Czego najbardziej nie znosiłeś w szkolnej stołówce? 20 dań, przez które wychodziliśmy głodni

fajnainspiracja.pl 8 godzin temu

Zapach linoleum na korytarzach, brzęk tac i pani kucharka z chochlą. Szkolna stołówka to rozdział dzieciństwa, który przeżył prawie każdy. Większość obiadów była w porządku, ale zdarzały się dni, gdy cały rocznik z niepokojem patrzył na jadłospis. Kto nie zjadł do końca, musiał czekać. Kto był sprytny, miał kolegę, który zje wszystko.

Najpierw jednak sprawiedliwość dla kucharek. Gotowały dla setek dzieci, z małym budżetem i według surowych norm. To, iż niektóre dania nam nie smakowały, nie było ich winą. Większość tych potraw w domu, przygotowana z sercem i po swojemu, smakuje zupełnie inaczej. Przy każdej znajdziesz też wskazówkę, jak ją przyrządzić tak, by ją pokochać.


1. Sos koperkowy

Niekoronowana królowa znienawidzonych dań. Blady sos z kawałkami koperku, knedle i jajko na twardo. Dla jednych miłość na całe życie, dla innych koszmar senny. Mało kto był obojętny.

W domu smakuje lepiej: Użyj świeżego koperku, porządnej śmietany i gotuj na dobrym bulionie. Kropla octu i cukru do smaku działa cuda.

2. Zupa mleczna z kolankami

Słodkie mleko z rozgotowanym makaronem, podawane jako zupa przed daniem głównym. Połączenie, którego wielu nie rozumie do dziś. A na wierzchu oczywiście kożuch.

W domu smakuje lepiej: Jako słodka kolacja, nie zupa. Dobre mleko, odrobina wanilii, masło i cynamon na wierzch. Spróbuj też makaronu w mleku tak, jak robiły to babcie.

3. Duszona marchewka z groszkiem

Pomarańczowo-zielona kupka obok ziemniaków, rozgotowana na miękko. Większość dzieci rozsmarowywała ją po talerzu, żeby wyglądało, iż przynajmniej spróbowały.

W domu smakuje lepiej: Marchewki nie dusimy do rozgotowania. Wystarczy krótko podsmażyć na maśle z odrobiną cukru i pietruszką. Zostaje słodka i chrupiąca.

4. Kakao z kożuchem

To nie było danie, ale zasługuje na miejsce na liście. Wystarczył jeden nieuważny łyk i kożuch przyklejał się do ust. Niektórzy do dziś nie mogą na to patrzeć.

W domu smakuje lepiej: Kożuch się nie tworzy, jeżeli podczas stygnięcia mleko od czasu do czasu zamieszasz lub przykryjesz kubek.

5. Szpinak z jajkiem i ziemniakami

Zielona papka, która rzekomo dawała siłę jak Popeye’owi. W szkolnej wersji była raczej szaro-zielona i gęsta jak klej.

W domu smakuje lepiej: Szpinak z czosnkiem, odrobiną śmietany i szczyptą gałki muszkatołowej. Na wierzch sadzone jajko z płynnym żółtkiem.

6. Wątróbka z cebulką

Dla miłośników podrobów rarytas, dla większości dzieci szczyt udręki. Zwłaszcza ta twarda, rozgotowana wersja, którą trudno było pokroić.

W domu smakuje lepiej: Wątróbkę solimy dopiero na końcu i smażymy krótko. Zostaje miękka i delikatna.

7. Sos z dzikiej róży

Różowy, słodko-kwaśny sos do wołowiny. Kolorem i smakiem budził mieszane uczucia. Kto go lubił, uchodził za dziwaka.

W domu smakuje lepiej: Porządny przecier z dzikiej róży, bulion, śmietana i trochę wina. Z delikatną wołowiną to zaskakująco odświętne danie.

8. Filet rybny z ziemniakami

Piątek i ryba to był standard. Często jednak był to suchy kawałek z ośćmi i zapachem, który czuć było na całym korytarzu.

W domu smakuje lepiej: Dobry filet w chrupiącej panierce lub pieczony z cytryną i ziołami. Różnica jak dzień i noc.

9. Zupa rybna

Jasny bulion z kawałkami ryby, których nikt nie potrafił zidentyfikować. Zapach roznosił się po całej szkole i wszyscy od razu wiedzieli, co będzie na obiad.

W domu smakuje lepiej: Bulion z dobrej ryby, warzywa korzeniowe i śmietana. Albo tradycyjna wigilijna zupa z karpia.

10. Sos pomidorowy

Słodko-kwaśny sos, który dzieli naród na pół. Kto go lubi, czeka na niego cały tydzień. Kto nie, choćby nie patrzy na jadłospis.

W domu smakuje lepiej: Porządny bulion, warzywa korzeniowe, liść laurowy i ziele angielskie. Sos powinien smakować pomidorami, nie cukrem.

11. Kasza manna na mleku

Niektóre dzieci ją uwielbiały, inne bały się grudek. I ta wieczna debata: kakao czy cynamon?

W domu smakuje lepiej: Kaszę wsypuj powoli do mleka, cały czas mieszając. Na wierzch roztopione masło i starta czekolada.

12. Ryż na mleku z kakao

Słodki ryż w mleku, posypany kakao i przykryty kożuchem. Dla jednych przysmak, dla innych kleista masa.

W domu smakuje lepiej: Kremowy, z wanilią, masłem i świeżymi owocami. Albo zapiekany jako pudding z jabłkami.

13. Kotlety z kapusty

Zielone kotlety, które wyglądały jak mięsne, ale nimi nie były. Rozczarowanie po pierwszym kęsie było ogromne.

W domu smakuje lepiej: Z ziemniakami, czosnkiem, majerankiem i odrobiną wędzonki. Chrupiąco usmażone są dziś hitem zdrowej kuchni.

14. Wołowina „podeszwa”

Kawałek wołowiny, którego nie dało się ani pokroić, ani pogryźć. Kto zjadł cały, zasługiwał na medal.

W domu smakuje lepiej: Wołowina potrzebuje czasu. Po wolnym duszeniu przez 2–3 godziny mięso rozpada się samo.

15. Kotlet o nieznanym składzie

Nikt nigdy nie wiedział, co w nim jest. Krążyły o nim teorie, ale głodniejsze dzieci i tak zjadały do ostatniego okruszka.

W domu smakuje lepiej: Domowe kotlety z mielonego mięsa, cebuli, czosnku i majeranku. Gdy wiesz, co w nich jest, smakują zupełnie inaczej.

16. Sos chrzanowy

Biały sos z ostrym chrzanem, przy którym nikt nie wiedział, czy jest słodki, czy ostry. Dzieci rzadko go lubiły.

W domu smakuje lepiej: Świeżo starty chrzan, śmietana i dobry bulion. Do wołowiny lub wędliny świetna klasyka.

17. Puree ziemniaczane z grudkami

Czasem były w nim ukryte skarby w postaci grudek. Innym razem było tak rzadkie, iż spływało z talerza.

W domu smakuje lepiej: Ziemniaki przeciskaj lub ugniataj jeszcze gorące i dodaj ciepłe mleko oraz masło. Zimne mleko sprawia, iż puree jest kleiste.

18. Fasolka szparagowa w śmietanie

Zielona fasolka w białym sosie. Smak, który dzieciom nie odpowiadał, choć dziś wielu wspomina go z sentymentem.

W domu smakuje lepiej: Fasolkę gotuj krótko, by pozostała chrupiąca, a sos dopraw czosnkiem i koperkiem.

19. Zapiekanka z bułek i jabłek

Słodki obiad, który miał wyglądać jak deser. W szkolnej wersji często przypominał mokrą gąbkę z jabłkami.

W domu smakuje lepiej: Czerstwe bułki, dużo jabłek, rodzynki, cynamon i na wierzch piana z białek. Upieczona na złoto to zupełnie inne przeżycie.

20. Budyń z błoną

Budyń waniliowy, na którym po ostudzeniu tworzyła się gumowa błona. Niektórzy ostrożnie ją zdejmowali, inni zostawiali na koniec jako najlepsze.

W domu smakuje lepiej: Budyń przykryj folią spożywczą bezpośrednio na powierzchni, a błona się nie zrobi.


Legendy ze szkolnej stołówki

Oprócz dań ze szkolnej stołówki pamiętamy też kilka legend, które znał chyba każdy:

  • „Do herbaty dodają brom”: Mit, który krążył w szkołach i w wojsku. Nikt nigdy nie znalazł na to dowodu, ale wierzyło w to całe pokolenie.
  • „Kotlety są z wczoraj”: Dziecięca teoria, której nikt nie potwierdził. Ani nie obalił.
  • „Kto nie zje do końca, nie wyjdzie na dwór”: Zasada, która w naszych wspomnieniach wydaje się dużo surowsza, niż była w rzeczywistości.
  • Wymiana jedzenia: Moja marchewka za twój budyń. Najlepsza szkoła handlu, jaką mieliśmy.
  • Tace jako sanki: Zimą tace ze stołówki tajemniczo znikały.

Idź do oryginalnego materiału