Nowy rok, nowe postanowienia. Białe pieczywo ma zniknąć z talerza "raz na zawsze", więc w sklepie kierunek wydaje się prosty: półka z ciemnym chlebem. Bochenki kuszą głębokim kolorem i obietnicą lepszych wyborów. Wyglądają zdrowo, niemal jak dietetyczny manifest rozsądnego stylu życia. Problem w tym, iż na etykiecie ze składem, zapisanej drobnym druczkiem, często kryje się zupełnie inna historia. I w wielu przypadkach daleko jej do ideału. Na co powinniśmy zwrócić uwagę, zanim wrzucimy bochenek do koszyka? Podpowiadamy.
REKLAMA
Zobacz wideo "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w sukcesie". Anastazja Kuś w "Z bliska
Czy ciemny chleb jest zdrowy? Biały może się przy nim schować, ale nie zawsze...
Ciemny chleb od lat ma dobrą prasę. Kojarzy się z błonnikiem, sytością i lepszym składem, więc wiele osób sięga po niego z przekonaniem, iż to najlepszy wybór. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy o zakupie decyduje wyłącznie kolor bochenka. W praktyce brązowa barwa wcale nie musi oznaczać mąki pełnoziarnistej lub razowej. Często to efekt dodatku karmelu, słodu jęczmiennego albo innych składników barwiących. Chleb wygląda "zdrowiej", choć jego podstawa przez cały czas opiera się na wysoko oczyszczonej mące pszennej, ubogiej w błonnik i składniki mineralne.
Takie pieczywo różni się od białego chleba głównie wyglądem, a nie wartością odżywczą. Nierzadko pojawia się w nim dodatkowy cukier, tłuszcz lub polepszacze, które poprawiają strukturę i przedłużają świeżość. Efekt jest łatwy do przewidzenia. Szybszy wzrost poziomu glukozy, krótsze uczucie sytości i większa chęć sięgnięcia po kolejną przekąskę. Ciemny kolor działa jak marketingowy filtr, który przykrywa fakt, iż skład ma kilka wspólnego z pełnym ziarnem. Bez spojrzenia na etykietę łatwo uznać taki wybór za korzystny, choć organizm dostaje w gruncie rzeczy to samo, co przy jasnej bułce.
Jakie pieczywo jeść najlepiej? Szukaj takiego z dużą zawartością błonnika i prostym składem
Kolor, nazwa i cena potrafią nieźle zamieszać, ale prawda o chlebie zawsze zaczyna się od składu. Zwraca na to uwagę m.in. dietetyczka Viola Urban, która na swojej stronie okiemdietetyka.pl jasno wyjaśniła, iż dobry chleb nie potrzebuje długiej listy składników ani skomplikowanych nazw. W klasycznej wersji wystarczą mąka, woda, sól oraz zakwas lub drożdże. Każdy kolejny dodatek warto potraktować z rezerwą, zwłaszcza gdy w składzie pojawia się cukier, karmel, tłuszcz roślinny czy chemiczne spulchniacze.
Równie istotny jest przemiał mąki. Im wyższy typ, tym więcej składników mineralnych i błonnika, a to przekłada się na większą sytość i wolniejsze uwalnianie energii. Chleb z mąki razowej, graham lub pełnoziarnistej realnie różni się od pieczywa z oczyszczonej mąki, choćby jeżeli na pierwszy rzut oka wygląda podobnie.
Na te same kwestie zwraca uwagę również Michał Wrzosek, który regularnie podkreśla, iż kolor bochenka, chwytliwa nazwa ani wysoka cena nie mówią nic o jakości pieczywa. Jego zdaniem punkt wyjścia jest prosty: liczy się skład, a konkretnie zawartość błonnika. Dobrze, gdy wynosi ona co najmniej 5 g na 100 g produktu. To właśnie błonnik decyduje o sytości i wolniejszym wzroście poziomu glukozy we krwi.
Dietetyk zwraca też uwagę na znaczenie fermentacji. Chleb na zakwasie, który dojrzewa dłużej, jest zwykle lepiej tolerowany przez organizm i sprzyja stabilniejszej glikemii. Łatwo go rozpoznać, bo jest cięższy, ma zwartą strukturę i daleko mu do puszystej, sprężystej konsystencji typowej dla pieczywa przemysłowego.
Wniosek jest prosty. Świadomy wybór pieczywa nie polega na rezygnacji z chleba, ale na umiejętności czytania etykiet i rozumieniu, co naprawdę znajduje się w bochenku. To właśnie te pozornie drobne decyzje przy sklepowej półce w największym stopniu wpływają na codzienny sposób odżywiania, choćby jeżeli nie wyglądają spektakularnie. Jak wybierasz chleb w sklepie? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.


%20(320%20x%20320%20px).jpg)









