– Czterdzieści lat wspólnego życia pod jednym dachem, a Ty w wieku sześćdziesięciu trzech lat nagle chcesz wszystko zmienić? Maria siedziała w swoim ulubionym fotelu i spoglądała przez okno, próbując zapomnieć o wydarzeniach mijającego dnia. Jeszcze kilka godzin temu pospiesznie szykowała kolację i czekała na powrót Stanisława z ryb. Wrócił bez zdobyczy, ale za to z wiadomościami, które długo nosił w sercu, ale nie miał odwagi wypowiedzieć. – Chcę się rozwieść i proszę, byś podeszła do tego ze zrozumieniem – powiedział nagle Stanisław, odwracając wzrok. – Dzieci są już dorosłe i na pewno zrozumieją, wnukom to obojętne, a my możemy spokojnie, bez kłótni, zakończyć tę historię. – Czterdzieści lat razem, a Ty nagle w tym wieku chcesz wszystko wywrócić do góry nogami? – nie potrafiła zrozumieć Maria. – Mam prawo wiedzieć, co będzie dalej. – Zostaniesz w naszym mieszkaniu w Warszawie, ja przeprowadzę się na działkę – wszystko miał już zaplanowane Stanisław. – Nie mamy co dzielić, a majątek i tak przekażemy córkom. – Jak ona ma na imię? – spytała Maria z rezygnacją. Stanisław poczerwieniał, zaczął się nerwowo zbierać i udawał, iż nie słyszy pytania. Ta reakcja rozwiała wszelkie wątpliwości Marii – istniała rywalka. W młodości nie znała takich problemów i nigdy nie przypuszczała, iż na stare lata zostanie sama, a mąż odejdzie do innej kobiety. – Może jeszcze wszystko się ułoży – uspokajały ją potem córki, Basia i Iwona. – Nie warto przejmować się zachowaniem taty. – Już nic z tego nie będzie – wzdychała Maria. – Nie ma sensu zmieniać czegokolwiek, będę żyć dalej i cieszyć się waszym szczęściem. Basia i Iwona pojechały do ojca na działkę na poważną rozmowę. Wróciły przygnębione, ale nie śpieszyły się z przekazaniem całej prawdy mamie. Zmieniły tylko tonację i zaczęły przekonywać Marię, iż może życie w pojedynkę będzie dla niej lepsze, nie będzie musiała nikim się opiekować poza sobą. Maria zrozumiała wszystko, ale nie wypytywała córek i chciała po prostu żyć dalej. Nie było to łatwe, bo cała rodzina i znajomi nieustannie dopytywali o sytuację. – Tyle lat razem, a na starość mąż zostawia żonę dla młodszej – komentowały niezbyt taktownie sąsiadki. – Jest młodsza czy może bogatsza? Maria nie wiedziała, co odpowiadać, ale sama coraz częściej rozmyślała o nowej wybrance Stanisława i chciała ją zobaczyć. Dlatego pojechała na działkę pod pretekstem odebrania przetworów z lata. Nie uprzedziła Stanisława, by mieć pewność, iż spotka rywalkę – i rzeczywiście, natrafiła na nią. – Stanisławie, mówiłeś, iż Twoja była żona nie będzie tu przyjeżdżać – narzekała kolorowo umalowana pani, nowa partnerka Stanisława. – Myślałam, iż wszystko jest załatwione, ona nie ma tu czego szukać. – Naprawdę zamieniłeś mnie na coś takiego? – zapytała Maria, przyglądając się śmiałej osobie. – Pozwolisz jej mnie obrażać? – grzmiała kobieta. – Jestem raptem kilka lat młodsza od Was, a wyglądam zdecydowanie lepiej! – jeżeli ktoś w tym wieku uważa, iż wyrazisty makijaż to najważniejsza wartość… – powiedziała Maria, szukając zakłopotanego spojrzenia byłego męża. Całą drogę na przystanek słyszała jeszcze krzyki tej przekolorowanej, starzejącej się Barbie i starała się nie płakać. W domu już nie wytrzymała i zadzwoniła do siostry, prosząc o wizytę. – Daj spokój – parzyła miętową herbatę Nina. – Sama mówiłaś, iż nowa partnerka Stanisława jest mało urodziwa i, jak widać, raczej niezbyt błyskotliwa. – A może ma rację, może ja rzeczywiście jestem starą babcią – zastanawiała się Maria. – Wyglądasz świetnie na swój wiek – mówiła szczerze Nina. – Po prostu uważam, iż dużym błędem po siedemdziesiątce są panterkowe legginsy czy mini spódniczki. Kobieta może być piękna w każdym wieku, jeżeli umie się przedstawić i wyglądać stosownie do lat. Maria patrzyła w lustro i musiała przyznać, iż Nina miała rację. Była w dobrej formie, nie narzekała na zdrowie. Ubierała się z klasą, córki często kupowały jej kosmetyki. Nigdy nie była krzykliwa, nie chciała przypominać papugi, nie wyobrażała sobie, by zachowywać się jak nowa partnerka Stanisława. – Dobrze – kontynuowała Nina. – Skoro jesteś już wolną kobietą, możesz żyć po swojemu. Córki są niezależne, możliwości rozwoju i odpoczynku w naszym wieku jest masa, nie pozwolę Ci się poddać! Nina dotrzymała obietnicy i wciągnęła Marię w świat teatrów, spacerów, koncertów. Z czasem zgromadziły grono znajomych, głównie rówieśników. W tej grupie znalazł się choćby jeden pan, który okazywał Marii zainteresowanie, ale ona gwałtownie to ukróciła, rezygnując z indywidualnych spotkań. – Słyszałem, iż teraz biegasz po teatrach i masz nowych znajomych. Może znowu wyjdziesz za mąż? – zagadnął Stanisław podczas przypadkowego spotkania w sklepie. – Co Ty tu robisz, czyżby bliżej działki nie było sklepu? Może Twoja nowa wybranka nie gotuje? – dociekała Maria. – Zawsze robiłem tu zakupy, przyzwyczajenie… W tym wieku trudno zmieniać nawyki – mruczał Stanisław. Maria nie drążyła tematu, wymawiając się zajęciem. Stanisławowi aż chciało się iść za nią i wyznać, jak bardzo żałuje rozstania. Przez całe życie był przy rodzinie, potem oszołomiła go energiczna Iwona i porwał się w wir namiętności. Początkowo życie z nią wydawało się ciekawe, ale gwałtownie okazało się, iż Iwona nie lubi domowych spraw, woli plotkować i kręcić się wokół facetów, a wolny czas spędza na głośnych biesiadach. Ostatnio coraz częściej Stanisław pragnął wrócić do domu, a po spotkaniu z Marią to pragnienie narosło. Ona nie urządzała scen, nie kłóciła się, zachowywała godność i dumę w trudnej sytuacji. Stanisław nie przypuszczał, iż będzie mu brakowało właśnie spokoju i domowego ciepła, które ma tylko przy Marii. – Znowu kupiłeś morele suszone, a chciałam śliwki! – wybuchła Iwona, przeglądając zakupy. – A ser jest za tłusty, majonez zapomniałeś! – Kiedyś zakupy robiła Maria albo robiliśmy je razem, Ty wszystko przerzucasz na mnie – nie wytrzymał Stanisław. – Ciągle mnie porównujesz z byłą żoną! Jeszcze powiedz, iż żałujesz, iż ją zostawiłeś dla mnie! – krzyczała Iwona. Stanisław rzeczywiście żałował, choć wiedział, iż nie ma sensu o tym mówić. Maria niczego nie knuła, nie próbowała zdobyć go z powrotem, była po prostu sobą, a on rozpaczliwie tęsknił za jej przebaczeniem. Wiedział jednocześnie, iż Maria już nigdy mu nie zaufa ani nie przyjmie go z powrotem. Kilka razy próbował do niej dzwonić, po kolejnej kłótni z Iwoną w końcu odważył się pójść pod drzwi dawnego mieszkania. – Przyszedłeś po jakieś rzeczy? – zapytała Maria, nie wpuszczając go dalej. – Chciałem porozmawiać, masz czas? – jąkał Stanisław, czując zapach śliwkowego ciasta, swojego ulubionego. – Nie mam czasu, ani ochoty, ani możliwości – odparła spokojnie. – Zabierz, co potrzebujesz, mam gości. Nie było co zabierać, powiedzieć chciał wiele, ale nie znalazł odpowiednich słów. Wrócił więc na działkę i zabrał się za przygotowanie kolacji, bo Iwona znów krążyła po okolicznych domach. Gdy wróciła, w niezłym humorze, Stanisław podjął już decyzję – dał jej czas na spakowanie rzeczy. Po kolejnej awanturze chciał zadzwonić do Marii i wszystko wyznać, ale ostatecznie zrezygnował i uspokoił się. Stanisław znał swoją byłą żonę na tyle dobrze, by rozumieć, iż na jej wybaczenie nie miał szans. Może kiedyś, po latach, zdobędzie się na rozmowę i przeprosi. Musiał to zrobić, bo inaczej nie zaznałby spokoju. choćby liczył na przebaczenie, chociaż nie na odbudowę związku – wiedział, iż Maria zdrady nie wybaczy, gdy zaczynał romans z Iwoną. Teraz został mu domek na działce, a Marii mieszkanie w Warszawie, rozmowy z córkami i wnukami oraz wyjścia do teatru. W tej nowej rzeczywistości nie było już miejsca dla byłego męża.

newskey24.com 4 godzin temu

Przeżyliśmy razem czterdzieści lat pod jednym dachem, a ty w wieku sześćdziesięciu trzech lat nagle postanawiasz wszystko zmienić?

Jadwiga siedziała w swoim ulubionym fotelu, wpatrując się w okno na cichy, wieczorny krajobraz Warszawy. Próbowała zapomnieć o wydarzeniach dzisiejszego dnia. Jeszcze kilka godzin temu krzątała się po kuchni, przygotowując kolację i czekała na powrót Władysława z wyprawy na Mazury. Wrócił, ale nie z rybami, jak zwykle, tylko z wiadomością, na którą od dawna nie miał odwagi.

Chcę się rozwieść i proszę cię, żebyś spróbowała to zrozumieć powiedział nie patrząc jej w oczy. Dzieci są dorosłe, doskonale pojmą sytuację, wnukom do tego nic, a my możemy to zrobić spokojnie, bez awantur.

Czterdzieści lat pod jednym dachem, a ty teraz, na stare lata, chcesz wszystko wywrócić? Jadwiga nie mogła pojąć, co się dzieje. Mam prawo wiedzieć, co będzie dalej.

Ty zostaniesz w naszym mieszkaniu w Warszawie, ja przeniosę się na działkę pod Łodzią odparł Władysław, jakby wszystko już sobie ułożył. Nie ma co dzielić, potem wszystko przejdzie na córki.

Jak ona się nazywa? spytała Jadwiga, odczuwając ciężar sytuacji.

Władysław spłonął rumieńcem, zaczął nerwowo szukać rzeczy i udawał, iż nie słyszał pytania. Jadwiga znała ten wykręt nie miała wątpliwości, iż chodzi o inną kobietę. W młodości nie znała takich problemów, a nie sądziła, iż na starość zostanie sama, bo jej mąż odejdzie do innej.

Jeszcze się wszystko ułoży, zobaczysz pocieszały potem Jadwigę córki, Zofia i Dorota. Nie warto się przejmować zachowaniem ojca.

Już nic się nie ułoży wzdychała Jadwiga. Nie zamierzam nic zmieniać, będę żyła spokojnie, ciesząc się waszym szczęściem.

Zofia i Dorota pojechały na działkę, by poważnie porozmawiać z ojcem. Wróciły przybite, ale nie spieszyły się, by wyjawić matce całą prawdę. Zmieniły tylko ton i przekonywały, iż Jadwidze będzie lepiej samej nie będzie musiała się o nikogo troszczyć. Jadwiga zrozumiała wszystko, ale nie naciskała na córki, próbowała po prostu żyć dalej. Prostym to nie było, bo rodzina i znajomi zdejmowali ją pytaniami i ciekawymi spojrzeniami.

Tyle lat razem, a na starość mąż poszedł do innej komentowały niezbyt subtelnie sąsiadki. Pewnie młodsza albo bogatsza?

Jadwiga nie wiedziała, co odpowiadać; coraz częściej sama myślała o tej rywalce i chciała ją zobaczyć. Pod pretekstem odebrania przetworów z lata, pojechała do Władysława na działkę. Nie uprzedzała, licząc, iż trafi na 'nową’. I rzeczywiście, spotkała ją od razu.

Władku, nie mówiłeś, iż była żona będzie tu wpadać wybuchnęła wystrojona kobieta z przesadnym makijażem. Myślałam, iż wszystko macie poukładane i ona nie ma tu czego szukać.

Naprawdę zamieniłeś mnie na coś takiego? Jadwiga spojrzała z niedowierzaniem na arogancką kobietę.

Będziesz tak stał i pozwalał jej mnie obrażać? wrzasnęła rywalka. Jestem od was tylko kilka lat młodsza, a wyglądam o wiele lepiej.

jeżeli ktoś w tym wieku sądzi, iż tylko krzykliwy wygląd ma znaczenie… skomentowała Jadwiga, próbując złapać zmieszany wzrok eksmęża.

W drodze do przystanku autobusowego słyszała jeszcze nawoływania tej ufarbowanej, starzejącej się Barbary i starała się nie rozkleić. Dopiero w domu dała sobie upust emocjom i zadzwoniła do siostry, prosząc o wizytę.

Daj spokój przygotowywała miętową herbatę Nina. Sama mi mówiłaś, Władkowa nowa nie jest ładna, chyba i niezbyt rozgarnięta.

A może ona ma rację, a ja już wyglądam na starego człowieka… zwątpiła Jadwiga.

Wyglądasz pięknie zapewniała Nina. Uważam za błąd ubierać się po siedemdziesiątce w panterkowe getry czy chodzić w mini. Kobieta może być atrakcyjna w każdym wieku, jeżeli tylko potrafi to pokazać i dopasuje się do swojego czasu.

Jadwiga patrzyła na swoje odbicie i przyznawała siostrze rację. Wciąż była w dobrej formie, zdrowie dopisywało. Ubierała się ze smakiem, córki regularnie kupowały jej kosmetyki. Nigdy nie lubiła krzykliwego stylu, nie miała ochoty udawać papugi nie wyobrażała sobie, by zachowywać się jak ta napuszona rywalka.

No to świetnie ciągnęła Nina. Skoro jesteś wolną kobietą, możesz żyć pełnią życia. Dziewczyny są samodzielne, ofert do rozwoju i kultury w Warszawie mamy mnóstwo nie pozwolę ci się zamknąć w czterech ścianach.

Nina dotrzymała słowa wyciągała Jadwigę do teatrów, na koncerty, spacery po Łazienkach. Niedługo zebrała się wokół nich grupa przyjaciół w podobnym wieku. choćby znalazł się jeden pan, który okazywał Jadwidze sympatię, ale ona gwałtownie dała mu do zrozumienia, iż na romans nie ma ochoty.

Słyszałem, iż teraz chodzisz po teatrach, znalazłaś nowych znajomych, może jeszcze ponownie wyjdziesz za mąż? zagaił Władysław podczas przypadkowego spotkania w sklepie Społem.

A co ty tu robisz? Sklep bliżej działki się skończył czy żona nie gotuje? ironizowała Jadwiga.

Zawsze tu robiłem zakupy, przyzwyczajenie… W tym wieku trudno zmieniać nawyki mruknął Władysław.

Jadwiga nie rozwijała tematu pod pretekstem braku czasu wróciła do domu. Władysław chciał krzyknąć za nią, iż żałuje rozwodu. Całe życie był u boku żony i córek, a potem wdał się w romans z żywiołową Barbarą, która wciągnęła go w wir plotek i imprez.

Początkowo wydawało się to fascynujące, jednak z czasem wyszło na jaw, iż Barbara nie lubi domowych obowiązków, woli spotkania przy winie i rozmowy o innych mężczyznach. Władysław coraz częściej myślał o powrocie do starego życia, a tęsknota nasiliła się po spotkaniu z Jadwigą. Ona nie robiła mu scen, nie rozliczała, po prostu godnie i spokojnie znosiła nową codzienność. Nie potrafił już wyobrazić sobie życia bez tego spokoju i ciepła, które miał tylko u boku Jadwigi.

Znowu kupiłeś morele suszone, prosiłam o śliwki! narzekała Barbara przeglądając zakupy. Ser za chudy, a majonezu nie kupiłeś wcale.

Po prostu wcześniej Jadwiga robiła zakupy, albo razem chodziliśmy… Ty wszystko zwalasz na mnie nie wytrzymał Władysław.

Przestań mnie porównywać do swojej byłej wybuchnęła Barbara. Jeszcze powiedz, iż żałujesz ze mną wszystkiego!

Władysław faktycznie żałował, ale wiedział, iż nie ma sensu teraz o tym mówić. Jadwiga nie robiła nic, by go odzyskać po prostu była sobą, a on rozpaczliwie marzył, by się jej wyspowiadać.

Dobrze jednak rozumiał, iż Jadwiga już nigdy mu nie zaufa i nie przyjmie z powrotem. Kilka razy próbował zadzwonić po kolejnej awanturze z Barbarą zebrał się w sobie, by zapukać do drzwi dawnego mieszkania.

Musisz coś zabrać? zapytała Jadwiga, nie wpuszczając go dalej niż przedpokój.

Chciałbym porozmawiać… Masz chwilę? wymamrotał Władysław, czując zapach ulubionego jej śliwkowego ciasta.

Nie mam czasu, ani ochoty, ani możliwości odpowiedziała spokojnie. jeżeli coś ci potrzebne, weź to, bo czekam na gości.

Nic nie miał do zabrania. Chciał powiedzieć wiele, ale nie znalazł słów. Wrócił na działkę i sam zabrał się do kolacji Barbara znów latała po okolicy, wróciła roześmiana i roztrzepana, więc Władysław utwierdził się w decyzji i poprosił ją, by spakowała swoje rzeczy.

Po kolejnych rozrachunkach chciał zadzwonić do Jadwigi i wszystko wyjaśnić, w końcu zrezygnował. Wiedział, iż nadzieje na przebaczenie są płonne.

Może kiedyś potem, później, odważy się przyjść z pokorą i porozmawiać. Musiał to zrobić, inaczej nie zaznałby spokoju. Liczył na wybaczenie, ale wiedział, iż Jadwiga nie byłaby w stanie zapomnieć zdrady czuł to już wtedy, gdy zaczynał romans z Barbarą.

Teraz pozostała mu samotność na działce, natomiast Jadwiga miała swoje życie w mieście, spotkania z córkami, wnukami i wyjścia do filharmonii. Dla byłego męża w tym świecie nie było już miejsca.

Idź do oryginalnego materiału