Cztery miesiące i czterech zmarłych. To nie wszyscy. Szokujący bilans wakacji na wyspach

gazeta.pl 2 godzin temu
W przeciągu czterech miesięcy zmarło czterech turystów, którzy spędzali wakacje w turystycznym raju. Wszyscy cierpieli na grypę żołądkową, na którą zachorowali podczas urlopu na Wyspach Zielonego Przylądka. Biuro podróży bada sprawę.
Ofiary miały od 55 do 64 lat i zmarły w zeszłym roku. Wedle informacji pozyskanych przez kancelarię od 2023 roku, można mówić jeszcze o dwóch kolejnych. Jak informuje bbc.com, sześć rodzin wniosło o odszkodowania za obrażenia ciała przeciwko biuru podróży TUI, a firma reprezentuje 1500 osób, które zachorowały podczas pobytu na Wyspach Zielonego Przylądka.

REKLAMA







Zobacz wideo Jak wygląda dieta Wojciechowskiej na krańcu świata? Stawia na sprawdzone danie. Szczególnie w Afryce



Na co uważać na Wyspach Zielonego Przylądka? "Nigdy nie wyzdrowiał"
Dochodzenie w sprawie zgonów po wakacjach na Wyspach Zielonego Przylądka jest "w toku". W październiku jeden z turystów zaledwie trzy dni po przylocie zaczął czuć się źle. Pojawił się ból brzucha, biegunka, wymioty, gorączka i skrajne osłabienie. Jego żona zdradziła, iż gdy poinformowała biuro o chorobie męża jeszcze w trakcie pobytu, od razu wyraziła zaniepokojenie dotyczące standardów higieny w ośrodku, w którym się zatrzymali. Mężczyzna odczuwał podobne dolegliwości jeszcze jakiś czas po powrocie do domu. niedługo potem stracił przytomność i został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł. - Pojechaliśmy na Wyspy Zielonego Przylądka z nadzieją na relaksujący wypoczynek, ale Mark ciężko zachorował i nigdy nie wyzdrowiał - wyjawiła żona.


Kolejna ofiara, której rodzinę reprezentuje kancelaria, miała podobne objawy. Ponadto idąc do łazienki, poślizgnęła się na wodzie wyciekającej z lodówki w ośrodku. Trafiła do szpitala, ale mimo to zarówno biegunka, jak i wymioty nie odpuszczały. Sytuację pogarszał fakt, iż na skutek upadku złamała kość udową. Kilka dni później przetransportowano ją na Teneryfę w celu zapewnienia najlepszej opieki, jednak nazajutrz zmarła. Sytuacja także miała miejsce w październiku. - Jesteśmy zdruzgotani i nie możemy pojąć, jak to się stało, iż pojechała na wakacje i już nie wróciła do domu - przyznali jej bliscy w rozmowie z serwisem bbc.com. Wedle wypisu wydanego przez władze Republiki Zielonego Przylądka kobieta cierpiała na niewydolność wielonarządową, sepsę, miała złamaną lewą nogę oraz doszło do zatrzymania krążenia i oddychania.





Wyspy Zielonego PrzylądkaFot. Sandro Lopes Art / Pexels.com


Sześć osób zmarło, wiele zachorowało. "Liczba jest porażająca"
W sierpniu natomiast zmarła pielęgniarka, która zachorowała podczas pobytu w ośrodku na wyspie Sal. Jak informuje portal mirror.co.uk, kobieta początkowo miała podejrzenie zapalenia wyrostka robaczkowego, ale podczas operacji doznała zawału serca i już nie odzyskała przytomności. Zmarła z powodu niewydolności serca, jednak zapalenie żołądka i jelit określono jako czynnik wtórny.



To nie wszystkie ofiary, którymi zajmuje się kancelaria. Do podobnych zdarzeń dochodziło też w 2023 roku. - Liczba osób spędzających wakacje na Wyspach Zielonego Przylądka, dotkniętych poważnymi i wyniszczającymi chorobami żołądka, jest naprawdę porażająca - powiedział jeden z prawników. Biuro podróży TUI odmówiło komentarza w sprawie ze względu na fakt, iż prowadzi i reprezentuje je kancelaria. Zaznaczono jednak, iż badają sytuacje, a każdy, kto poczuje się źle, może liczyć na ich wsparcie. Od 2022 roku przewieźli na wyspy ponad milion osób. W grudniu informowaliśmy też o problemie, z jakimi zmagają się wyspy. Mowa o wzrośnie liczby zakażeń na shigellozę, a dokładniej o szczepie, który w 2022 roku spowodował epidemię właśnie na wyspie Sal. W związku z tym wydano ostrzeżenia. Więcej przeczytasz o tym TUTAJ.
Idź do oryginalnego materiału