Czy masz już odłożone pieniądze? – zapytała pani w średnim wieku, która otworzyła drzwi własnym kluczem.

newsempire24.com 2 dni temu

Razem z moim chłopakiem wynajmowaliśmy pokój u pewnej starszej pani w Krakowie. Minęło już osiem miesięcy odkąd zamieszkaliśmy pod jej dachem.
Trzymaliśmy nasze jedzenie w tej samej lodówce, która choćby latem świeciła pustkami. Tylko garnek z owsianką na wodzie stał wiernie na jednej z półek. Mydło służyło babci wyłącznie do prania, olej kupowała najtańszy, z ostrym, gryzącym zapachem. W przedpokoju stały stare, połatane buty. Każdy kąt mieszkania wołał o pomoc.
Starsza pani była zamknięta w sobie, nie wtrącała się w nasze sprawy. Od świtu do zmroku zbierała butelki po parkach i rozklejała ogłoszenia po mieście. W każdą niedzielę przyrządzała uczty z nadpsutych owoców, które dostawała od sprzedawców targowych.
Serce mi się krajało na myśl o jej losie. A gdy tylko ktoś ją odwiedzał, byłam bliska płaczu z powodu niesprawiedliwości tego świata.
Pewnego razu pojawiła się w mieszkaniu około 45-letnia kobieta, która weszła do środka swoim kluczem.
Masz już odłożoną gotówkę? zapytała surowo.
Mam, córeczko. Weź, wszystko ci oddaję odparła nasza gospodyni.
Za mało. Jutro przyprowadzę swoją córkę.
A czyje są te ubrania? Kogo tu goszczisz?
Wynajmuję pokój, muszę z czegoś żyć. Oddaję ci całą emeryturę próbowała się tłumaczyć starsza kobieta.
Zaraz zobaczę, kim są twoi lokatorzy. Mówią, iż to naciągacze. Kobieta pchnęła drzwi do naszego pokoju, zaglądając bez pytania.
No, kogo my tu mamy?
Ten nagły, bezczelny najazd na uczciwie wynajęte przez nas terytorium zmroził mnie.
Proszę zamknąć za sobą drzwi! powiedziałam nerwowo.
Kim jesteś, żeby mi cokolwiek rozkazywać? Ja tu jestem właścicielką! Teraz na ten numer telefonu musisz przelewać pieniądze. Nie spóźniaj się z czynszem, bo cię stąd wyrzucę! Kiedy ostatnio płaciłaś?
Córeczko, uspokój się. Przez rachunek za prąd zapłaciłam mniej, bo groziło mi odcięcie. Jak miałabym żyć bez światła? babcia na granicy płaczu.
Więcej nie pobieraj od nich czynszu, niech przelewają mi. Tyle. Jutro przyprowadzę córkę powiedziała i wyszła, trzaskając drzwiami.
Gospodyni usiadła ciężko w przedpokoju i zaczęła płakać. Podeszłam do niej, objęłam i próbowałam pocieszyć.
Proszę się nie martwić. Wszystko się jakoś ułoży.
Zaparz mi herbaty poprosiła drżącym głosem.
Zawsze piła napar z suszonych liści maliny i porzeczki, zwisających w pęczkach nad kuchenką. Nigdy nie widziałam u niej tradycyjnej herbaty.
Sącząc napar, zaczęła opowiadać:
Wychowywałam córkę sama, mąż wyszedł pewnego dnia po gazetę i już nie wrócił. Wychowałam ją z całym sercem. Wyrosła na wyniosłą, wiecznie szukającą przygód kobietę. Wyszła za mąż dopiero po 35. roku życia, doczekałam się wnuczki. Jej mąż okazał się strasznie skąpy. Zaczęłam pomagać im na ile mogłam.
Ale potem ta pomoc zamieniła się w obowiązek. Córka zabiera mi emeryturę, a jak nie oddam jej wszystkiego, to nie widuję wnuczki. Wynajęłam pokój, by mieć za co żyć, a i to chce mi odebrać. Co ze mnie za matka? łzy zalewały jej policzki.
Planuje sprzedać mieszkanie szepnęła. Na obrzeżach miasta już szuka dla mnie kawalerki. A może skończę na ulicy? Ostatnio coraz częściej tak grozi. jeżeli się nie zgodzę szantażuje wnuczką. Oddałabym wszystko, by chociaż ją zobaczyć…
Kiedy wrócił mój chłopak z Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie jest na czwartym roku prawa, zapytałam, co możemy zrobić, by jej pomóc.
Obeszliśmy sąsiadów. Wszyscy wiedzieli o wrzaskach córki o pieniądze, więc zgodzili się zeznawać w sądzie. Pomogliśmy babci napisać wniosek o ustalenie widzeń z wnuczką.
Poradziliśmy jej zebrać wszelką dokumentację medyczną, zwłaszcza od psychiatry, bo nie wiedzieliśmy, co córka może wymyślić.
Sprawę wygraliśmy. Babcia może teraz spotykać wnuczkę legalnie co dwa tygodnie, przez trzy godziny. Emerytura została przy niej, nie da się już jej zaszantażować. Od tamtej pory jada lepiej: na stole pojawiają się świeże owoce, czasem choćby kawałek mięsa. Pomagamy jej przy drobnych remontach tu odmalujemy ścianę, tam zerwiemy starą tapetę.
Z wdzięczności nie chce przyjmować od nas pieniędzy za pokój ale i tak je zostawiamy, niemal na siłę.
Jak można tak potraktować własną matkę? Odebrać jej skromną emeryturę i nie myśleć, czy będzie miała za co kupić jedzenie? Zwyczajne, polskie niewdzięcznictwo…
Szanujcie rodziców. Bez nich nikt z nas by dziś nie istniał.

Idź do oryginalnego materiału