Ciocia Sonia, przepraszam za kłopot, czy mogłaby pani na chwilę popilnować mojego dziecka? – Na prog…

newsempire24.com 2 godzin temu

Pani Zosiu, przepraszam za kłopot, ale czy mogłaby pani na chwilę zaopiekować się moim dzieckiem? W drzwiach stała młoda dziewczyna z nieśmiałą miną, wyraźnie skrępowana sytuacją.
Słucham? Gospodyni wyglądała, jakby nie rozumiała prośby.
Sąsiedzi mi powiedzieli, iż czasami pomaga pani przy dzieciakach, kiedy rodzice muszą coś załatwić Dziewczyna próbowała się uśmiechnąć.
Pamiętaj, kochanie, nie ma cudzych dzieci. Wszystkie są nasze odpowiedziała uroczyście pani Zosia.
No tak Młoda mama natychmiast rozpromieniła się radośnie. A więc, zajmie się pani?
Na ile godzin bym go dostała pod opiekę?
Na dwie godzinki.
Na pewno tylko dwie?
No, może na trzy zawahała się mama.
Nie, dziecko, tak to nie może być starsza pani zrobiła poważną minę. Przyjmuję dzieci jedynie na określoną liczbę godzin, wszystko zapisujemy i podpisujemy.
Podpis? Ale po co?
Bo za każdą minutę spóźnienia będziesz mi dopłacać sto złotych.
Ile? Czy pani żartuje?!
Oczywiście, sto złotych za minutę. Więc dodatkowa godzina będzie kosztować cię sześć tysięcy złotych.
Oj No to ile za trzy godziny?
Jaka płeć?
Czy to ma znaczenie?
Oczywiście. Dziewczynka za trzy godziny to tysiąc złotych, chłopiec dwa tysiące.
Dlaczego taka różnica?
Jak to? Przecież sama widzisz, iż są różnice między dziewczynkami i chłopcami?
Wcale nie. Oprócz niektórych szczegółów, są prawie tacy sami.
No właśnie! W tych szczegółach rzecz. Bo o ile masz chłopca
Tak, mam synka.
No właśnie. Przed jego wizytą muszę się odpowiednio przygotować.
To znaczy?
Dosłownie. Wyprasować szlafrok, zrobić manicure, podmalować oczy, cienie, szminka, wszystko. Kosmetyki dzisiaj wcale nie są tanie.
Ale proszę pani! mama była zdumiona Mój Maciuś ma dopiero pięć lat. Po co mu piękność na pani twarzy?
Jak to po co? Dziecko już od małego powinno kształtować gust.
A dziewczynki?
Dziewczynce gust sam się wyrobi. A chłopak powinien rozróżniać piękne panie od niepięknych. Chyba nie chcesz, by kiedyś przywlókł do domu jakieś byle co? Takie jak ja teraz? Pewnie nie chodzisz w porwanych rajstopach i starym szlafroku przy synu?
Ja? Dziewczyna zamilkła, po czym się speszyła. A, nie można?
Moja droga! wykrzyknęła Zofia. Zapamiętaj na zawsze. Chłopak bierze sobie żonę taką, jaką jest jego matka. jeżeli chcesz mieć w synowej fleję
Nie chcę! To już mogę przyprowadzić synka?
Kiedy?
Teraz. Mówiłam tylko na dwie-trzy godzinki
Bez spóźnienia?
Dobrze Wrócę za trzy godziny, najpóźniej.
To świetnie. Przynieś go, ale za kwadrans. Tak przy okazji czym się twój synek interesuje?
Jak to czym?
O czym lubi rozmawiać? O samochodach, nauce, może ciągle o sztuce paple?
Ależ zaraz On ma przecież tylko pięć lat!
I dlatego pytam.
Dlatego?
Oczywiście! Zainteresowania dziecka właśnie wtedy się kształtują. Mój Stasiek w tym wieku rozbierał rower na części, potem choćby silnik samochodowy.
O rany, w wieku pięciu lat?!
A jakże. Bo jego ojciec był najlepszym mechanikiem w Lublinie. A nie wiedziałaś?
Nie, skąd
Szkoda. Drugi mój synek w tym wieku grał na skrzypcach. Mówiliśmy mu, żeby zmienił zainteresowania, bo ojciec to nie Fryderyk, tylko Jan, więc może genów muzycznych nie ma. Ale on nas przekonał i teraz uczy solfeżu w szkole muzycznej. To tylko dowód, iż wszystko można, byle chcieć. A trzeci
A trzeci, słyszałam, to sportowiec przerwała młoda mama.
Racja. Dlatego do dziś mamy w domu drabinki szwedzkie. Jak twój Maciuś będzie chciał poćwiczyć, pokażę mu kilka świetnych ćwiczeń.
Pani? zdumiała się młoda mama. Naprawdę?
A czemu nie? I jeszcze mam pianino, skrzypce, mnóstwo książek technicznych, muzycznych, o rybach. Powiedz tylko czym interesuje się chłopiec, a tak mu zorganizuję te trzy godziny, iż o świecie zapomni.
On się niczym nie interesuje posmutniała mama.
A o czym marzy?
Chyba o niczym.
Jak to możliwe? Zdziwiła się Zosia. Każdy prawdziwy chłopak w tym wieku marzy o czarodziejskiej różdżce, zostać ptakiem, kosmitą, wejść do pralki gdy ona chodzi. Chce rozkręcić telewizor, w zoo pogłaskać żywego tygrysa. Twój tego nie chce?
On chce tylko jedno mieć taki telefon, jak dorosły wyszeptała mama ze smutkiem.
Aha Zosia pokiwała głową. W takim razie prowadź go do mnie, zaraz! Nie, poczekaj jeszcze piętnaście minut. Wezmę od ciebie jak za dziewczynkę, tylko tysiąc złotych.
Ale dlaczego? oburzyła się mama Przecież to chłopiec.
I co z tego? To, co ma w spodniach, jeszcze niczego nie znaczy. Ale zobaczysz, zrobię z niego chłopaka z prawdziwego zdarzenia.
Naprawdę? aż się zlękła mama A jak to pani zrobi?
Bez obaw, to już moja tajemnica. Ale pamiętaj, następnym razem, kiedy sam będzie chciał znów do mnie przyjść a na pewno zechce policzę już jak za chłopca. Zgoda?
Hmm, no cóż westchnęła młoda kobieta Nie mam wyjścia
No to doskonale. Idź po syna. Ja idę doprowadzić się do porządku.
Następnego ranka Maciuś, ledwo otworzył oczy, zapytał:
Mamo, mogę dziś iść do babci Zosi?
Po co ci tam? zapytała, udając zazdrość, mama.
Jest u niej taaak ciekawie! zawołał zachwycony Maciuś.

Idź do oryginalnego materiału