Przeżyliśmy razem czterdzieści lat pod jednym dachem, a ty w wieku sześćdziesięciu trzech lat nagle postanawiasz wszystko zmienić?
Jadwiga siedziała w swoim ulubionym fotelu, wpatrując się w okno na cichy, wieczorny krajobraz Warszawy. Próbowała zapomnieć o wydarzeniach dzisiejszego dnia. Jeszcze kilka godzin temu krzątała się po kuchni, przygotowując kolację i czekała na powrót Władysława z wyprawy na Mazury. Wrócił, ale nie z rybami, jak zwykle, tylko z wiadomością, na którą od dawna nie miał odwagi.
Chcę się rozwieść i proszę cię, żebyś spróbowała to zrozumieć powiedział nie patrząc jej w oczy. Dzieci są dorosłe, doskonale pojmą sytuację, wnukom do tego nic, a my możemy to zrobić spokojnie, bez awantur.
Czterdzieści lat pod jednym dachem, a ty teraz, na stare lata, chcesz wszystko wywrócić? Jadwiga nie mogła pojąć, co się dzieje. Mam prawo wiedzieć, co będzie dalej.
Ty zostaniesz w naszym mieszkaniu w Warszawie, ja przeniosę się na działkę pod Łodzią odparł Władysław, jakby wszystko już sobie ułożył. Nie ma co dzielić, potem wszystko przejdzie na córki.
Jak ona się nazywa? spytała Jadwiga, odczuwając ciężar sytuacji.
Władysław spłonął rumieńcem, zaczął nerwowo szukać rzeczy i udawał, iż nie słyszał pytania. Jadwiga znała ten wykręt nie miała wątpliwości, iż chodzi o inną kobietę. W młodości nie znała takich problemów, a nie sądziła, iż na starość zostanie sama, bo jej mąż odejdzie do innej.
Jeszcze się wszystko ułoży, zobaczysz pocieszały potem Jadwigę córki, Zofia i Dorota. Nie warto się przejmować zachowaniem ojca.
Już nic się nie ułoży wzdychała Jadwiga. Nie zamierzam nic zmieniać, będę żyła spokojnie, ciesząc się waszym szczęściem.
Zofia i Dorota pojechały na działkę, by poważnie porozmawiać z ojcem. Wróciły przybite, ale nie spieszyły się, by wyjawić matce całą prawdę. Zmieniły tylko ton i przekonywały, iż Jadwidze będzie lepiej samej nie będzie musiała się o nikogo troszczyć. Jadwiga zrozumiała wszystko, ale nie naciskała na córki, próbowała po prostu żyć dalej. Prostym to nie było, bo rodzina i znajomi zdejmowali ją pytaniami i ciekawymi spojrzeniami.
Tyle lat razem, a na starość mąż poszedł do innej komentowały niezbyt subtelnie sąsiadki. Pewnie młodsza albo bogatsza?
Jadwiga nie wiedziała, co odpowiadać; coraz częściej sama myślała o tej rywalce i chciała ją zobaczyć. Pod pretekstem odebrania przetworów z lata, pojechała do Władysława na działkę. Nie uprzedzała, licząc, iż trafi na 'nową’. I rzeczywiście, spotkała ją od razu.
Władku, nie mówiłeś, iż była żona będzie tu wpadać wybuchnęła wystrojona kobieta z przesadnym makijażem. Myślałam, iż wszystko macie poukładane i ona nie ma tu czego szukać.
Naprawdę zamieniłeś mnie na coś takiego? Jadwiga spojrzała z niedowierzaniem na arogancką kobietę.
Będziesz tak stał i pozwalał jej mnie obrażać? wrzasnęła rywalka. Jestem od was tylko kilka lat młodsza, a wyglądam o wiele lepiej.
jeżeli ktoś w tym wieku sądzi, iż tylko krzykliwy wygląd ma znaczenie… skomentowała Jadwiga, próbując złapać zmieszany wzrok eksmęża.
W drodze do przystanku autobusowego słyszała jeszcze nawoływania tej ufarbowanej, starzejącej się Barbary i starała się nie rozkleić. Dopiero w domu dała sobie upust emocjom i zadzwoniła do siostry, prosząc o wizytę.
Daj spokój przygotowywała miętową herbatę Nina. Sama mi mówiłaś, Władkowa nowa nie jest ładna, chyba i niezbyt rozgarnięta.
A może ona ma rację, a ja już wyglądam na starego człowieka… zwątpiła Jadwiga.
Wyglądasz pięknie zapewniała Nina. Uważam za błąd ubierać się po siedemdziesiątce w panterkowe getry czy chodzić w mini. Kobieta może być atrakcyjna w każdym wieku, jeżeli tylko potrafi to pokazać i dopasuje się do swojego czasu.
Jadwiga patrzyła na swoje odbicie i przyznawała siostrze rację. Wciąż była w dobrej formie, zdrowie dopisywało. Ubierała się ze smakiem, córki regularnie kupowały jej kosmetyki. Nigdy nie lubiła krzykliwego stylu, nie miała ochoty udawać papugi nie wyobrażała sobie, by zachowywać się jak ta napuszona rywalka.
No to świetnie ciągnęła Nina. Skoro jesteś wolną kobietą, możesz żyć pełnią życia. Dziewczyny są samodzielne, ofert do rozwoju i kultury w Warszawie mamy mnóstwo nie pozwolę ci się zamknąć w czterech ścianach.
Nina dotrzymała słowa wyciągała Jadwigę do teatrów, na koncerty, spacery po Łazienkach. Niedługo zebrała się wokół nich grupa przyjaciół w podobnym wieku. choćby znalazł się jeden pan, który okazywał Jadwidze sympatię, ale ona gwałtownie dała mu do zrozumienia, iż na romans nie ma ochoty.
Słyszałem, iż teraz chodzisz po teatrach, znalazłaś nowych znajomych, może jeszcze ponownie wyjdziesz za mąż? zagaił Władysław podczas przypadkowego spotkania w sklepie Społem.
A co ty tu robisz? Sklep bliżej działki się skończył czy żona nie gotuje? ironizowała Jadwiga.
Zawsze tu robiłem zakupy, przyzwyczajenie… W tym wieku trudno zmieniać nawyki mruknął Władysław.
Jadwiga nie rozwijała tematu pod pretekstem braku czasu wróciła do domu. Władysław chciał krzyknąć za nią, iż żałuje rozwodu. Całe życie był u boku żony i córek, a potem wdał się w romans z żywiołową Barbarą, która wciągnęła go w wir plotek i imprez.
Początkowo wydawało się to fascynujące, jednak z czasem wyszło na jaw, iż Barbara nie lubi domowych obowiązków, woli spotkania przy winie i rozmowy o innych mężczyznach. Władysław coraz częściej myślał o powrocie do starego życia, a tęsknota nasiliła się po spotkaniu z Jadwigą. Ona nie robiła mu scen, nie rozliczała, po prostu godnie i spokojnie znosiła nową codzienność. Nie potrafił już wyobrazić sobie życia bez tego spokoju i ciepła, które miał tylko u boku Jadwigi.
Znowu kupiłeś morele suszone, prosiłam o śliwki! narzekała Barbara przeglądając zakupy. Ser za chudy, a majonezu nie kupiłeś wcale.
Po prostu wcześniej Jadwiga robiła zakupy, albo razem chodziliśmy… Ty wszystko zwalasz na mnie nie wytrzymał Władysław.
Przestań mnie porównywać do swojej byłej wybuchnęła Barbara. Jeszcze powiedz, iż żałujesz ze mną wszystkiego!
Władysław faktycznie żałował, ale wiedział, iż nie ma sensu teraz o tym mówić. Jadwiga nie robiła nic, by go odzyskać po prostu była sobą, a on rozpaczliwie marzył, by się jej wyspowiadać.
Dobrze jednak rozumiał, iż Jadwiga już nigdy mu nie zaufa i nie przyjmie z powrotem. Kilka razy próbował zadzwonić po kolejnej awanturze z Barbarą zebrał się w sobie, by zapukać do drzwi dawnego mieszkania.
Musisz coś zabrać? zapytała Jadwiga, nie wpuszczając go dalej niż przedpokój.
Chciałbym porozmawiać… Masz chwilę? wymamrotał Władysław, czując zapach ulubionego jej śliwkowego ciasta.
Nie mam czasu, ani ochoty, ani możliwości odpowiedziała spokojnie. jeżeli coś ci potrzebne, weź to, bo czekam na gości.
Nic nie miał do zabrania. Chciał powiedzieć wiele, ale nie znalazł słów. Wrócił na działkę i sam zabrał się do kolacji Barbara znów latała po okolicy, wróciła roześmiana i roztrzepana, więc Władysław utwierdził się w decyzji i poprosił ją, by spakowała swoje rzeczy.
Po kolejnych rozrachunkach chciał zadzwonić do Jadwigi i wszystko wyjaśnić, w końcu zrezygnował. Wiedział, iż nadzieje na przebaczenie są płonne.
Może kiedyś potem, później, odważy się przyjść z pokorą i porozmawiać. Musiał to zrobić, inaczej nie zaznałby spokoju. Liczył na wybaczenie, ale wiedział, iż Jadwiga nie byłaby w stanie zapomnieć zdrady czuł to już wtedy, gdy zaczynał romans z Barbarą.
Teraz pozostała mu samotność na działce, natomiast Jadwiga miała swoje życie w mieście, spotkania z córkami, wnukami i wyjścia do filharmonii. Dla byłego męża w tym świecie nie było już miejsca.









