Czy mając mieszkanie własnościowe musisz płacić czynsz do spółdzielni?

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

Kupiłeś mieszkanie, masz akt notarialny, płacisz ratę kredytu (lub wyłożyłeś gotówkę życia), a mimo to co miesiąc na Twoje konto wchodzi spółdzielnia z żądaniem zapłaty kilkuset, a często ponad tysiąca złotych. „To jakaś kpina, to jest własność czy nie?” – pytają wściekli internauci w komentarzach pod naszym raportem. Wyjaśniamy brutalną prawdę o tzw. czynszu administracyjnym. Dlaczego bycie właścicielem nie zwalnia Cię z opłat i na co tak naprawdę idą te pieniądze?

Fot. Warszawa w Pigułce

Własność to nie bezludna wyspa

Wielu warszawiaków (i nie tylko) wpada w pułapkę myślową, utożsamiając „czynsz” wyłącznie z opłatą dla właściciela mieszkania (landlorda) w przypadku wynajmu. Gdy w końcu kupują swoje wymarzone cztery kąty, przeżywają szok. Skoro mieszkanie jest moje, dlaczego płacę 1200 złotych „czynszu”?

Należy raz na zawsze rozróżnić dwa pojęcia. W przypadku najmu płacisz za prawo do przebywania w czyimś lokalu (zysk właściciela). W przypadku mieszkania własnościowego, opłata do spółdzielni lub wspólnoty to koszty utrzymania części wspólnej i media. Spółdzielnia nie zarabia na tym, iż Ty mieszkasz u siebie. Spółdzielnia (w teorii) zbiera pieniądze, by budynek się nie zawalił, w kranie leciała woda, a w zimie grzejniki były ciepłe.

Dach, winda i chodnik są „wasze”, czyli płatne

Mieszkanie w bloku to system naczyń połączonych. Jesteś wyłącznym właścicielem przestrzeni między ścianami swojego lokalu, ale wszystko, co znajduje się poza drzwiami wejściowymi, jest współwłasnością. I tu zaczynają się schody (dosłownie i w przenośni), za które trzeba płacić.

Opłata administracyjna, potocznie zwana czynszem, pokrywa koszty, o których właściciel domu jednorodzinnego musi myśleć sam:

  • Remonty części wspólnych (Fundusz Remontowy): jeżeli dach przecieka nad 10. piętrem, to zrzucają się na niego wszyscy – także ci z parteru. Wymiana wind, malowanie klatek, termomodernizacja – to gigantyczne koszty rozłożone na lata.
  • Eksploatacja i konserwacja: Przeglądy kominiarskie, gazowe, elektryczne, konserwacja domofonów. Bez tego budynek zostałby zamknięty przez nadzór budowlany.
  • Sprzątanie i tereny zewnętrzne: Pensja dozorcy, firmy sprzątającej, odśnieżanie chodników zimą, koszenie trawników latem.
  • Administracja: Tak, to budzi największe emocje. Pensje prezesa, księgowych, obsługi biurowej. To koszt „zarządzania” całym tym organizmem.

Pułapka „zaliczek” – to nie są pieniądze spółdzielni

Analizując paski opłat, które tak bulwersują naszych czytelników (np. 1900 zł na Natolinie), często zapominamy, iż nawet 60–70 procent tej kwoty to wcale nie „koszt administracji”, ale nasze własne zużycie.

Spółdzielnia jest tylko pośrednikiem w płatnościach za media. W czynszu zawarte są zazwyczaj:

  • Zaliczka na Centralne Ogrzewanie (często ogromna pozycja w starym budownictwie).
  • Zaliczka na ciepłą i zimną wodę oraz ścieki.
  • Opłata za wywóz nieczystości (śmieci).
  • Podatek od nieruchomości (części wspólnych).

Jeśli więc ktoś pisze „płacę 1500 zł czynszu”, a ma 4-osobową rodzinę, która zużywa dużo wody i lubi mieć 24 stopnie w mieszkaniu, to „narzut” spółdzielni może wynosić zaledwie 400–500 zł. Reszta to rachunki, które i tak musiałbyś zapłacić, mieszkając w domu wolnostojącym.

Kredyt czy gotówka? Spółdzielni to nie interesuje

W komentarzach często pojawia się argument: „Mieszkanie jest moje, spłacone, a płacę jak za zboże”. Dla zarządcy budynku nie ma znaczenia, czy lokal jest obciążony hipoteką, czy kupiony za gotówkę. Status własnościowy lokalu (spółdzielcze własnościowe vs. odrębna własność) ma znaczenie prawne, ale w kwestii comiesięcznych opłat różnice są kosmetyczne (w przypadku odrębnej własności sam płacisz podatek od nieruchomości do urzędu dzielnicy, a nie w czynszu, co obniża pasek o kilka złotych).

Fakt posiadania aktu notarialnego nie sprawia, iż woda staje się darmowa, a śmieci same wyparowują. Posiadanie mieszkania to nie tylko aktywa, to także zobowiązania.

Co to oznacza dla Ciebie?

Zrozumienie struktury opłat to Twoja najpotężniejsza broń w walce z drożyzną. Zamiast kląć na „złodziejską spółdzielnię”, weź do ręki ostatnie rozliczenie (tzw. pasek czynszowy) i przeanalizuj go pozycja po pozycji.

Po pierwsze, sprawdź fundusz remontowy. W starych blokach bywa on wysoki (nawet 3–5 zł za metr), bo budynek wymaga docieplenia. Ale w nowych apartamentowcach powinien być niższy. jeżeli jest wysoki, dowiedz się, na co wspólnota zbiera pieniądze.

Po drugie, kontroluj zużycie wody i ciepła. To tu ucieka najwięcej pieniędzy. Nieszczelne okna czy cieknąca spłuczka potrafią podbić „czynsz” o kilkaset złotych w skali roku przy rozliczeniu. Pamiętaj, iż kwota, którą płacisz co miesiąc, to tylko zaliczka. Prawdziwy koszt poznasz przy rozliczeniu rocznym – wtedy albo dostaniesz zwrot (nadpłatę), albo wezwanie do dopłaty.

Po trzecie, uczestnicz w zebraniach. To jedyny moment, kiedy masz wpływ na „część stałą” opłat. Możesz głosować przeciwko podwyżkom pensji zarządu, domagać się zmiany firmy sprzątającej na tańszą lub renegocjacji umowy na ochronę. Narzekanie w internecie nie obniży Twojego czynszu – aktywność we wspólnocie może.

Idź do oryginalnego materiału