Ciocia Sonia, przepraszam za kłopot, czy mogłaby Pani na chwilę popilnować mojego dziecka? – W drzwi…

polregion.pl 4 godzin temu

– Pani Zosiu, przepraszam za kłopot, mogłaby pani na chwilę popilnować mojego dziecka? W progu stała młoda kobieta z nieco zakłopotanym wyrazem twarzy.
– Słucham? Gospodyni mieszkania udawała zdziwienie na tę prośbę.
– Sąsiedzi mi mówili, iż czasem, gdy rodzice mają sprawę do załatwienia, zgadza się pani chwilę pobyć z dziećmi Kobieta próbowała się uśmiechnąć.
– Zapamiętaj, kochanie, cudzych dzieci nie ma. Wszystkie dzieci są nasze odparła uroczyście pani Zosia.
– No tak, mama odetchnęła z ulgą. Więc popilnuje Pani?
– A na jak długo mi go Pani powierza?
– Dwie godzinki.
– Równe dwie?
– Najwyżej trzy już niepewnie dodała młoda kobieta.
– Nie, to nie przejdzie stanowczo ucięła starsza pani. Przyjmę dziecko tylko na określoną liczbę godzin, i tylko na papierze, z podpisem.
– Z podpisem? Po co to?
– A po to, iż za każdą minutę spóźnienia płaci Pani dodatkowo pięć złotych.
– Ile? To niemożliwe!
– A jednak. Pięć złotych za każdą minutę. Więc dodatkowa godzinka będzie Panią kosztować trzysta złotych.
– Rety. A ile bierze Pani za trzy godziny?
– Proszę mi powiedzieć chłopiec czy dziewczynka?
– A to ma znaczenie?
– Oczywiście. Trzy godziny opieki nad dziewczynką kosztują dwieście złotych, nad chłopcem czterysta.
– Dlaczego takie różnice?
– Jak to? Sama Pani nie widzi różnicy między dziewczynką i chłopcem?
– Przecież nie, poza pewnymi szczegółami są praktycznie jednakowi.
– Ha! Właśnie w tych detalach rzecz. No bo jeżeli Pani ma synka
– Tak, mam synka.
– Widzicie. Muszę się wtedy odpowiednio przygotować.
– Jak to?
– Normalnie. Uprasować szlafrok, zrobić manicure, podkreślić oczy, pomalować usta Wszystko to kosztuje, a kosmetyki tanie nie są.
– Ale proszę Pani! zawołała zaskoczona mama. Mój Krzyś ma zaledwie pięć lat. Czy jemu do czegokolwiek potrzebny jest makijaż na Pani twarzy?
– Jak to po co?! Chłopiec od początku powinien mieć gust.
– A dziewczynka?
– Dziewczynka sama się nauczy. Chłopiec musi rozróżniać piękne panie od niepięknych. Chyba nie chce Pani, żeby w przyszłości przyprowadził do domu jakąś fleję? Takiej, jak wyglądam teraz? Mam nadzieję, iż nie chodzi Pani przy synku w poplamionym szlafroku i dziurawych rajstopach?
– Ja? Młoda kobieta zamyśliła się, potem zarumieniła. Nie można?
– Kochana! Zapamiętaj na zawsze chłopiec wybiera żonę na wzór matki. jeżeli nie chcesz mieć w synowej niechluja
– Nie chcę! To Już mogę przyprowadzić synka?
– Na kiedy?
– Już. Potrzebuję się wyrwać na te dwie godziny.
– Bez spóźnień?
– No dobrze Na pewno wrócę po trzech godzinach.
– W takim razie przyprowadź go za kwadrans. A czym Twój synek się interesuje?
– To znaczy?
– O czym lubi rozmawiać? O samochodach, nauce, a może o malowaniu?
– Przecież on ma pięć lat!
– I właśnie dlatego pytam.
– To znaczy?
– Bo wtedy kształtują się jego zainteresowania. Mój Staś już w tym wieku rozkręcił rower na części albo potrafił grzebać przy silniku samochodowym.
– W wieku pięciu lat?!
– A, tak! Bo jego ojciec był najlepszym mechanikiem samochodowym w Krakowie. A pani nic o tym nie wie?
– Nie.
– Szkoda. A mój drugi synek w tym wieku brzdąkał na skrzypcach. Mówiliśmy mu, iż tata na imię nie ma Fryderyk tylko Andrzej, pewnie w genach mało muzyki ale upierał się, a dziś uczy solfeżu w szkole muzycznej. To pokazuje, iż każdy może wszystko. Trzeba tylko chcieć. A trzeci
– Trzeci ponoć u Pani to sportowiec? przerwała młoda mama.
– Zgadza się. Dlatego do dziś w domu mamy drabinkę gimnastyczną. jeżeli Krzyś będzie chciał się na niej pobawić, pokażę mu super ćwiczenia.
– Pani?! zdziwiła się młoda kobieta.
– A czemu nie? Poza tym, mam pianino, skrzypce, książki o technice, muzyce, choćby wędkarstwie. Pani powie, czym chłopczyk się interesuje, a ja mu tak wypełnię czas, iż o świecie zapomni.
– On się adekwatnie niczym nie interesuje wyznała mama ze smutkiem.
– O czym marzy?
– Wydaje mi się, iż o niczym.
– Jak to? zdziwiła się pani Zosia. Prawdziwy chłopiec w tym wieku chce mieć czarodziejską różdżkę, być ptakiem, kosmitą, wejść do pralki i dać się zakręcić. Chce rozebrać telewizor, pogłaskać tygrysa w zoo. Pani syn ani trochę tego nie chce?
– On tylko jedno marzy, żeby mieć telefona jak dorośli powiedziała matka zrezygnowanym głosem.
– Wszystko jasne pokiwała głową pani Zosia. To proszę go zaraz przyprowadzić, nie, za kwadrans. Wezmę od Pani tylko dwieście złotych, jak za dziewczynkę.
– Dlaczego?! obruszyła się matka Przecież to chłopiec!
– A co z tego? Ktoś, iż w spodenkach ma chłopięce sprawy, jeszcze nie znaczy, iż jest chłopcem. Ale zrobię z niego prawdziwego faceta, zobaczy pani.
– Zrobi Pani? zaniepokoiła się matka. Jakim sposobem?
– Niech się Pani nie martwi, to już moja rzecz. Ale pamiętajcie następnym razem wezmę za niego wyższą stawkę, jak za chłopca. Zgoda?
– Chyba nie mam wyjścia westchnęła młoda kobieta.
– No to dobrze. Leć po synka. A ja muszę doprowadzić się do porządku.
Następnego ranka Krzyś, ledwie otworzył oczy, spytał:
– Mamo, dzisiaj znowu pójdę do babci Zosi?
– Po co? zapytała zazdrośnie mama.
– Bo u niej jest tak ciekawie! rozpromienił się chłopiec.

W życiu warto pamiętać dzieci potrzebują nie tylko opieki, ale i inspiracji, kogoś, kto uwierzy, iż mogą wszystko, jeżeli tylko zechcą.

Idź do oryginalnego materiału