Czy la dolce vita umiera? A może nigdy naprawdę nie istniała?

italiapozaszlakiem.com 1 godzina temu

Co widzisz, kiedy słyszysz słowa la dolce vita? Vespę sunącą ulicami Rzymu? Długi obiad pod pasiastą markizą? Espresso wypite przy barze, wieczorne aperitivo i życie, w którym nigdzie nie trzeba się spieszyć?

La dolce vita — dosłownie „słodkie życie” — to jeden z najbardziej rozpoznawalnych włoskich mitów: obraz życia lekkiego, stylowego i wolnego od pośpiechu. Ale zacznijmy od czegoś, co może zaskakiwać choćby wielu Włochów: nie jest to żadna odwieczna włoska filozofia. Wyrażenie istniało wcześniej, ale dopiero film Federica Felliniego z 1960 roku rozsławił je na całym świecie.

I wcale nie opowiadał o niewinnej sztuce cieszenia się życiem. Oto historia najbardziej uwodzicielskiego włoskiego mitu i tego, co pozostało z niego dzisiaj.

La dolce vita

Film, który miał być ostrzeżeniem

Fellini pokazał świat rzymskich elit, celebrytów i mediów w czasach powojennego boomu gospodarczego. Niekończące się przyjęcia, pogoń za sławą i sensacją, znudzenie, rozczarowanie i duchową pustkę.

Głównym bohaterem filmu jest Marcello Rubini, dziennikarz obracający się w świecie arystokratów, gwiazd filmowych i ludzi, którzy nieustannie szukają kolejnych wrażeń. Obserwuje ich życie, ale sam coraz bardziej się w nim gubi. Marzy o czymś głębszym, a jednocześnie nie potrafi wyrwać się z powierzchownego świata, którego stał się częścią.

Nawet słowo paparazzo pochodzi właśnie z tego filmu. Paparazzo to nazwisko towarzyszącego Marcellowi fotografa polującego na sensację. Z czasem jego nazwisko zaczęło oznaczać całą grupę fotografów śledzących znane osoby.

Film, który utrwalił w zbiorowej wyobraźni marzenie o „słodkim życiu” (la dolce vita) był więc w dużej mierze ostrzeżeniem.

Choć „ostrzeżenie” to nie całkiem trafne słowo. Fellini nie tyle potępiał ten świat, ile się nim fascynował — przyglądał mu się z krytycyzmem i czułością jednocześnie. I może właśnie dlatego jego diagnoza tak łatwo zamieniła się w marzenie.

Jak ostrzeżenie zamieniło się w marzenie o dolce vita

Obraz wymknął się filmowi. Włochy przeżywały właśnie swój gospodarczy cud. Kraj, który jeszcze niedawno podnosił się ze zniszczeń wojennych, gwałtownie się modernizował. Vespa, Fiaty 500, Via Veneto, Cinecittà, kino i moda stworzyły obraz nowych Włoch: eleganckich, nowoczesnych i pełnych energii.

Rzym przyciągał międzynarodowe gwiazdy, filmowców i fotografów. Włoski styl zaczął fascynować świat. choćby jeżeli Fellini pokazywał pustkę ukrytą pod błyszczącą powierzchnią, widzowie zapamiętali także piękne stroje, nocne ulice Rzymu i Anitę Ekberg wchodzącą do Fontanny di Trevi.

Świat zobaczył kraj, w którym życie wydawało się lekkie, stylowe i piękne. Tak narodził się mit la dolce vita, który Włochy sprzedają do dziś.

Kiedy mit zderza się z rzeczywistością

Dzisiaj ten obraz coraz częściej zderza się z zupełnie inną rzeczywistością.

Korki. Tłumy. Rosnące ceny. Kolejki przed restauracjami i atrakcjami. Miasteczka, w których coraz więcej mieszkań zamienia się w apartamenty dla turystów, a stali mieszkańcy mają problemy ze znalezieniem domu w rozsądnej cenie.

W niektórych spośród najbardziej znanych włoskich miejsc łatwo pomyśleć, iż la dolce vita już się skończyła. Zamiast swobodnego życia są rezerwacje, limity wejść, tłok i pośpiech, aby przed innymi dotrzeć do punktu widokowego albo zrobić zdjęcie bez ludzi w tle.

Dla wielu Włochów życie również nie jest dziś specjalnie dolce. Niskie zarobki, niepewne zatrudnienie, wysokie ceny mieszkań, uciążliwa biurokracja oraz młodzi ludzie wyjeżdżający w poszukiwaniu lepszych perspektyw także są częścią współczesnych Włoch.

Tak naprawdę la dolce vita nigdy nie była codziennością wszystkich mieszkańców tego kraju. Od początku pozostawała po części marzeniem — obrazem Włoch, w których zawsze świeci słońce, ludzie mają czas, a życie toczy się gdzieś pomiędzy poranną kawą, obiadem i wieczornym aperitivo.

Co pozostało z la dolce vita?

A jednak ja wciąż dostrzegam we Włoszech coś, czego brakuje mi w wielu innych miejscach. Nie życie bez problemów — tych Włosi mają aż nadto. Raczej umiejętność przeżywania dobrych chwil mimo problemów.

Współczesna la dolce vita może wyglądać bardzo zwyczajnie. To kawa wypita przy barze, rozmowa z sąsiadem, krzesło wystawione przed dom, niedzielny obiad, wieczorny spacer albo pół godziny spędzone na placu bez żadnego konkretnego celu.

Nie chodzi o to, iż Włosi mają więcej czasu. Być może po prostu nie każdą nieproduktywną chwilę uważają za zmarnowaną.

Nie wszystko musi do czegoś prowadzić. Nie każda rozmowa musi być ważna. Nie każdą przerwę trzeba wykorzystać na załatwienie kolejnej sprawy. Czasami można po prostu usiąść, popatrzeć na przechodzących ludzi i pobyć przez chwilę tam, gdzie akurat się jest.

Może właśnie tutaj, a nie w luksusowym hotelu, czerwonym kabriolecie czy kieliszku prosecco z widokiem na morze kryje się prawdziwa la dolce vita.

Gdzie szukać dolce vita?

Paradoksalnie la dolce vita najtrudniej znaleźć tam, gdzie szukamy jej najbardziej rozpaczliwie: w zatłoczonych miastach i miejscach stworzonych — albo stopniowo przekształcanych — przede wszystkim po to, aby dobrze wyglądały na zdjęciach.

La dolce vita słabo znosi pośpiech. Jeszcze gorzej znosi masową turystykę.

Czasem jednak wystarczy odejść dwie ulice dalej, przyjechać poza szczytem sezonu, usiąść w zwyczajnym barze i przestać traktować Włochy jak listę atrakcji, którą trzeba zrealizować.

Nie fotografować każdej chwili. Nie sprawdzać bez przerwy, co jeszcze „koniecznie trzeba zobaczyć”. Nie próbować przeżyć całych Włoch podczas jednego tygodnia. I nagle okazuje się, iż la dolce vita wcale nie zniknęła.

Czy la dolce vita naprawdę jeszcze istnieje?

Czym zatem jest dzisiaj dolce vita? Prawdziwym sposobem życia? Umiejętnością doceniania zwyczajnej chwili? A może tylko piękną opowieścią, którą kupujemy razem z biletem do Włoch?

Być może film Felliniego od początku podpowiadał nam coś ważnego. Pokazywał, iż nieustanna pogoń za przyjemnością nie musi prowadzić do szczęścia, a piękna powierzchnia może skrywać samotność i pustkę. My natomiast od ponad sześciu dekad romantyzujemy to ostrzeżenie.

A jednak nie potrafię całkowicie odrzucić tego mitu. Bo choćby jeżeli la dolce vita nigdy nie istniała w takiej formie, w jakiej przedstawiają ją filmy, reklamy i media społecznościowe, jej ślady przez cały czas można we Włoszech odnaleźć. Nie jako życie bez trosk, ale jako zdolność dostrzegania tego, co dobre, zanim chwila minie.

Planując swoją podróż

Znajdź hotel lub apartament na wakacje dzięki booking.com.

Pamiętaj, aby zawsze mieć wykupione ubezpieczenie turystyczne. Ja korzystam z najlepszej na rynku porównywarki rankomat.pl.

jeżeli potrzebujesz samochodu we Włoszech, skorzystaj z discovercars.com.

Zarezerwuj bilet wstępu do muzeum przez Get Your Guide.

Potrzebujesz biletów na prom? Znajdziesz je na Direct Ferries.

Gdy kupujesz coś za pośrednictwem moich linków, zarabiam niewielką kwotę. Ty przez cały czas płacisz tyle samo, ze mną dzieli się sprzedawca. Dziękuję za twoje znaczące wsparcie.

Włoska poczta

Nieprzypadkowe miejsca, prawdziwe smaki i sprawdzone wskazówki. Co tydzień w Twojej skrzynce. Dołącz do tysięcy czytelników, którzy planują Włochy mądrzej.

Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu praktycznych informacji, dołącz do grupy na FB Moje wielkie włoskie podróże.

Zajrzyj na

. Tam pokazuję małe fragmenty włoskiego życia.

La vita è bella! Życie jest piękne!

Idź do oryginalnego materiału