Czterdzieści lat pod jednym dachem, a w wieku sześćdziesięciu trzech lat zamierzasz odmienić swoje życie?
Zofia siedzi w ulubionym fotelu, spoglądając przez okno i próbując zapomnieć o wydarzeniach dzisiejszego dnia. Jeszcze kilka godzin wcześniej zaaferowana przygotowywała kolację i oczekiwała na powrót Marka z wędkowania. On wrócił, ale nie z rybami, a z wiadomościami, które od dawna chciał przekazać, ale ciągle nie miał odwagi.
Chcę się rozwieść i proszę cię, byś podeszła do tego ze zrozumieniem oznajmia Marek niespodziewanie, odwracając wzrok. Dzieci są dorosłe, wszystko zrozumieją, wnuki nie mają w tym udziału, możemy rozstać się spokojnie, bez awantur.
Czterdzieści lat razem, a teraz nagle postanowiłeś przemeblować swoje życie? pyta Zofia z niedowierzaniem. Mam prawo wiedzieć, co będzie dalej.
Ty zostajesz w naszej miejskiej kamienicy, ja przenoszę się na działkę już wszystko miał zaplanowane Marek. Nie mamy sobie nic do podziału, a potem cały majątek i tak zostanie córkom.
Jak się nazywa? pyta Zofia z rezygnacją.
Marek czerwieni się, gorączkowo zaczyna się pakować, udając, iż nie usłyszał pytania. Ta reakcja pozbawia Zofię złudzeń rywalka istnieje. Przez całe życie nie myślała, iż na starość zostanie sama, a mąż pójdzie do innej.
Może jeszcze wszystko wróci do normy pocieszały potem Zofię córki, Agata i Iwona. Nie przejmuj się zachowaniem taty.
Już nic się nie zmieni westchnęła Zofia. Ale nie ma sensu szukać nowych dróg, będę cieszyć się waszym szczęściem i spokojnie przeżywać swoje lata.
Agata i Iwona odwiedziły ojca na działce, by porozmawiać. Wróciły smutne, niechętne do opowiadania o szczegółach. Zmieniona retoryka wskazywała, iż zaczęły przekonywać Zofię, iż samotność może być choćby lepsza nie trzeba troszczyć się o innych. Zofia wszystko rozumiała, ale nie drążyła tematu, starała się żyć dalej. Nie było to łatwe, bo rodzina i znajomi ciągle dopytywali i interesowali się jej sytuacją.
Tyle lat razem, a na stare lata facet ucieka do młodszej komentowały bezceremonialnie sąsiadki. Czy ona jest młodsza od ciebie, czy bogatsza?
Zofia nie wiedziała, co odpowiedzieć, sama coraz częściej myślała o rywalce i chciała ją zobaczyć. Wybrała się choćby na działkę Marka pod pretekstem odebrania letnich przetworów. Nie uprzedziła, by mieć pewność, iż spotka rozbójniczkę, i rzeczywiście na nią trafiła.
Marek, nie mówiłeś, iż twoja była tu przyjeżdża narzekała ekstrawagancka pani z przesadnie mocnym makijażem. Myślałam, iż wasze sprawy są załatwione i nie ma czego tu szukać.
Naprawdę zamieniłeś mnie na to? pytała Zofia, oglądając zuchwałą kobietę.
Będziesz tylko stać i pozwalać jej mnie obrażać? wrzeszczała dama. Jestem tylko kilka lat młodsza od ciebie, a wyglądam znacznie lepiej.
jeżeli ona wierzy, iż krzykliwa powierzchowność jest najważniejsza… rzuciła Zofia, próbując złapać zakłopotane spojrzenie byłego męża.
Wracając na przystanek, słyszała jeszcze okrzyki rozmalowanej starzejącej się Barbie i starała się nie płakać. W domu jednak się rozpłakała i zadzwoniła do siostry, prosząc Hanię o odwiedziny.
Daj spokój przygotowuje miętową herbatę Hania. Przecież sama mówisz, nowa partnerka Marka nie jest urodziwa, inteligencją też nie błyszczy.
Może jednak ona ma rację, a ja wyglądam jak staruszka w swoim wieku wątpiła Zofia.
Wyglądasz świetnie na swój wiek odpowiada szczerze Hania. Naprawdę nie warto na siódmym krzyżyku zakładać legginsy w panterkę czy mini. Kobieta pięknieje z wiekiem, jeżeli potrafi zadbać o siebie i nie udaje nastolatki.
Zofia patrzy na siebie w lustrze i przyznaje rację siostrze. Jest w dobrej kondycji, nie narzeka na zdrowie. Ubiera się dobrze, kosmetyki dostaje od córek, zawsze była kulturalna, nigdy nie popisywała się jaskrawym wyglądem.
No dobrze kontynuuje Hania. Skoro jesteś wolna, możesz żyć po swojemu. Córki są samodzielne, możliwości rozwoju i wypoczynku mnóstwo, nie pozwolę ci się załamać.
Hania dotrzymała obietnicy, zabiera siostrę do teatrów, na spacery, na koncerty. niedługo dołączyła do nich grupa znajomych rówieśników, i choćby znalazł się pan, który zaczął okazywać Zofii zainteresowanie. Ona jednak ucięła te zaloty i odmówiła indywidualnych spotkań.
Słyszałem, iż teraz biegasz po teatrach, masz nowych przyjaciół. Może znów wyjdziesz za mąż? zagadnął Marek przy przypadkowym spotkaniu w sklepie.
Co ty robisz tak daleko od działki? Nie ma bliżej żadnego sklepu, czy twoja nowa nie gotuje? drąży Zofia.
Zawsze robiłem tu zakupy, trudno zmieniać przyzwyczajenia w naszym wieku burknął Marek.
Zofia nie kontynuowała rozmowy, tłumacząc się zajęciem, ruszyła do domu. W tym momencie Marek poczuł potrzebę wyznać jej, jak bardzo żałuje rozwodu. Przez całe życie był z żoną, z dziećmi, aż trafił na energiczną Tatianę i dał się wciągnąć w wir emocji.
Na początku życie z nią było ciekawe, ale gwałtownie okazało się, iż Tatiana nie lubi codziennych obowiązków, woli plotkować, obracać się wśród mężczyzn i spędzać czas na przyjęciach.
Ostatnio Marek coraz częściej pragnie wrócić do domu, a po spotkaniu z Zofią to uczucie się nasiliło. Zofia nie robiła scen, nie wywoływała awantur, tylko dumna i spokojna starała się odnaleźć w nowych okolicznościach. Marek nie spodziewał się, iż najbardziej będzie mu brakować właśnie tej harmonii i poczucia bezpieczeństwa, które było tylko z Zofią.
Znowu kupiłeś suszone morele, a prosiłam o śliwki wściekała się Tatiana, przeglądając zakupy. Ser nie ma odpowiedniej zawartości tłuszczu, a majonezu w ogóle nie wziąłeś.
Zakupy robiła zawsze Zofia, albo robiliśmy je razem, a ty wszystko przełożyłaś na mnie nie wytrzymał Marek.
Mam już dosyć porównań z twoją ex! Jeszcze powiedz, iż żałujesz wrzeszczy Tatiana.
Marek naprawdę żałował, ale wiedział, iż nie ma sensu o tym mówić. Zofia nic nie robiła, by go odzyskać, nie knuła, po prostu pozostała sobą, a Marek rozpaczliwie pragnął jej przebaczenia.
Bez złudzeń, wiedział, iż była żona nigdy już nie zaufa i nie przyjmie go z powrotem. Kilka razy miał ochotę zadzwonić, po jednej z kolejnych kłótni odważył się choćby zapukać do drzwi ich dawnego mieszkania.
Przyszedłeś po jakieś rzeczy? pyta Zofia, nie wpuszczając go dalej.
Chciałem porozmawiać, masz chwilę? mamrocze Marek, czując z mieszkania zapach swojego ulubionego śliwkowego ciasta.
Nie mam czasu, ani ochoty, ani możliwości odpowiada spokojnie Zofia. Weź, co potrzebujesz, ja czekam na gości.
Nie miał czego odebrać, chciałby powiedzieć wiele, ale słowa nie przychodziły. Wrócił do domu na działce i sam zabrał się za kolację, bo Tatiana znów buszowała po wsi. Wróciła w świetnym humorze, a Marek utwierdził się w decyzji, by dać jej czas na spakowanie się.
Po awanturach Tatiany odruchowo chciał zadzwonić do Zofii i opowiedzieć jej o wszystkim, ale zrezygnował i uspokoił się. Marek znał byłą żonę na tyle, by zrozumieć, iż nie ma co liczyć na przebaczenie.
Może kiedyś, później, z czasem, przyjdzie z pokutą i sobie porozmawiają. Powinien spróbować inaczej nie zazna spokoju. choćby marzył o przebaczeniu, choć o powrót do rodziny nie liczył. Zofia nie wybaczyła zdrady Marek dobrze wiedział to od pierwszych chwil z Tatianą.
Teraz jego życie to samotność na działce, a Zofia mieszka w miejskim mieszkaniu, otoczona córkami, wnukami i bywa w teatrach. Dla byłego męża nie ma już miejsca w jej świecie.






