Cudze mieszkanie? Płać za wynajem! Wielka rodzinna awantura przed ślubem córki przez prezent w postaci mieszkania – dramat Aliny, która poświęciła wszystko dla szczęścia młodych

newsempire24.com 4 godzin temu

Dziennik, 7 czerwca 2023

Napisałem dziś kilka słów, bo czuję, iż sprawy wymykają się spod kontroli. Mam wrażenie, iż ślub mojej córki nigdy się nie odbędzie. Wszyscy w rodzinie poróżnieni, atmosfera gęsta jak barszcz na Wigilię. Narzeczony mojej córki, Paweł, kompletnie oszalał. Dwa tygodnie do ślubu, a on coraz bardziej dziwaczy. Jest mi żal Kasi, bo to ona najwięcej przeżywa.

A wszystko przez to mieszkanie. Chcieliśmy z żoną sprawić młodym niespodziankę zebraliśmy każdą złotówkę, sprzedaliśmy naszą działkę pod Olsztynem i choćby wysłużony garaż koło bloku. Za to kupiliśmy im mieszkanie na Bielanach. Akt własności wystawiliśmy na Kasię, bo w końcu to nasza córka. W sumie, skoro i tak się pobierają, nie widziałem w tym problemu. Przecież tworzą razem rodzinę, czyj dowód jest w papierach, nie powinno robić różnicy.

Sęk w tym, iż mieszkanie jest do kompletnego remontu puste, bez wyposażenia, instalacje stare, podłogi przekoszone, okna do wymiany. Sami nie mamy już grosza, a nasze oszczędności stopniały do zera. Zaproponowałem Pawłowi, żebyśmy zakasali rękawy i razem je wyremontowali, żeby mogli jak najszybciej zamieszkać na swoim. Paweł jednak się zawziął twierdzi, iż nie będzie inwestował w cudzą nieruchomość. Może i kupi jakieś firanki czy garnki, ale ani grosza więcej. jeżeli chcemy remont, to mamy sobie sami za niego zapłacić.

Przyznam, iż mnie to wkurza. W końcu mieszkanie dla niego też, przecież będzie tam mieszkał z Kasią, kiedy się pobiorą a jednak się wzbrania. W końcu powiedziałem żartem, iż skoro uważa to mieszkanie za nie swoje, to niech płaci czynsz jak normalny lokator! Zaśmiał się i bez problemów się zgodził. A ja zostałem z tym żartem, który coraz mniej mi się podoba.

Kasia od tamtej pory chodzi smutna i płacze po kątach. Kocha Pawła, ale nie rozumie, czemu nie chce włożyć niczego od siebie. Mamy z żoną dylemat: przecież nie przepiszemy też połowy mieszkania na niego, nie po to tyle lat zbieraliśmy i odmawialiśmy sobie wszystkiego. Kasia teraz twierdzi, iż nie potrzebuje ani tego mieszkania, ani żadnego remontu. Ale mnie martwi, iż Paweł już na tym etapie nie chce zaangażować się w budowanie wspólnego domu. Przecież jeszcze nie są po ślubie, a już zachowują się, jakby planowali rozwód i dzielenie majątku. Gdzie tu zaufanie i poczucie wspólnoty?

Zastanawiam się, czy w tej sytuacji Paweł powinien jednak zainwestować w to mieszkanie. Przecież chce tam mieszkać, planuje z Kasią dzieci, mówi o przyszłości. Czy naprawdę tak ważne jest, kto ma nazwisko w księdze wieczystej? A może jednak ma rację i w dzisiejszych czasach trzeba być przezornym? Gdybym był na jego miejscu chyba jednak chciałbym pokazać, iż potrafię zainwestować coś od siebie w rodzinę.

Lekcja na dziś rodzina to przede wszystkim zaufanie i wspólne działanie. Bez tego choćby najdroższy prezent nie przyniesie szczęścia.

Idź do oryginalnego materiału