Cześć Przyjaciele!
Pełną słońca sierpniową wizytę z rowerem w Gdańsku będę długo i dobrze wspominał. Wybrałem się dwukrotnie na zwiedzanie mego ukochanego miasta, aby z perpektywy dwóch kółek nacieszyć się jego wspaniałościami.
W niniejszym artykule mam dla Was relacje z przejazdu rowerem na Górki Zachodnie. Jechałem przez pół miasta i przedzierałem przez gęsty las dla kilku minut w WYJĄTKOWYM miejscu.
Jednak zacznijmy od początku… wiadukt “Biskupia Górka” i warstwy historii
Rowerową podróż rozpocząłem zwyczajowo na Starym Chełmie, skąd ulicą Stoczniowców zjechałem wprost nad Kanał Raduni. Przeciąłem Kanał Raduni i Trakt Św. Wojciecha, znajdując się na wiadukcie “Biskupia Górka” z widokiem na masywny Kościół Św. Trójcy oraz wieże – Bazyliki Mariackiej i Ratusza Głównego Miasta.
Z tego samego wiaduktu zachwyciłem się wielowarstwowym widokiem, w którego skład wchodzą – parking kubaturowy wzniesiony kilka lat temu, byłe Koszary Wiebego z drugiej połowy XIX wieku, Baszta Biała z XV stulecia.
Kolejne warstwy historii miasta można ujrzeć przy ulicy Okopowej, gdzie poniżej poziomu chodnika, odkryto pozostałości Bastionu Wiebego z XVII wieku. Fragmencik Gdańska, który skrywa wiele historii.



Bastiony Św. Gertrudy i Żubr, Brama Żuławska – zabytki mające 400 lat, a odwiedzane przez niewielu
Przejechałem wówczas przez Plac Wałowy (który swoją drogą niedługo przejdzie metamorfozę) i dotarłem pod Bastion Św. Gertrudy. To kolejny element nowożytnych fortyfikacji miasta – zbudowany w latach 1608-1638, typu nowowłoskiego. Po sąsiedzku stoi Brama Nizinna z 1626 roku (odchodzi w tym roku okrągłe 400 urodziny!) autorstwa Jana Strakowskiego, a dalej Bastion Żubr (choć prawidłowy byłby Tur). Jeden i drugi robią na punkty widokowe, miejsce pełne zieleni i ławeczek, z alejkami i widokiem na dawną fosę, a w tej chwili kanał.


Jeden z ciekawszych i nieobleganych zabytków w Gdańsku
Kawałeczek za Bastionem Żubr, a adekwatnie Tur, zatrzymałem się przy Kamiennej Śluzie. Ten wyjątkowy zabytek hydrotechniczny zbudowano na początku XVII wieku, podobnie jak ciąg fortyfikacji. Śluza służyła do regulowania stanu wody w fosach i umożliwienie pracy młyna zapasowego, którego pozostałości znajdują się obok niej. Poza tym zabytek był elementem systemu obronnego, który polegał na zalaniu wodą terenów na południe od Gdańska i tym samym znaczne utrudnienie ataku. Tak było chociażby w 1656 roku, kiedy armia szwedzka odstąpiła od oblężenia.
Widok śluzy, a adekwatnie kamiennych grodzi z wieżyczkami, tzw. “dziewicami” i bastionem Żubr jest jedyny w swoim rodzaju.



Spacerem lub rowerem w tym miejscu to czysta przyjemność
Podróż rowerem wzdłuż kanału, pośród zieleni, odremontowanym po części terenem zieleni urządzonej, to czysta przyjemność. Zrobiłem kilka zdjęć, dokumentując jak pełne natury jest to miejsce, a przypomnę, zlokalizowane adekwatnie w centrum Gdańska. Z widokiem Olszynki po drugiej stronie, dojechałem do ul. Elbląskiej. gwałtownie przejechałem ul. Głęboką i Mostem Siennickim wjechałem na Przeróbkę.






Stogi – wyjątkowe miejsce
Następny przystanek – Stogi – jedna z ciekawszych dzielnic w Gdańsku. To tutaj między blokami z wielkiej płyty wciąż można zobaczyć drewniane domostwa, tylko tutaj, w ramach jednej dzielnicy, znajdziecie cztery rodzaje wód: rzekę (Martwa Wisła), kanał (Gniła Łacha), jezioro (Borowe) i morze (Bałtyckie, konkretniej Zatoka Gdańska).
Zajrzałem na kilka ulic, cyknąłem zdjęcie nad Martwą Wisłą i przejechałem nad jeziorem. Stogi o każdej porze roku robią wrażenie. Jechałem jednakże dalej na wschód, gdyż celem były Górki Zachodnie.





Skryte i mało znane – Jezioro Bursztynowe
Postanowiłem pokonać trasę Stogi – Górki Zachodnie lasem, a iż po drodze skusiłem się na Jezioro Bursztynowe, lekko zbłądziłem. Przedzierałem się wąskimi ścieżkami, przez padnięte drzewka i obok wyrw w ziemi, docierając w końcu nad wodę. Lubię to miejsce właśnie ze względu na lokalizacje. No mało kto tutaj trafia. Na gedanopedii czytam, iż jezioro pierwotnie było przyujściowym rozlewiskiem utworzonym podczas przełomu Wisły w 1840 roku. Odcięte od niej groblą w latach 60-tych XX wieku podczas budowy drogi dojazdowej do przystani żeglarskiej.

Gdańsk… a może Mazury?
Do tej właśnie drogi, czyli ulicy Stogi, zmierzałem, ale nieskutecznie. Aktualnie (sierpień 2026) wciąż trwa budowa gazociągu dla terminalu FSRU, więc musiałem się wrócić, minąć jeziorko i próbować zgodnie z oznaczeniami Szlaku Fortyfikacji Nadmorskich. Udało się, a po drodze, jadąc grzbietem wydm, zobaczyłem zza drzew niebieską toń morza. Nim dostałem się nad morze, zajechałem jeszcze popatrzeć na marinę przy Hotelu Galion, gdyż można tutaj poczuć klimat mazur.



Ujście Wisły Śmiałej
Finalnie wjechałem nad morze wejściem numer 20. Z początku stanąłem z widokiem na Wisłę Śmiałą i jej ujście, Kamienną Groblę z XIX wieku i falochron. Przecudowne pejzaże, kolory, i ta niebieska toń morza ciągnąca się w nieskończoność.



W końcu usiadłem na kamieniach przy ujściu Wisły Śmiałej i patrząc na ujście, plaże, falochron i całe wybrzeże poczułem, iż właśnie dla tej chwili tutaj przyjechałem.

Kościół Św. Mikołaja i Hala Targowa
Minęła 13:00, a ja byłem umówiony na 14:00 z dobrym kumplem w centrum Gdańska, więc pędziłem ile tchu. 40 minut później parkowałem rower i wspólnie, w ramach Jarmarku Św. Dominika, zwiedzaliśmy Kościół Św. Mikołaja. Pamiętajcie – swoje miasto również można zwiedzać, a takie miasto jak Gdańsk, wręcz TRZEBA! Zajrzeliśmy również do nowo otwartej Hali Targowej.

Kilka (ważnych) słów na koniec
Dziękuję za wizytę na blogu i lekturę artykułu. Rowerem przez Gdańsk, jakże to cudownie brzmi. A jeszcze lepiej przeżyć to na własnej skórze. Zapraszam do innych “rowerowych” artykułów i wybranie najlepszej dla siebie trasy. Gwarantuje mnóstwo cudownych krajobrazów, miejsc, historii i miłych chwil.
Jak zawsze zachęcam do lajkowania strony na Facebook’u oraz obserwowania
.
Poniżej możesz wesprzeć moje działania na blogu symboliczną kawką
Odkrywajcie Gdańsk, pokazujcie innym i cieszcie się tym! Pozdrawiam, Cześć!




