Ciężki los polskich influenserów. Idealne życie na zdjęciu. Za kulisami presja, hejt i strach przed jednym błędem

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

Kolorowe podróże, paczki od znanych marek, modne ubrania, restauracje i pieniądze za publikowanie filmów w internecie. Z zewnątrz praca influencera może wyglądać jak jedno z najłatwiejszych zajęć świata. Rzeczywistość bywa jednak zupełnie inna. Twórca internetowy jest nieustannie oceniany, musi regularnie dostarczać nowe treści, pilnować statystyk, współpracować z reklamodawcami i jednocześnie uważać na każde wypowiedziane publicznie zdanie. Jeden błąd może uruchomić falę krytyki, a choćby próbę całkowitego „skasowania” danej osoby z internetu.

Obraz Stefan Coders z Pixabay

Do tego dochodzą nieregularne zarobki. Miesiąc z kilkoma dużymi kampaniami może być bardzo dobry, a kolejny przynieść kilka zleceń. Popularność również nie jest dana raz na zawsze. Zmiana algorytmu, spadek zasięgów albo utrata zainteresowania odbiorców mogą błyskawicznie odbić się na dochodach.

Influencer musi być cały czas „idealny”

Internet nie zapomina.

Influencerzy budują swoją markę na własnym wizerunku, dlatego granica pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym staje się wyjątkowo cienka. W tradycyjnej pracy błąd popełniony w biurze najczęściej pozostaje pomiędzy pracownikiem, przełożonym i współpracownikami. W przypadku twórcy internetowego potknięcie może zobaczyć kilkadziesiąt tysięcy albo kilka milionów osób.

Oceniany jest wygląd, zachowanie, sposób wypowiadania się, związki, wychowanie dzieci, mieszkanie, samochód, wakacje, poglądy, a choćby sposób wydawania własnych pieniędzy.

Problem polega na tym, iż oczekiwania odbiorców bywają wzajemnie sprzeczne. Influencer powinien być atrakcyjny, ale nie może być „zbyt idealny”. Powinien pokazywać prawdziwe życie, ale kiedy pokaże bałagan czy gorszy dzień, może zostać skrytykowany. Powinien zarabiać na swojej działalności, ale zbyt duża liczba reklam natychmiast wywołuje komentarze o „sprzedaniu się”.

Nie istnieje więc jedna recepta pozwalająca wszystkich zadowolić.

Jeden błąd i zaczyna się „cancel”

Szczególnym elementem internetowej rzeczywistości stała się tzw. cancel culture.

Wystarczy kontrowersyjna wypowiedź, nieudana reklama, stary wpis odnaleziony po kilku latach albo zachowanie uznane przez część odbiorców za niewłaściwe. Fragment filmu zaczyna krążyć po TikToku, Instagramie czy X, pojawiają się komentarze, reakcje innych twórców i wezwania do wycofania współprac reklamowych.

Czasami krytyka jest całkowicie uzasadniona. Osoba posiadająca dużą publiczność odpowiada za publikowane treści, szczególnie o ile reklamuje produkty lub przekazuje informacje mogące wpływać na decyzje swoich odbiorców.

Problem zaczyna się wtedy, gdy krytyka zamienia się w zbiorowy atak.

W internecie łatwo przestać oceniać konkretne zachowanie i zacząć atakować człowieka. Pojawiają się wyzwiska, wiadomości prywatne, komentarze dotyczące wyglądu czy rodziny. Niekiedy tysiące osób uczestniczą w konflikcie, choć znają go wyłącznie z kilkunastosekundowego nagrania.

Hejt nie kończy się po wyłączeniu telefonu

Komentarz napisany w kilka sekund może zostać przeczytany przez człowieka, który każdego dnia otrzymuje setki podobnych wiadomości.

Popularni twórcy są szczególnie narażeni na masową skalę negatywnych reakcji. jeżeli film obejrzy milion osób i negatywnie zareaguje na niego choćby niewielki procent widzów, twórca może otrzymać tysiące nieprzyjemnych komentarzy.

Do tego dochodzi szczególna cecha tej pracy: internet jest jednocześnie miejscem, w którym influencer doświadcza hejtu, i miejscem, do którego musi następnego dnia wrócić do pracy.

Nie zawsze można po prostu wyłączyć aplikację na kilka tygodni. Dłuższa nieobecność może oznaczać utratę zasięgów, odbiorców i pieniędzy.

Zarobki mogą być wysokie, ale nie są regularną pensją

Najbardziej popularni influencerzy potrafią zarabiać ogromne pieniądze. To jednak niewielka część całego rynku.

Dla wielu twórców nie istnieje coś takiego jak gwarantowana pensja wpływająca na konto ostatniego dnia miesiąca.

Dochody mogą pochodzić z kampanii reklamowych, afiliacji, wyświetleń, transmisji, własnych produktów, subskrypcji czy długoterminowych współprac. Każde z tych źródeł może się zmieniać.

W jednym miesiącu mogą pojawić się trzy kampanie, w kolejnym jedna, a później żadna.

Sama liczba obserwujących również nie gwarantuje pieniędzy. Dla reklamodawców znaczenie mają zasięgi, zaangażowanie odbiorców, grupa docelowa, wiarygodność twórcy i skuteczność wcześniejszych kampanii.

Algorytm może zmienić wszystko

Jest jeszcze „szef”, którego influencer nigdy nie spotka – algorytm platformy.

Twórca może przez wiele miesięcy budować zasięgi, a następnie zauważyć, iż publikowane materiały docierają do znacznie mniejszej liczby odbiorców.

Nie musi przy tym oznaczać to, iż treści nagle stały się gorsze.

Platformy regularnie zmieniają sposób rekomendowania materiałów. Jednego dnia premiowane mogą być krótkie filmy, później transmisje, a następnie zupełnie inny rodzaj treści.

Dla osoby, której dochód zależy od internetu, gwałtowny spadek zasięgów nie jest tylko problemem ambicjonalnym. Może oznaczać realny spadek wartości kolejnych kontraktów reklamowych.

Dzień pracy nie kończy się po nagraniu filmu

Odbiorca widzi gotowe 30 sekund materiału. Nie widzi wszystkiego, co wydarzyło się wcześniej.

Trzeba wymyślić temat, przygotować scenariusz, nagrać materiał, często wykonać wiele ujęć, zmontować film, dobrać muzykę, przygotować opis i miniaturę, opublikować materiał, odpowiadać na komentarze i analizować wyniki.

Jeżeli materiał jest reklamą, dochodzą ustalenia z klientem, brief, umowa, poprawki, akceptacja materiału i prawidłowe oznaczenie przekazu komercyjnego.

W przypadku osoby prowadzącej działalność dochodzą podatki, faktury, księgowość i poszukiwanie kolejnych kontraktów.

W praktyce influencer jest jednocześnie bohaterem materiału, producentem, operatorem, montażystą, sprzedawcą powierzchni reklamowej i własnym działem marketingu.

Prywatność staje się częścią biznesu

Im bardziej twórca pokazuje prywatne życie, tym mocniejszą więź może zbudować ze społecznością. Jednocześnie rośnie oczekiwanie, iż będzie pokazywał jeszcze więcej.

Odbiorcy chcą wiedzieć, z kim jest w związku, gdzie mieszka, dlaczego przestał przyjaźnić się z innym twórcą albo co wydarzyło się podczas ostatnich wakacji.

Gdy influencer zaczyna chronić prywatność, część widzów może odebrać to jako zmianę lub brak autentyczności.

Powstaje paradoks. Prywatność może pomagać budować popularność, ale jej odzyskanie po latach publicznego życia jest niezwykle trudne.

Łatwe pieniądze? Tylko z perspektywy ekranu

Nie oznacza to, iż influencerzy są grupą, której należy współczuć albo iż ich praca jest cięższa od wszystkich innych zawodów. Popularność daje również ogromne możliwości, a najlepsi twórcy potrafią zbudować bardzo dochodowe przedsiębiorstwa.

Problemem jest raczej przekonanie, iż zarabianie w mediach społecznościowych sprowadza się do zrobienia zdjęcia i odebrania przelewu.

Za perfekcyjnym kadrem mogą kryć się nieregularne dochody, wielogodzinna praca, uzależnienie biznesu od decyzji platformy, presja reklamodawców, nieustanne porównywanie wyników oraz świadomość, iż tysiące ludzi obserwują nie tylko kolejne sukcesy, ale również czekają na potknięcie.

W tradycyjnym zawodzie można mieć gorszy dzień i wrócić do domu. Influencer może mieć gorszy dzień, nagrać go przypadkiem telefonem, a następnego ranka zobaczyć go na ekranach setek tysięcy ludzi.

Idź do oryginalnego materiału