No popatrz, czterdzieści lat pod jednym dachem, a w wieku sześćdziesięciu trzech lat nagle chcesz wszystko zmienić?
Halina siedziała w swoim ulubionym fotelu i patrzyła przez okno, próbując oderwać myśli od wydarzeń minionego dnia. Jeszcze parę godzin temu z pośpiechem szykowała kolację i czekała na Henryka, który wracał z ryb. Wrócił Ale nie z rybami, tylko z wiadomościami, które długo nosił w sobie, ale nie potrafił wcześniej wypowiedzieć.
Chcę się rozwieść. Proszę Cię, żebyś podeszła do tego ze zrozumieniem powiedział Henryk niespodziewanie, unikając jej wzroku. Dzieci przecież są dorosłe, zrozumieją, wnuki to nie obchodzi możemy spokojnie zakończyć ten rozdział, bez awantur.
Czterdzieści lat razem, całe życie, a teraz chcesz wszystko przekreślić? Halina była w szoku. Mam prawo wiedzieć, co będzie dalej.
Ty zostaniesz w naszym mieszkaniu w Warszawie, ja przeniosę się na działkę pod Grodziskiem Henryk miał wszystko już zaplanowane. Nie mamy co dzielić. Po nas przecież i tak wszystko zostanie córkom.
Jak ma na imię? zapytała cicho Halina.
Henryk się zaczerwienił, zaczął nerwowo zbierać swoje rzeczy, udając, iż nie dosłyszał pytania. Halina od razu wiedziała, iż jest konkurentka. Kiedyś, dawno temu, takich problemów nie miała choćby przez myśl jej nie przeszło, iż po tylu latach zostanie sama, a mąż odejdzie do innej.
Może wszystko się jakoś ułoży, będzie dobrze, pocieszały ją później córki, Agnieszka i Iwona. Nie przejmuj się tatą, mama.
Już nic się nie ułoży wzdychała Halina. Nie mam zamiaru niczego zmieniać, zostanę tak jak jestem, będę żyć swoim życiem i cieszyć się waszym szczęściem.
Agnieszka z Iwoną pojechały do Henryka na działkę, żeby porozmawiać. Wróciły bardzo przygnębione, ale nie śpieszyły się z przekazaniem prawdy mamie. Zaczęły raczej przekonywać ją, iż życie w pojedynkę może być choćby lepsze, bo nie trzeba się już o nikogo martwić. Halina wszystko zrozumiała, choćby nie pytała córek o więcej, po prostu próbowała dalej żyć, choć nie było to łatwe, bo cała rodzina i sąsiedzi nieustannie chcieli wiedzieć co się stało.
Tyle lat razem, a on na starość poszedł do młodszej! komentowały bez skrupułów sąsiadki z klatki. Ciekawe, czy jest od ciebie młodsza czy bogatsza?
Halina nie miała odpowiedzi, ale coraz częściej myślała o rywalce i chciała ją zobaczyć. Dlatego właśnie pojechała na działkę do Henryka po słoiki z letnimi przetworami. Nie uprzedziła go, żeby przypadkiem trafić na tę drugą i udało się.
Henryku, nie mówiłeś, iż twoja była będzie tu przyjeżdżać! oburzyła się nowa ekstrawagancka pani z mocnym makijażem. Myślałam, iż załatwiłeś wszystko z nią i nie ma tutaj czego szukać.
Naprawdę zamieniłeś mnie na TO? spytała Halina, patrząc na bezczelną kobietę.
Tak będziesz stała i pozwalała się obrażać przez tą panią? Ja jestem tylko trochę młodsza od was, ale wyglądam znacznie lepiej próbowała się bronić dama.
jeżeli dla niej najważniejsza jest kolorowa powierzchnia komentowała Halina, próbując złapać wzrok zagubionego Henryka.
W drodze do przystanku słyszała jeszcze wyzwiska od barwnej Barbie, próbowała powstrzymać łzy ale w domu już nie dała rady. Zadzwoniła do siostry i poprosiła, żeby wpadła na herbatę.
Daj spokój, przygotowywała melisę Nina. Mówisz przecież, iż Henrykowa nowa nie jest specjalnie atrakcyjna, a sądząc po tym, co pokazuje, to i rozumu dużo nie ma.
Może ona ma rację, a ja rzeczywiście już wyglądam jak babcia? zwątpiła Halina.
Wyglądasz świetnie na swój wiek mówiła Nina szczerze. Największy błąd kobiety po sześćdziesiątce to ubieranie się w panterki czy miniówki. Kobieta zawsze może być piękna, jeżeli wie, jak się prezentować w swoim wieku.
Halina przyjrzała się sobie w lustrze i musiała przyznać rację siostrze. Była w formie, nie narzekała na zdrowie. Ubierała się dobrze, córki regularnie obdarowywały ją kosmetykami. Nigdy nie była papugą i nie wyobrażała sobie, iż mogłaby zachowywać się jak ta nowa rywalka.
No cóż. Odkąd jesteś wolna, masz nowe życie. Córki sobie radzą, możliwości mamy sporo. Będziemy chodzić do teatru, na spacery, koncerty nie pozwolę Ci się załamać! Nina była uparta.
Obietnicę dotrzymała: zaczęły regularnie bywać na spektaklach, wycieczkach, wernisażach, powstała choćby nowa paczka znajomych. Wśród nich pojawił się pan, który próbował okazywać Halinie zainteresowanie, ale ona gwałtownie postawiła granice odpuściła spotkania sam na sam.
Słyszałem, iż teraz chodzisz do teatru, masz nowych przyjaciół, może jeszcze raz za mąż wyjdziesz? rzucił Henryk podczas przypadkowego spotkania w sklepie.
A Ty co tu robisz? Mieszkasz na działce, zakupy można zrobić bliżej czyżby Twoja nowa dama przestała gotować? zażartowała Halina.
Po prostu zawsze tu robiłem zakupy, przyzwyczaiłem się, trudno mi zmienić burknął Henryk.
Halina nie rozwijała tematu, wróciła do mieszkania. W tamtym momencie Henryk miał ogromną ochotę dogonić ją, wyznać jak bardzo żałuje rozwodu. Całe życie był przy żonie, dzieciach, a potem nagle zakochał się w energicznej Teresie i dał się porwać jej temperamentowi.
Na początku życie wydawało się z nią ciekawe, potem okazało się, iż Teresa nie lubi domowych obowiązków, uwielbia plotkować, kręcić się wokół mężczyzn, a czas lubi spędzać na zgiełkliwych biesiadach.
Henryk coraz częściej chciał wrócić do Haliny, a po tej ostatniej rozmowie jeszcze mocniej. Halina nie robiła mu scen, nie awanturowała się, po prostu z godnością i spokojem przyjmowała sytuację. Henryk nie przewidział, iż najbardziej będzie mu brakować właśnie tego spokoju i poczucia bezpieczeństwa, które miał tylko z Haliną.
Znowu kupiłeś morele, a prosiłam o śliwki grzmiała Teresa, przeglądając zakupy. I twaróg nie taki, majonez w ogóle zapomniałeś.
Przecież kiedyś zakupy robiła Halina, albo robiliśmy razem, a Ty wszystko na mnie przerzucasz nie wytrzymał Henryk.
Wciąż mnie porównujesz do swojej byłej, jeszcze powiedz, iż żałujesz, iż mnie wybrałeś mówiła głośno Teresa.
Henryk rzeczywiście żałował, ale wiedział, iż nic nie powie to nie miałoby sensu. Halina nie robiła zupełnie nic, żeby go prześladować czy sprowokować, po prostu została sobą, a Henryk desperacko pragnął jej wybaczenia.
Doskonałe jednak czuł, iż nigdy już Halina nie zaufa i nie przyjmie go z powrotem. Kilka razy miał ochotę zadzwonić, raz choćby odważył się podejść pod drzwi mieszkania.
Musisz coś zabrać? spytała Halina, nie wpuszczając go dalej.
Chcę porozmawiać masz chwilę? wymamrotał Henryk, czując zapach jej ulubionego, śliwkowego ciasta.
Nie mam czasu, ani chęci. Zabierz, co chciałeś, bo czekam na gości.
Nie miał adekwatnie czego zabierać, chciał dużo powiedzieć, ale słowa nie chciały znaleźć drogi. Wrócił na działkę i sam sobie szykował kolację Teresa, jak zwykle, była w biegu, tym razem wróciła podchmielona. Henryk nie miał już wątpliwości, podjął decyzję i dał Teresie czas na spakowanie rzeczy.
Po awanturze chciał zadzwonić do Haliny, ale zrezygnował znał ją na tyle dobrze, by rozumieć, iż nie ma sensu liczyć na wybaczenie.
Może kiedyś w przyszłości, uda się porozmawiać Henryk tego potrzebował, choć wiedział, iż Halina nigdy nie zapomni. Marzył o wybaczeniu, ale bez powrotu do dawnej rodziny wiedział, iż Halina tego nie wybaczy, kiedy decydował się na romans z Teresą.
Teraz on żył na działce, Halina w warszawskim mieszkaniu, spotykała się z córkami, wnukami, chodziła do teatru w tym jej świecie nie było już miejsca dla byłego męża.






