już wiedziałam, co należy zrobić.

No właśnie, Poluś, radzę się ciebie. Jak powiesz, tak będzie wreszcie spojrzał na mnie z oczekiwaniem.

Zręcznie. Ty sobie w młodości błędy popełniałeś, a ja mam teraz brać odpowiedzialność za cudze dziecko? Tak? rozwścieczyła mnie ta jego bezradność.

Pola, jesteśmy rodziną. Musimy wspólnie decydować Andrzej podjął próbę obrony.

No tak! Przypomniało ci się! A gdy latałeś za spódnicą, to się ze mną konsultowałeś? Przecież jestem twoją żoną! napłynęły łzy i uciekłam do drugiego pokoju.

***

W podstawówce chodziłam z kolegą z klasy, Tomkiem. Wszystko się zmieniło, gdy do naszej klasy dołączył nowy Sławek. W jednej chwili zapomniałam o całym świecie. Z Tomkiem gwałtownie zerwałam. Sławek zwrócił na mnie uwagę, odprowadzał mnie do domu, całował czule w policzek, zrywał kwiaty z ogródka sąsiadki. Po tygodniu zaciągnął mnie do swojego pokoju. choćby nie zaprotestowałam. Zakochałam się w Andrzeju na zabój. Po maturze Sławek trafił do wojska w innym mieście, a ja z płaczem żegnałam go na peronie.

Przez rok pisaliśmy do siebie listy, a potem Sławek wrócił na przepustkę. Byłam w euforii, nie wiedziałam, co zrobić, by go uszczęśliwić. Rozpływałam się w jego spojrzeniu, on śpiewał mi peany:

Pola, za rok wrócę, pobierzemy się! Choć i tak już jesteś moją żoną.

Po tych słowach topiłam się w miłości. Tak już miało być do końca życia: jednym słodkim spojrzeniem łamał mój opór, rozpuszczał mnie jak lody w lipcowym słońcu.

Gdy wrócił do służby, liczyłam dni do jego powrotu. Po pół roku przyszedł list. Sławek pisał, iż musimy się rozstać, bo poznał w wojsku prawdziwą miłość i już nie wróci do naszego miasta.

A mnie już brzuch zaokrąglony pod sercem nosiłam jego dziecko. O takim weselu moja babcia zwykła mawiać: „Nie wierz makowi w maju, wierz zapasowi na strychu.

Nadszedł czas, urodził się Staś. Tomek, mój były chłopak, zaoferował mi pomoc. Z bezsilności zgodziłam się. Ach, z Tomkiem połączyła mnie bliskość. O spotkaniu z Andrzejem nie śniłam już choćby w najskrytszych marzeniach.

Aż tu nagle przyjechał. Tomek otworzył drzwi. W progu stanął Sławek.

Mogę wejść? zdziwił się widokiem.

Skoro jesteś, to wchodź burknął Tomek.

Staś, wyczuwając napięcie, rozpłakał się i uczepił Tomka.

Tomek, weź Stasia na spacer nie wiedziałam co robić.

Gdy zostaliśmy sami, Sławek zapytał z zazdrością:

Twój mąż?

A co ci do tego? Po co przyszedłeś? byłam wściekła i nie rozumiałam, czego chce.

Tęskniłem. Widzę, iż masz rodzinę, Pola. Nie doczekałaś się mnie. No nic, idę już, przepraszam za najście.

Zaczekaj, Sławek. Po co przyszedłeś? Dobijać mnie? Tomek pomaga mi jako ojciec Stasia, twojego syna próbowałam go zatrzymać, bo uczucia do niego nie wygasły.

Wróciłem do ciebie, Pola. Przyjmiesz mnie? spojrzał z nadzieją.

Siadaj, zaraz podamy obiad serce mi zadrżało, szczęście znów mnie ogarnęło. Wrócił, więc jednak nie zapomniał.

Tomek znów musiał odejść. Mój Staś miał mieć ojca, a nie ojczyma. Tomek później znalazł porządną kobietę z dwójką dzieci i założył nową rodzinę.

***

Minęły lata. Andrzej nigdy nie potrafił pokochać Stasia jak swojego. Traktował go chłodno, był przekonany, iż to syn Tomka. Czułam, iż jego serce nie rwie się do syna. Zawsze był łasy na kobiety łatwo się zakochiwał i łatwo kończył. Zdradzał mnie z koleżankami, ich znajomymi Płakałam, jak dziecko, ale trwałam przy nim, broniąc naszej rodziny.

Chyba było mi łatwiej niż jemu. Ten, kto kocha, żyje w błogiej nieświadomości. Nie musiałam kłamać, udawać. Po prostu kochałam. Andrzej był moim słońcem. Czasami chciałam zerwać, uciec. Ale nocami siebie obwiniałam: Gdzie pójdę? Kto mnie pokocha? Andrzej sobie beze mnie nie poradzi. Jestem mu i kochanką, i żoną, i matką.

Andrzej stracił mamę w wieku czternastu lat. Umarła we śnie. Może dlatego on zawsze szukał czułości poza domem. Wszystko mu wybaczałam, żałowałam go. Raz się mocno pokłóciliśmy, aż wyrzuciłam go z domu. Poszedł do swoich krewnych.

Minął miesiąc. Ja już zapomniałam nawet, o co poszło, a Andrzej nie wracał. W końcu pojechałam do jego rodziny. Ciotka była zaskoczona:

Pola, po co ci Andrzej? On mówił, iż się rozwiedliście i ma już nową dziewczynę.

Dzięki niej dowiedziałam się, gdzie ona mieszka, i poszłam do niej.

Dzień dobry! Poproszę do Andrzeja starałam się być grzeczna.

Zarechotała szyderczo i zamknęła mi drzwi przed nosem. Odeszłam w milczeniu.

Andrzej wrócił rok później. Dziewczyna urodziła córeczkę Magdę. Do dziś mam do siebie żal, iż go wtedy wygnałam. Może tej kobiety by nie było, może dziecko by się nie urodziło. Jeszcze bardziej starałam się dbać o męża, kochać bez granic.

O tej Magdzie nie rozmawialiśmy nigdy. Bałam się, iż jeżeli temat się pojawi, wszystko się posypie jak domek z kart. Woleliśmy o tym nie mówić.

W końcu co z tego, iż z inną? Kto nie popełnia błędów? Cóż, niech te sprytne kobiety trzymają się z dala od cudzych mężów!

Tak mijały lata. Andrzej z wiekiem pokorniał, łagodniał. Przestał gonić za kobietami, coraz częściej siedział w domu przed telewizorem. Nasz syn gwałtownie się ożenił, dał nam trójkę wnucząt. I nagle…

Po tylu latach pojawiła się Magda córka Andrzeja. Prosi, żebyśmy przygarnęli jej córkę.

Człowiek się zastanawia. Jak wyjaśnić Stasiowi pojawienie się w naszym domu obcej dziewczynki? On nie zna grzechów młodości ojca.

***

Zdecydowaliśmy się, załatwiliśmy opiekę prawną nad pięcioletnią Aliną. Magda zmarła, jej droga dobiegła końca, gdy miała trzydzieści lat. Każda mogiła zarasta trawą, ale życie leci dalej.

Andrzej chciał sam porozmawiać z Stasiem po męsku. Syn wysłuchał ojca i skwitował:

Mamo, tato, co było, to minęło, nie będę was sądził. Dziewczynkę trzeba przyjąć. Krew nie woda.

Z Andrzejem odetchnęliśmy z ulgą. Mądry ten nasz syn, o wielkim sercu.

Teraz Alina ma już szesnaście lat. Uwielbia dziadka Andrzeja, zwierza mu się z tajemnic. Do mnie zwraca się babciu i mówi, iż jest do mnie podobna, jak dwie krople wody z młodości. Uśmiecham się i przytulam ją mocno do sercaCzasem patrzę na Alinę i myślę o wszystkich zakrętach naszego życia. Widzę w niej nowy początek mieszankę smutku i nadziei, siły, którą daje tylko miłość zbudowana na zgliszczach dawnych błędów. W niedzielne popołudnia siedzimy razem przy stole: Andrzej opowiada wnukom o swoim dzieciństwie, Staś żartuje z żoną, a Alina słucha z zamyśleniem, jakby układała własny świat z naszych historii.

Czasem nocą Andrzej bierze mnie za rękę. Milczymy, nasłuchując śmiechu wnuków zza ścian. Nie pytam już, czy zrobiłam słusznie odpowiedź czuję w ich obecności. Może nie byliśmy idealni, może nasze wybory pełne były pomyłek i żalu, ale rodzina potrafi wyrosnąć choćby z największego bólu.

Pamięć nie pozwala zapomnieć. Ale dziś Dziś dziękuję, iż los zawirował tak właśnie, a nie inaczej. Bo przecież wśród cieni i dawnych trosk wyrosło coś pięknego miejsce, gdzie każdy ma swoje imię, swoje miejsce przy stole i swoją miłość.

I wiem już nie ma winnych, nie ma cienia, którego nie można rozchmurzyć dobrym słowem i odrobiną czułości. Czasem potrzeba nam tylko odwagi, by otworzyć komuś drzwi. I serca gotowego pamiętać i przebaczyć.

Idź do oryginalnego materiału