Czekamy na wiosnę nie tylko z powodu pogody i budzącej się do życia przyrody, ale i nowalijek za którymi jesteśmy stęsknieni. Łatwo je pomylić z warzywami, które przez cały rok dostępne są w marketach i pochodzą z różnych krajów.
Jak wyjaśnia Elżbieta Krempa, kierownik działu ogrodnictwa w sandomierskim oddziale Świętokrzyskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, nowalijki to jest coś, co pojawia się z naszej rodzimej produkcji jako pierwsze w nowym sezonie. Najczęściej są to sałaty, rzodkiewka, cykoria, ogórki i cukinia i pochodzą z upraw pod osłonami.
– Ze spożywaniem tych nowalijek trzeba ostrożnie, bo one łatwo kumulują środki pokarmowe, czyli azotany, są one podawane roślinom w pożywkach i są dla nich łatwym pokarmem, który gwałtownie przyswajają – stwierdziła Elżbieta Krempa.
Dodała, iż nowalijki należy wprowadzić do jadłospisu, bo są cenne dla nas i z badań wynika, iż ich produkcja jest bezpieczna, ale nie należy przesadzać z ich ilością. Na to można sobie pozwolić w maju, gdy nowalijki będą pochodzić z upraw gruntowych. Takie są najbardziej cenne.












