Dziennik, 17 września
Jadwiga samotnie wychowywała swoje dwie córki. Ich ojciec zmarł, gdy były jeszcze dziećmi, a ona nigdy więcej nie wyszła za mąż. Zawsze bała się, iż nowy mąż mógłby zaszkodzić jej dziewczynkom. I gdyby przyszło jej wybierać między małżeństwem a dziećmi, zawsze stawiała na dzieci.
Najstarsza była Wiktoria, młodsza Dobrosława. Wiktoria gwałtownie wyszła za mąż urodziła córkę, Łucję, i przeprowadziła się do mieszkania męża. Niestety, jej małżeństwo nie przetrwało długo. Kilka lat później, z dzieckiem na rękach, wróciła do matki, do domu Jadwigi.
Dobrosława nie była zadowolona z powrotu siostry. Wydawało jej się, iż Wiktoria zrobiła to celowo, by ją wyprosić z rodzinnego mieszkania. Jednak Dobrosława się myliła Wiktoria bardzo chorowała, wykryto u niej raka. Opiekę nad Łucją przejęła babcia.
Dobrosława była już wtedy zamężna i miała dwoje dzieci. Starsza ciotka Jadwigi zaproponowała jej swoje mieszkanie. Dobrosława przyjęła je bez wahania, od razu przepisała je na siebie. Jednocześnie zadeklarowała, iż nigdy nie będzie rościć sobie prawa do mieszkania matki.
Wiktoria zmarła, gdy Łucja miała siedemnaście lat. niedługo potem zachorowała też Jadwiga. Pewnego dnia Dobrosława przyszła do niej, pytając, kto przejmie mieszkanie po śmierci matki.
Jak to kto? Łucja dostanie mieszkanie. Jest sama, jej matka odeszła, ojciec przestał się nią interesować. Nie może zostać bez dachu nad głową odpowiedziała Jadwiga.
Ale co ty opowiadasz!? Przecież ona jest tylko twoją wnuczką, a ja jestem twoją córką. Mam dwoje dzieci. Łucja kiedyś sobie kupi własne mieszkanie, oddaj mi moje mieszkanie Dobrosława podniosła głos.
Nie. Umawiałyśmy się inaczej.
W takim razie nigdy więcej tu nie przyjdę.
Dobrosława nie przejmowała się tym, czy nastolatka będzie miała warunki do nauki czy opieki nad chorą babcią. Od momentu, kiedy nie dostała mieszkania, zerwała wszelki kontakt z matką.
Dziś rozumiem, jak wielka jest siła egoizmu, kiedy ludzie walczą o kawałek własnych czterech ścian. W rodzinie powinniśmy być dla siebie wsparciem, a nie rywalami o nieruchomości czy pieniądze. Moja lekcja? Warto zachować serce i empatię, choćby gdy los wystawia nas na próbę.







