Czekając na miłość – przetrwać i zakochać się

twojacena.pl 6 dni temu

12listopada 2025

Dziś w pamiętniku opisuję to, co przydarzyło się w ostatnich miesiącach jak miłość, rozstania i obowiązek spleciony w jedną długą nicię. Byłem świadkiem, jak moja żona, Janina, odważnie stanęła na drabinie samolotu i krzyknęła:

Edku! Kocham Cię na zawsze! Wrócę, zobaczysz!

Po chwili wróciła na swoje miejsce, usiadła i rozpłakała się gorzko. Obok siedział mój brat, Bartosz, patrząc w szybę okna i nie mówiąc nic. Co tak naprawdę go przechodziło, zna tylko Bóg. Jedno jest pewne Bartosz nigdy nie zraniłby Janiny słowem. W ramionach trzymał naszą dwuletnią córeczkę Małgosię, która nie mogła pojąć, dlaczego matka płacze, a ojciec nie uspokaja.

Samolot wybił w kierunku Tel Awiwu. W kabinie siedziała liczna rodzina Janiny i Bartosza, wszyscy zmierzający do obiecanej ziemi. Na stałe.

Janina, zanim wyjechała z Warszawy, kochała Edka chłopaka, z którym razem studiowali na Politechnice. Myślała, iż stanie się jej mężem, bo ich uczucie rosło z każdym dniem, coraz mocniejsze i gorętsze. Nagle wszystko się zmieniło, gdy ich matka ogłosiła przeprowadzkę do Izraela.

Znalazłyśmy Ci godnego pana młodego z naszego kręgu powiedziała matka.

Janina wyśmiała wiadomość, ale już niedługo przybyli świadka i pan młody. Gdy zobaczyła Bartosza, uciekła cichutko z własnego domu. Ten kandydat nie przypaść jej do gustu, ale krewni podjęli decyzję bez niej. Będzie wesele! Świetna para! tak głosili.

Matka, widząc smutek córki, namawiała:

Kochanie, musimy wyjechać! Potem samodzielnie ułożysz życie z wybranym mężczyzną. Przyjrzyj się Bartoszowi to spokojny, rozważny facet, godny szansa. Widziałam, jak Ci się podoba. Trzeba wytrwać, a miłość przyjdzie.

Janina opowiedziała o wszystkim Edkowi. Ten wzruszył ramionami:

Janino, nie możesz sprzeciwiać się rodzinie. Ja też się poddaję. Przyjmij los.

Uznała go za tchórza odwrócił się ode mnie i nic nie zrobił. Z rozpaczy wzięła ślub z Bartoszem. Potem przyszły łzy, odejścia i kłótnie przy zmywaniu naczyń, ale Bartosz zawsze wybaczał, wiedząc, iż nie da się zmiażdżyć uczucia Janiny do Edka. Trzeba zdobywać żonę sercem.

Kiedy urodziła się Małgosia, Janina zanurzyła się w macierzyństwie to stało się jej chwilowym ratunkiem, choć wciąż kochała Edka. Po kilku latach krewni załatwili wszystkie papierki do wyjazdu. Wszystko zostało spakowane.

Edek, przebrany za nieznajomego, przybył na lotnisko pożegnać Janinę. Gdy już siedziała w samolocie, zobaczyła go w oddali, machającego bukietem stokrotek. Bez zastanowienia wybiegła na drabinę, a on rzucił jej ogromny bukiet. Kwiaty rozproszyły się po trawie, a samolot nabrał prędkości, rozwiewając je po pasie startowym.

Tel Awiw, Netanja. nowy adres. Nowe życie. Wiele trudności na drodze do szczęścia. Lata minęły, zanim Janina i Bartosz mogli w pełni odetchnąć. Musieli nauczyć się hebrajskiego, zwyczajów kraju, przyzwyczaić się do upału i znaleźć pracę.

Starsze pokolenie powoli odchodziło do nieba. Janina urodziła jeszcze dwie córki Agnieszkę i Karolinę. Bartosz zawsze był przy nich, jak anioł stróż, dbał o dom, przejmował wszystkie obowiązki.

Wspólnie zwiedzili całą Europę od Alp po Bałkany. W dniu srebrnej rocznicy Janina, przy dzieciach i wnukach, wyznała, iż wciąż kocha męża. Bartosz odpowiedział, iż wciąż nie może uwierzyć w swoje nieograniczone szczęście.

Matka Janiny miała rację: cierpliwość i miłość zwyciężają.

Kiedy przyjedzie do nas najlepsza przyjaciółka z Warszawy i zapyta:

Czy nie zapomniałaś Edka? Przecież on nigdy się nie ożenił i nie miał żony.

Janina, zdziwiona, zapyta:

Edka? Przypomnij mi, kim on jest?

Lekcja, którą wyciągnąłem z tej opowieści, jest prosta: nie zawsze los podąża za planem, ale wytrwałość, otwartość serca i gotowość do poświęceń prowadzą do prawdziwego spokoju. Nie ma szczęścia bez trudu, a miłość, choć czasem ukryta, zawsze znajdzie drogę.

Idź do oryginalnego materiału