– Czterdzieści lat pod jednym dachem, a w wieku sześćdziesięciu trzech lat nagle chcesz zmienić życi…

polregion.pl 5 godzin temu

My z Anią przeżyliśmy pod jednym dachem czterdzieści lat, i nagle w wieku sześćdziesięciu trzech lat chcesz wszystko zmieniać?

Anna siedziała w swoim ulubionym fotelu, patrząc przez okno, próbując zapomnieć o tym, co się dziś wydarzyło. Jeszcze rano krzątała się po kuchni, szykując kolację, wyczekując Stefana, który pojechał na ryby. Wrócił, ale nie z rybami, a z wiadomościami, które długo nosił w sobie, w końcu postanowił je wypowiedzieć.

Chcę przeprowadzić rozwód i proszę, byś podeszła do tego ze zrozumieniem powiedział nagle, nie patrząc mi w oczy. Dzieci są dorosłe, rozumieją sprawę, wnuki nie wchodzą w to, a my możemy wszystko zakończyć spokojnie, bez kłótni.

Po czterdziestu latach chcesz wywrócić życie do góry nogami? nie rozumiała Anna. Mam prawo wiedzieć, co dalej.

Ty zostajesz w naszym mieszkaniu w Warszawie, ja przenoszę się do domku na działce wyraźnie wszystko obmyślił Stefan wcześniej. Nie będziemy niczego dzielić, potem i tak cały majątek przejdzie na córki.

Jak jej na imię? zapytała Anna pogodzona z losem.

Stefan poczerwieniał, zaczął nerwowo zbierać rzeczy, udając, iż nie słyszy pytania. Po takiej reakcji Anna nie miała wątpliwości, iż chodzi o inną kobietę. Gdy była młoda, takie sprawy ją nie dotyczyły i nie sądziła, iż kiedyś zostanie sama, a mąż odejdzie do kogoś innego.

Pewnie wszystko się jeszcze ułoży próbowały ją pocieszać córki, Kasia i Helena. Nie przejmuj się ojcem, bierz wszystko na spokojnie.

Nic się już nie zmieni wzdychała Anna. Nie zamierzam rewolucji, będę już żyła swoim, a wasze szczęście będzie dla mnie najważniejsze.

Kasia i Helena pojechały do ojca na działkę przeprowadzić z nim poważną rozmowę. Wróciły smutne i nie chciały mówić matce, co usłyszały. Zmieniły ton próbowały przekonać Annę, iż życie w pojedynkę może być choćby lepsze, nie trzeba się już troszczyć o innych. Anna zrozumiała, co się dzieje, ale nie wypytywała i starała się po prostu dalej żyć. To nie było łatwe, bo krewni i sąsiedzi ciągle pytali o szczegóły i chcieli wiedzieć, co się stało.

No patrz, tyle lat razem, a pod końcem mąż do młodszej uciekł mówiły sąsiadki. Lepiej wygląda czy bogatsza?

Anna nie wiedziała, co odpowiedzieć, ale coraz częściej myślała o tej kobiecie i chciała ją zobaczyć. Postanowiła jechać na działkę do Stefana po słoiki z przetworami. Nie uprzedziła wizyty, żeby spotkać tę drugą i rzeczywiście na nią trafiła.

Stefan, nie mówiłeś, iż twoja była będzie tu przyjeżdżała marudziła dziwnie strojna kobieta w makijażu jak z dyskoteki. Myślałam, iż wszystko wyjaśnione i nie ma tu dla niej miejsca.

Naprawdę zamieniłeś mnie na coś takiego? zapytała Anna, patrząc na bezczelną kobietę.

Stoisz i pozwalasz, by mnie obrażała? wrzeszczała tamta. Jestem tylko kilka lat młodsza, a wyglądam sto razy lepiej!

o ile w tym wieku myśli, iż wygląd to największa wartość powiedziała Anna, próbując dostrzec zmieszany wzrok byłego męża.

Całą drogę na przystanek Anna słyszała krzyki tej wulgarnej kobiety, starała się nie płakać. W domu pozwoliła sobie na łzy i zadzwoniła do siostry, prosząc żeby przyjechała.

No już, daj spokój robiła miętową herbatę Nina. Sama mówiłaś, iż nowa partnerka Stefana jest ani ładna, ani mądra.

Może ona ma rację, a ja na swoje lata wyglądam źle zaczęła wątpić Anna.

Ale wyglądasz dobrze! zapewniła ją Nina. Uważam tylko, iż kobieta po siedemdziesiątce nie powinna nosić legginsów w panterkę czy mini. W każdym wieku można być piękną, trzeba tylko mieć odpowiedni styl.

Anna popatrzyła w lustro i musiała przyznać rację siostrze. Była w dobrej kondycji, nie narzekała na zdrowie. Ubierała się z klasą, kosmetyki zawsze dostawała od córek. Nigdy nie była krzykliwa, papugę przypominać nie chciała, więc nie mogła się zachowywać jak rywalka, którą niedawno poznała.

A teraz, skoro jesteś wolna, żyj jak chcesz! ciągnęła Nina. Córki samodzielne, możliwości na nasz wiek mnóstwo teatr, spacery, koncerty. Nie pozwolę, żebyś się poddała.

Nina dotrzymała słowa i zaczęła wyciągać Annę do teatrów, na promenady, na muzyczne wieczory. gwałtownie zebrała się grupa znajomych w podobnym wieku. choćby pojawił się jakiś pan, który próbował okazać Annie zainteresowanie, ale odmówiła osobnych spotkań i ucięła temat.

Słyszałem, iż teraz biegasz po teatrach i znalazłaś nowych znajomych, może znowu się pobierzesz? zagadnął mnie Stefan, kiedy przypadkiem spotkaliśmy się w sklepie.

A co, zabrakło sklepów bliżej działki, czy twoja nowa żona nie gotuje? zapytałem, patrząc mu w oczy.

Zawsze tu robiłem zakupy, tak się przyzwyczaiłem, trudno mi się zmieniać burknął Stefan.

Nie ciągnąłem tematu i pod pretekstem zajęć wróciłem do siebie. Stefan obudził wtedy w sobie żal i miał ochotę mnie zatrzymać, rozpowiedzieć, jak bardzo żałuje rozstania. Całe życie był u boku żony i dzieci, aż wplątał się z ruchliwą Teresą, która porwała go w wir emocji.

Na początku wydawało mu się, iż życie z Teresą jest ciekawe, potem wyszło, iż nie lubi domowych obowiązków, wciąż kręci się wokół mężczyzn, na plotkach i głośnych imprezach.

Ostatnio Stefan coraz częściej tęsknił do domu, a po spotkaniu ze mną wręcz jeszcze mocniej. Nie robiłem scen, kłótni, nie wywlekałem spraw, żyłem spokojnie i z godnością, tak jak potrafiłem. Dopiero teraz Stefan zrozumiał, iż tęskni właśnie za tym spokojem i ciepłem, które miał tylko ze mną.

Znowu kupiłeś morele, a mówiłam, iż chcę śliwki suszone! wściekła się Teresa, przeglądając zakupy. I ser za tłusty, o majonezie zapomniałeś.

Wcześniej zakupy robiła Anna, albo robiliśmy razem, a ty przerzucasz wszystko na mnie nie wytrzymał Stefan.

Przestań mnie porównywać do swojej byłej! wrzasnęła Teresa. Powiedz wprost, iż żałujesz, iż ją zostawiłeś!

Stefan naprawdę żałował, ale wiedział, iż nie ma sensu tego mówić. Anna nie robiła nic, by go odzyskać, nie kombinowała była sobą, a były mąż szalał z żalu i marzył o przebaczeniu.

Tylko dobrze wiedział, iż Anna już mu nie zaufa i nie przyjmie z powrotem. Kilka razy chciał do niej zadzwonić, po kolejnym awanturze choćby przyszedł pod drzwi jej mieszkania w Warszawie.

Chcesz coś zabrać? spytała Anna, nie wpuszczając go dalej.

Chciałem porozmawiać, masz chwilę? wybąkał Stefan, wyczuwając woń swojego ulubionego ciasta ze śliwkami.

Nie mam czasu, ani ochoty. Zabierz, co potrzebujesz, czekam na gości odparła spokojnie.

Nie było czego zabierać, chciał coś powiedzieć, ale zabrakło słów. Wrócił na działkę, sam przygotował kolację, bo Teresa znów biegała po wsi. Wróciła rozbawiona, a Stefan ostatecznie podjął decyzję, dał jej czas na zebranie swoich rzeczy.

Po awanturze chciał zadzwonić do Anny, opowiedzieć jej wszystko, ale zrezygnował i się uspokoił. Zbyt dobrze znał byłą żonę, by liczyć na przebaczenie.

Może kiedyś, później, byłby w stanie zapukać do jej drzwi i po prostu porozmawiać potrzebował tego, bo nie miał spokoju. Liczył na przebaczenie, choć nie na powrót do dawnego życia. Anna nigdy nie wybaczyłaby zdrady, i Stefan o tym wiedział, gdy zaczynał romans z Teresą.

Teraz już tylko on mieszkał na działce pod Warszawą, a Anna w miejskim mieszkaniu, wśród dzieci, wnuków i nowych znajomych z teatru. Dla byłego męża w tym świecie nie było już miejsca.

Idź do oryginalnego materiału