Czterdzieści lat pod jednym dachem, a w wieku sześćdziesięciu trzech lat chcesz nagle zmienić swoje życie?
Jadwiga siedziała w swoim ulubionym fotelu, patrząc przez okno i usiłując zapomnieć o wydarzeniach minionego dnia. Jeszcze kilka godzin wcześniej krzątała się w kuchni, gotując kolację, czekając na powrót Stanisława z wędkowania. Stanisław wrócił ale nie z rybami, tylko z nowinami, które dawno chciał przekazać, ale ciągle zabrakło mu odwagi.
Chciałbym się rozwieść i proszę, żebyś podeszła do tego ze zrozumieniem powiedział Stanisław niespodziewanie, patrząc gdzieś na swoje kapcie. Dzieci są już dorosłe, zrozumieją. Wnukom to zwisa, a my możemy się rozstać po cichu, bez awantur.
Czterdzieści lat razem, i nagle w tym wieku chcesz przewracać wszystko do góry nogami? zapytała zdumiona Jadwiga. Mam prawo wiedzieć, co dalej.
Ty zostajesz w naszym mieszkaniu w Warszawie, ja przenoszę się na działkę wyrecytował Stanisław, jakby ćwiczył wcześniej przed lustrem. Nie ma co dzielić, majątek i tak zostanie córkom.
Jak się nazywa? zapytała Jadwiga, już pogodzona z losem.
Stanisław zarumienił się, zaczął nerwowo zbierać graty i udawać, iż nie dosłyszał. Jadwiga miała wątpliwości tylko przez chwilę najwyraźniej była rywalka. W młodości nie znała takich problemów i nie śniło się jej, iż na stare lata zostanie sama, a mąż pójdzie do innej.
Może się jeszcze wszystko ułoży, będzie dobrze próbowały ją pocieszać córki, Agata i Weronika. Nie warto przejmować się tatą.
Nic się już nie ułoży wzdychała Jadwiga. Nie ma co zmieniać, dożyję starości, ciesząc się waszym szczęściem, ot i tyle.
Agata i Weronika pojechały na działkę, żeby odbyć poważną rozmowę z ojcem. Wróciły zdołowane, ale prawdy matce nie przekazały tylko zmieniły retorykę i zaczęły ją przekonywać, iż życie w pojedynkę może być choćby lepsze; nie trzeba się troszczyć o nikogo dodatkowo. Jadwiga wszystko zrozumiała, nie ciągnęła córek za język i starała się po prostu żyć dalej. To nie było łatwe, bo rodzina i sąsiadki wyraźnie za bardzo interesowały się jej losem.
Patrzcie, tyle lat razem, a teraz stary uciekł do młodszej komentowały niezbyt taktowne sąsiadki przy klatce. Ma więcej pieniędzy czy mniej zmarszczek?
Jadwiga nie wiedziała, co odpowiadać, choć sama coraz częściej myślała o rywalce i chciała ją zobaczyć. Wybrała się więc do Stanisława na działkę, niby po letnie przetwory nie ostrzegała wcześniej, żeby z pewnością trafić na tę drugą. I rzeczywiście, spotkała ją twarzą w twarz.
Staszek, mówiłeś, iż twoja była nie będzie nam tu wjeżdżać z wizytami żaliła się ekstrawagancka dama w makijażu krzykliwym niczym disco polo. Myślałam, iż ustalone, a tu znowu ona się pojawia.
Naprawdę zamieniłeś mnie na to ”arcydzieło”? spytała ironicznie Jadwiga, przyglądając się damie z wyższością.
Będziesz tak stała, pozwalając tej mnie obrażać? wrzeszczała dama. Swoją drogą, jestem tylko o kilka lat młodsza niż wy, a wyglądam znacznie lepiej.
jeżeli ona w tym wieku dalej sądzi, iż czerwona szminka i leopart są najważniejsze, to gratuluję samoświadomości rzuciła Jadwiga, łapiąc wzrok zdezorientowanego Stanisława.
W drodze na przystanek słyszała jeszcze przekrzyki tej podstarzałej Barbie i powstrzymywała łzy. Dopiero w domu dała wolne emocjom i zadzwoniła do siostry, prosząc, żeby wpadła.
Daj już spokój zaparzała herbatkę z mięty Nina. Mówisz, iż nowa żona Staszka brzydka, i nie za rozgarnięta.
Może ma rację, a ja w tym wieku wyglądam jak babcia? zwątpiła Jadwiga.
Wyglądasz świetnie na swoje lata, szczerze zapewniła Nina. Ale uważam, iż największy błąd to po siedemdziesiątce wkładać legginsy w panterkę czy mini. Kobieta jest piękna w każdym wieku, jeżeli potrafi się zaprezentować i ubiera się odpowiednio.
Jadwiga spojrzała w lustro i racja siostry jej się spodobała. Była w dobrej formie, zdrowie dopisywało. Ubierała się z klasą, a kosmetyki regularnie dostawała od córek. Nigdy nie była papugą ani chamką, nie zamierzała na stare lata bawić się w disco królową jak jej rywalka.
No i super kontynuowała Nina. Teraz, jako wolna kobieta, możesz żyć jak chcesz. Córki samodzielne, możliwości rozwoju i kultury mnóstwo, więc ci nie pozwolę się załamać.
Nina dotrzymała słowa ciągała Jadwigę po teatrach, koncertach i spacerach. Niedługo znalazły grono znajomych w podobnym wieku. choćby znalazł się jeden pan, co próbował oczarować Jadwigę, ale ona gwałtownie uprzejmie to ucięła i odmówiła osobnych spotkań.
Słyszałem, iż teraz biegasz po teatrach, nowych przyjaciół masz to może znowu za mąż wyjdziesz? zagadnął Stanisław podczas przypadkowego spotkania w sklepie.
A co, z tak daleka po zakupy przyjechałeś, do działki bliżej nie ma spożywczaka, czy twoja nowa pani nie gotuje? ironizowała Jadwiga.
Zawsze tu robiłem zakupy, przyzwyczajenie, w naszym wieku trudno zmieniać nawyki burknął Stanisław.
Jadwiga nie roztrząsała tematu, pod pretekstem zajęć poszła do domu. Stanisław poczuł nagle potrzebę ją dogonić i powiedzieć, jak bardzo żałuje rozstania. Zawsze był rodzinny, a potem wpadł w wir namiętności z Elżbietą.
Na początku życie z Elżbietą było kolorowe, potem się okazało, iż Elżbieta nie lubi domowych obowiązków. Najchętniej plotkuje, kręci się wokół facetów i bawi się na głośnych imprezach.
Stanisław ostatnio coraz częściej marzył o powrocie do domu. Po spotkaniu z Jadwigą uczucie nasiliło się. Ona nie robiła awantur, nie rozstawiała go po kątach, po prostu z godnością radziła sobie jak mogła w nowej rzeczywistości. Stanisław nie sądził, iż będzie mu brakować właśnie tego: spokoju i poczucia domowego ciepła, jakie zapewniała mu Jadwiga.
Znowu kupiłeś morele, a prosiłam śliwki wybuchła Elżbieta, wertując torby. Ser nie taki, majonezu nie ma.
Kiedyś to Jadwiga robiła zakupy, czasem razem, a ty wszystko na mnie chcesz zwalić nie wytrzymał Stanisław.
Przestań porównywać mnie do swojej byłej! Chyba żałujesz, iż ją zostawiłeś, co?
Stanisław faktycznie żałował, tylko wiedział, iż mówienie o tym nie ma sensu. Jadwiga nie płakała, nie kombinowała po prostu była sobą, a on desperacko pragnął jej wybaczenia.
Ale wiedział, iż nie ma szans na powrót. Kilka razy chciał zadzwonić, a po kolejnej kłótni choćby zebrał się na odwagę i stanął pod drzwiami dawnego mieszkania.
Chcesz coś zabrać? zapytała Jadwiga, nie wpuszczając go dalej.
Czy masz czas porozmawiać? bąkał Stanisław, czując zapach swojego ulubionego śliwkowego ciasta płynący z kuchni.
Nie mam czasu, ani ochoty odpowiedziała spokojnie. Zabierz co potrzebujesz, a ja czekam na gości.
Stanisław nie miał nic do zabrania, powiedzieć chciał wiele, ale słowa nie mogły przejść przez gardło. Wrócił na działkę i sam gotował kolację, bo Elżbieta znów bawiła się, gdzie chciała. Wróciła w świetnym humorze, a Stanisław w końcu podjął decyzję dał jej czas na spakowanie rzeczy.
Po awanturze Elżbiety znowu chciał zadzwonić do Jadwigi i opowiedzieć wszystko. Ostatecznie zrezygnował, bo znał byłą żonę na tyle, by wiedzieć, iż nie przyjmie go już nigdy.
Może kiedyś, z czasem, uda się jakoś porozumieć dla świętego spokoju. Miał nadzieję na przebaczenie, bez powrotu do małżeństwa. Jadwiga przecież nie wybaczyła, gdy zaczynał romans z Elżbietą.
Teraz on siedzi na działce, a Jadwiga w Warszawie, z córkami, wnukami i repertuarem teatralnym. Dla byłego męża miejsca już zabrakło.
A najlepszy środek na pasożyty i brodawki to życzliwość i dystans, którego Jadwiga nabyła po rozstaniu.






