Cuenca – klejnot południowego Ekwadoru

pomyslynawyprawy.pl 1 tydzień temu

Cuenca leży na wysokości ponad 2500 metrów, powietrze jest tu rześkie i wyraźnie czuć, iż jesteśmy w Andach. Wielu podróżnych uważa ją za najładniejsze miasto Ekwadoru, a rytm życia jest tu wyraźnie spokojniejszy niż w Quito czy Guayaquil.

Drewniane balkony toną w pelargoniach, z wież kościelnych słychać dzwony, a pod katedrą w Parque Calderón starsi panowie karmią gołębie. To właśnie z Cuenca pochodzą słynne kapelusze, które świat nazywa panamskimi.

Zabytkowe centrum jest na liście UNESCO, a pod kolonialnymi fasadami kryje się historia starsza, niż się wydaje.

W Cuenca byliśmy podczas naszej podróży po Ekwadorze i Galapagos, o których możecie przeczytać we wpisach: Galapagos – jedyne takie miejsce na Ziemi oraz Ekwador – na andyjskim szlaku.

(sierpień 2026)

Trochę historii

Wcześniej znajdowało się tu miasto Guapondelig, należące do kultury Cañari, która żyła na tych terenach od około V wieku naszej ery.

Pod koniec XV wieku region podbili Inkowie, budując na miejscu Guapondelig miasto Tomebamba – uznawane za drugą, północną stolicę imperium Inków.

Pół wieku później, w 1532 roku, miasto zostało zniszczone podczas wojny domowej pomiędzy zwolennikami Atahualpy i Huáscara.

Gdy przybyli tu Hiszpanie, zastali miasto w dużej mierze opuszczone i zrujnowane. Na jego pozostałościach w 1557 roku założyli Cuenca, nazwaną na cześć tej hiszpańskiej.

Nasze wrażenia z Cuenca

Cuenca zrobiła na nas bardzo dobre wrażenie. Czysta, ładna, pełna ludzi – po prostu przyjemna. Czuliśmy się tam bardzo bezpiecznie.

Przyjechaliśmy autobusem zaraz po przylocie do tropikalnego Guayaquil z Galapagos. To leżące na wysokości 2550 metrów n.p.m. andyjskie miasto przywitało nas słońcem, ale temperaturą niższą o dobre 10°C niż ta, do której zdążyliśmy się przyzwyczaić przez kilka poprzednich dni spędzonych na archipelagu. Rześkie niecałe 20°C kazało nam założyć polary.

Cuenca atrakcje

Historyczne centrum

Wpisane w 1999 roku na listę UNESCO szczerze nas zachwyciło. Kolonialne uliczki, kamienne domy i drewniane balkony. Wszystko to jest bardzo klimatyczne, czyste i zadbane.

Parque Calderón i dwie katedry

To właśnie tutaj, w Parque Calderón, toczy się życie. Tutaj też, po przeciwnych stronach parku, stoją dwie katedry – stara i nowa.

Nowa Katedra (Catedral de la Inmaculada Concepción) góruje nad placem, a jej niebieskie kopuły widać już z daleka. To chyba najlepiej rozpoznawalna budowla w Cuenca. Budowę jej rozpoczęto w 1885 roku, a zakończono prawie 100 lat później (wstęp wolny).

Stara Katedra (Antigua Catedral de Cuenca) to biały budynek po drugiej stronie placu, który dziś już nie pełni funkcji sakralnych. Znajduje się tu muzeum sztuki sakralnej (wejście płatne). Budowa tej katedry, do której użyto materiały z istniejących tu wcześniej inkaskich budowli, trwała ponad dwa wieki (1567-1791).

Plaza de los Geranios Colgantes

To nic innego jak dawne kolonialne patio, dziś pełne restauracji i kawiarni. Ten wewnętrzny dziedziniec znajduje się tuż przy Nowej Katedrze (wejście od ul. Benigno Malo) i otoczony jest dwupoziomowymi drewnianymi galeriami. Siedząc pod parasolem albo na piętrze można podziwiać jej niebieskie kopuły. Miejsce zdecydowanie warte odwiedzenia.

Plaza de las Flores

Codziennie przed kościołem Carmen de la Asunción ma miejsce targ kwiatowy. Plac i targ nie są duże, ale jest tam niezwykle kolorowo. Najwięcej oczywiście dzieje się rano, kiedy sprzedawcy przywożą świeże kwiaty.

Mercado 10 de Agosto

To jeden z największych targów w Cuenca.

Na parterze jest klasyczny targ ze świeżymi owocami, warzywami, mięsem i nabiałem. Na piętrze mieści się strefa gastronomiczna, gdzie stołują się głównie lokalni Indianie. Jest niezwykle klimatycznie, smacznie i tanio. Zamówiliśmy tamales i empanady, a do picia obłędne soki z jeżyn. Za śniadanie dla trzech osób zapłaciliśmy 7,25$.

Nazwa targu nawiązuje do daty 10 sierpnia 1809 roku, czyli początku walki Ekwadoru o wolność, tzw. Pierwszego Krzyku Niepodległości (Primer Grito de Independencia). Wtedy miał miejsce pierwszy udany polityczny zryw przeciwko hiszpańskiej administracji. I choć na uzyskanie pełnej niepodległości trzeba było poczekać jeszcze kilkanaście lat, to właśnie 10 sierpnia jest dziś w Ekwadorze świętem narodowym.

Deptak wzdłuż rzeki Tomebamba i Calle Larga

Calle Larga biegnie górą, wzdłuż krawędzi wysokiego brzegu, przy którym na skraju skarpy stoją kolorowe domy, deptak leży w dole, tuż przy wodzie. Łączą je schody i kamienne przejścia. Na Calle Larga znajdziemy sporo kawiarni, restauracji, galerii i muzeów. Tu warto wybrać się na spacer wśród kolonialnych domów.

Muzeum Kapeluszy Homero Ortega

„Kapelusz panamski” to jedno z największych nieporozumień w historii mody. Tak naprawdę to kapelusze te pochodzą z Ekwadoru, a ich prawdziwa nazwa brzmi sombrero de paja toquilla, czyli kapelusz ze słomy toquilla. Robi się je z włókien liści palmy, a wyplata się je na wybrzeżu (m.in. Montecristi) i w Andach, w Cuence i okolicach.

Sztuka wyplatania kapeluszy toquilla została w 2012 roku wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Skąd więc Panama? Nazwa wzięła się stąd, iż kapelusze trafiały do Panamy, skąd rozchodziły się w świat. Kupowano je tam m.in. w czasie gorączki złota w Kalifornii, a później przy budowie kanału. W 1906 roku Theodore Roosevelt został sfotografowany w takim kapeluszu podczas wizyty na budowie, co rozpropagowało nazwę wśród Amerykanów. I tak już zostało.

Muzeum nazywa się La Magia del Sombrero i działa na terenie fabryki Homero Ortega, jednej z najbardziej znanych firm eksportujących kapelusze toquilla. Ma trzy sale: o historii kapelusza, o tym, jak się go robi, i o samej firmie. Wstęp jest bezpłatny, zwiedza się z przewodnikiem po hiszpańsku lub angielsku (angielski tylko w dni robocze). Godziny i adres znajdziesz na stronie muzeum.

My niestety tam nie trafiliśmy, czego bardzo żałujemy, bo z opowieści innych słyszeliśmy, iż jest to zdecydowanie miejsce warte odwiedzenia.

Cuenca była naszą bazą wypadową do Parku Narodowego Cajas oraz ruin Ingapirca. O tych miejscach przeczytacie już niedługo w osobnych wpisach.

Gdzie spaliśmy

(rezerwacja Airbnb)

Wynajęliśmy mieszkanie przy Calle Luis Cordero, czyli na starówce, zaledwie kilka przecznic od Parque Calderón. Mieszkanie jest duże, jasne i nowocześnie wykończone. Osobna sypialnia z podwójnym łóżkiem, rozkładana sofa w salonie. Do tego aneks kuchenny. I wielkie okna! Można by trochę popracować nad ogrzewaniem, ale generalnie bardzo na plus.

Cena: 155zł/noc (mieszkanie dla 3 osób, VIII 2026)

Wszystkie wpisy o Ekwadorze znajdziecie tutaj: EKWADOR

Podobał Ci się wpis? Będzie mi bardzo miło, o ile podzielisz się nim ze znajomymi i zostaniesz moim stałym czytelnikiem na blogu, Facebooku i

Idź do oryginalnego materiału