Cudze mieszkanie, własne dylematy: Kto powinien zapłacić za remont prezentu ślubnego dla młodej pary…

twojacena.pl 11 godzin temu

Mieszkanie nie twoje? Zapłać jak za wynajem!

Sama nie wiem, czy ślub mojej córki w ogóle się odbędzie. U nas ostatnio atmosfera jak na wojnie. Cała rodzina pokłócona, a przyszły zięć dosłownie postradał zmysły. Do wesela zostały ledwie dwa tygodnie, a on urządza sceny. Szkoda mi mojej córki żali się Jadwiga.
O co tyle hałasu? pytam zdziwiona.

Wyobraź sobie, wszystko przez mieszkanie! Chcieliśmy zrobić młodym niespodziankę, więc wraz z mężem wyciągnęliśmy wszystkie oszczędności, choćby sprzedaliśmy naszą ukochaną działkę i stary samochód. Dzięki temu udało nam się kupić mieszkanie jako prezent ślubny. Akt własności zapisaliśmy na córkę, bo przecież to i tak będzie ich wspólne, skoro się pobierają.

No właśnie, wydaje się logiczne

Nam się tak wydawało! Ale mieszkanie jest w stanie surowym nie mamy już ani grosza na remont, ani na meble. Mąż porozmawiał z przyszłym zięciem, proponując, żebyśmy wspólnie ogarnęli remont, żeby młodzi mogli się gwałtownie wprowadzić. Ale zięć odmówił! Twierdzi, iż nie ma zamiaru inwestować w mieszkanie, które do niego nie należy, i iż możemy sami robić remont. Ewentualnie kupi coś drobnego, ale nie zamierza ładować dużych pieniędzy.

To może niech zamieszkają bez żadnych poprawek

Nie ma szans. Mieszkanie jest zupełnie puste, trzeba wymienić całą instalację wodno-kanalizacyjną i elektryczną, wyprostować podłogi i ściany. Okna lepiej wyrzucić, żeby nie wypadły komuś na głowę. Minimum, choćby tylko łazienka i kuchnia, muszą być w zdatnym stanie tłumaczy Jadwiga.

Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie życia w takich warunkach, choć nigdy nie wymagałam wiele. Jak młodzi mają zacząć życie w zrujnowanym mieszkaniu? Wstyd się przyznać. A przecież przyszły zięć, Wojciech, pracuje w znanej firmie w Warszawie, zarabia bardzo dobrze, ale szkoda mu pieniędzy. Bo jak twierdzi, chce oszczędzać na własną nieruchomość, na swoje nazwisko, żeby nie wylądować z niczym.

Wychodzi na to, iż chciałby korzystać z naszego mieszkania, ale za darmo. Dlatego powiedziałam mu, iż jeżeli traktuje mieszkanie jako cudze, to niech płaci czynsz jak normalny lokator. Uśmiechnął się pod nosem i się zgodził wzdycha Jadwiga.

A co na to twoja córka?
Monika jest załamana, ciągle płacze. Kocha go bardzo, ale nie rozumie tej sytuacji. My nie możemy przepisać mieszkania także na niego, bo to nasze jedyne zabezpieczenie na starość. Córka mówi teraz, iż nie chce mieszkania, ani remontu. Ja jednak nie rozumiem, jak mężczyzna może nie chcieć niczego zainwestować we własną rodzinę. Co będzie dalej? Jeszcze się nie pobrali, a już myślą o rozwodzie i podziale majątku martwi się Jadwiga.

Czy sądzisz, iż mój przyszły zięć powinien włożyć chociaż trochę w to mieszkanie, skoro planuje tam wychować dzieci i stworzyć dom? Przecież nie wszystko w życiu da się zapisać na papierze. Czasem warto zaufać drugiemu człowiekowi. Życie w rodzinie to nie tylko rachunki i umowy, ale także wspólna odpowiedzialność i dążenie do celu. Każdy związek opiera się na kompromisie i zrozumieniu, a liczenie każdego grosza nie prowadzi do szczęścia.

Idź do oryginalnego materiału