Czego to ludzie nie wymyślą, żeby nie spłacać swoich długów?

newsempire24.com 1 tydzień temu

Zdarzyło się, iż zarówno ja, jak i moja żona, zostaliśmy zamknięci w domu na kwarantannie. Skończyły nam się pieniądze. Musieliśmy gwałtownie znaleźć jakieś rozwiązanie, bo do wypłaty było jeszcze cały tydzień, a w portfelu została dosłownie garść złotych.

Oczywiście, nie panikowaliśmy od razu lodówka jeszcze nie świeciła pustkami. Jakoś przetrwamy (choć teraz, z perspektywy, to trochę z tego żartuję).

Wtedy przypomnieliśmy sobie o jednym z naszych dłużników. Kwota, którą od nas pożyczył, nie była duża, ale w tym momencie byłaby dla nas naprawdę wybawieniem.

Podczas gdy parzyłem herbatę, żona zdążyła znaleźć numer telefonu dłużnika i zadzwoniła. Gdy w końcu odebrał, zaczęła mówić ostrym tonem, żądając, aby niezwłocznie oddał pieniądze. Po chwili jednak słyszałem, iż jej ton się zmienia zaraz po tym padły słowa przeprosin i współczucia.

Rozłączyła się i opowiedziała mi, co się stało. Okazało się, iż zmarła mama naszego dłużnika. Z szacunku do sytuacji, jako ludzie z zasadami, ustaliliśmy, iż z dalszym upominaniem się o zwrot pieniędzy jeszcze trochę poczekamy.

Kilka tygodni później, kiedy postanowiliśmy z żoną upichcić coś specjalnego na obiad, wracając do domu wstąpiliśmy po warzywa do najbliższego warzywniaka. Kupiliśmy co trzeba, mieliśmy już wychodzić, gdy nagle zauważyliśmy mamę naszego dłużnika zmarłą, jak się do tej pory wydawało. Aż mnie zamurowało.

Nigdy wcześniej nie widziałem żony tak wściekłej. Wsiedliśmy od razu do samochodu i pojechaliśmy prosto do mieszkania strapionego syna. Ten, nie dość, iż był kompletnie pijany, to jeszcze kategorycznie odmawiał zwrotu naszych pieniędzy.

Już miałem ochotę wtargnąć do środka i sam wyegzekwować dług, kiedy nagle dłużnik pękł. Wybełkotał, iż w momencie naszej rozmowy pierwsze, co przyszło mu do głowy, to skłamać. Dlatego wymyślił historię o śmierci mamy. Zaraz potem poszedł do pokoju i zwrócił nam całą pożyczoną kwotę. Od tamtej pory ślad po nim zaginął.

Dziś, kiedy to wszystko wspominam, pytam siebie: jak jeszcze można mieć zaufanie do ludzi po takich doświadczeniach?

Idź do oryginalnego materiału