Twój mąż jest ojcem mojego dziecka.
Tak właśnie usłyszała spokojnie jedzącą szarlotkę Kinga, gdy podeszła do niej zupełnie obca kobieta. Ta kobieta, nie przejmując się żadnymi konwenansami, usiadła naprzeciwko i wyczekiwała jakiejkolwiek reakcji.
Ile lat ma twoje dziecko? zapytała Kinga zupełnie swobodnie, jakby to była najbardziej normalna wiadomość na świecie i zdarzało jej się to codziennie.
Osiem odpowiedziała oschle kobieta, która przedstawiła się jako Marzena. Najwyraźniej oczekiwała furii, pretensji, może dramatu, a tu nic tylko spokój, wręcz lekkie znudzenie.
Super Kinga uśmiechnęła się zaledwie kącikiem ust i wróciła do fantastycznej szarlotki z domową bitą śmietaną, jaką serwowano tylko w tej kawiarence na Placu Wolności. Jesteśmy z Arturem małżeństwem dopiero od trzech lat, więc powiem uczciwie wszystko, co było wcześniej, kompletnie mnie nie obchodzi. Mam tylko jedno pytanie czy Artur o tym wie?
Nie, fuknęła Marzena, oparła się na krześle z wyraźną irytacją. Ale to nieważne! Wnoszę pozew o alimenty! I on będzie płacił, rozumiesz?!
Oczywiście, iż będzie, wzruszyła ramionami Kinga. Artur uwielbia dzieci, gdyby dowiedział się wcześniej, na pewno chciałby mieć kontakt z synem. Jak się nazywa?
Igor, rzuciła automatycznie Marzena, a potem się skrzywiła. Serio, nie przeszkadza ci, iż twój ślubny ma dziecko na boku?
Powtórzę wszystko sprzed naszego ślubu mnie nie rusza, odparła łagodnie Kinga, wciąż z tym lekkim uśmiechem. Wiedziałam, za kogo wychodzę, przecież Artur ma trzydzieści lat, normalne, iż miał wcześniej jakieś historie. To mnie naprawdę nie obchodzi. Teraz jestem jedyna.
No dobrze, zobaczymy się w sądzie. Szykuj portfel żądam wszystkiego, co mojemu Igorowi należy się zgodnie z prawem.
Marzena wyszła zostawiając po sobie przesadzony, duszący zapach perfum. Kinga ledwo wytrzymała, miała wrażenie, iż Marzena wylała na siebie pół flakonika.
No, próbuj szczęścia, szepnęła cicho kończąc ostatni kawałek ciasta. Ciekawe, czy spodoba ci się informacja, iż oficjalna pensja Artura to dwa i pół tysiąca złotych, bo firmę przepisał na ojca No i ta chora mama, którą się teraz opiekuje. Drobniaki dostaniesz.
Szczerze mówiąc, zrobiło się jej żal tego dzieciaka. Może warto im się przyjrzeć bliżej? Zobaczyć, jak żyją. A może jakoś dogadać się na uczciwą sumę miesięczną na Igora.
Oczywiście, jeżeli Igor to faktycznie syn Artura bo zna Kinga takich kobiet
*****************
Na test DNA nie trzeba było długo czekać pieniądze w Polsce załatwiają dużo, jeżeli się chce. Wynik był nie do podważenia: Igor to rzeczywiście syn Artura.
Swoją drogą, chłopak wydał się Kindze podejrzanie cichy i przygaszony. No przecież ośmiolatek nie jest w stanie przez półtorej godziny, gdy dorosłym papierologia zajmuje czas, po prostu siedzieć ciucho, nie biegać, nie zagadać, nie poprosić chociaż o bajki w telefonie! Ten mały nic, ani słowa, tylko gapi się w jeden punkt Zdecydowanie nietypowe. Jeszcze bardziej przekonało to Kingę, żeby odwiedzić Igora i Marzenę w ich domu.
Mieszkanie w dobrym bloku, ochrona na dole, dwa pokoje, szeroki balkon. Wszystko odmalowane na błysk, meble porządne, umeblowanie z katalogu IKEA. Kinga nie rozumiała: jak ta kobieta, żyjąca w takich warunkach, może jęczeć, iż z głodu piszczy?
Sąd za tydzień mruknęła niechętnie Marzena, wprowadzając Kingę do mieszkania i tam powinnam wszystko opowiedzieć.
Chciałam lepiej poznać Igora. Artur naprawdę chce być obecny w jego życiu, zabierać go do nas na weekendy, jak tylko Igor się przyzwyczai.
A kto go puści?! nastroszyła się Marzena.
Sąd, odparła spokojnie Kinga. Jest ojcem, więc ma takie prawo. Ale nie widzę żadnych zabawek
Szkoda na to pieniędzy, prychnęła Marzena, ledwo mi na ubrania dla niego wystarcza, a ty o jakichś zabawkach mówisz?
No coś ty? Kinga rzuciła wymowne spojrzenie na stojącą na stole designerską torebkę, na porozrzucaną po kanapie markową odzież i zestaw kosmetyków Diora na komodzie. Nie stać cię?
Jestem jeszcze młoda, chcę sobie życie ułożyć! wypaliła przez zaciśnięte zęby Marzena. Najwyraźniej coraz bardziej wkurzał ją ton Kingi. I nie twoja sprawa!
A z kim zostajesz Igora, gdy biegasz na randki? dopytywała Kinga, bo już zaczynała rozumieć, czemu ten chłopak taki wycofany.
Jest już duży, poradzi sobie sam! To wszystko co chciałaś wiedzieć? Bo jeżeli tak spotkamy się w sądzie!
Będę domagać się, żebyś rozliczała się z każdej złotówki przeznaczonej dla Igora, Kinga nie miała ochoty tam dłużej siedzieć. Strasznie ją bolało takie traktowanie własnego syna! Myślę, iż decyzja sądu ci się nie spodoba
*********************
Sąd postanawia: powództwo Marzeny Lipińskiej przeciwko Arturowi Malinowskiemu uznaje się w części. Uznaje się, iż Artur Malinowski jest ojcem Igora Lipińskiego i zobowiązuje się Urząd Stanu Cywilnego do dokonania odpowiedniego wpisu w akcie urodzenia. Powództwo o alimenty oddala się. Wniosek wzajemny Artura Malinowskiego o ustalenie miejsca zamieszkania dziecka zasługuje na uwzględnienie
Kinga aż się uśmiechnęła z satysfakcją; udało jej się Igor zamieszka z nimi. Pewnie, ktoś by ją skrytykował, iż odebrała matce dziecko, ale wiedziała, iż to słuszna decyzja. Wszyscy sąsiedzi Marzeny jednogłośnie twierdzili, iż syn jest jej obojętny, Marzena uwielbia na niego krzyczeć, bez powodu bije i w ogóle się z tym nie kryje. choćby psycholog podkreślał potrzebę odebrania jej opieki. To samo mówili nauczyciele i dawne przedszkolanki.
A teraz Igor będzie miał swoją dużą, własną przestrzeń, stos zabawek, komputer A przede wszystkim miłość i czułość, której nigdy nie dostał. Bo i Artur, i Kinga całym sercem pokochali tego zdolnego chłopaka.







