Cieknący problem / DekaosDondi

publixo.com 1 godzina temu

Obudziły go krople wody.
Obijały się o nos. Jego nos. Dlatego sen mu przerwały
Była sobota. Chciał sobie dłużej pospać.
Jako iż leżał na wznak, to od razu po otwarciu oczu, ujrzał plamę na suficie.
Co prawda nie dużą - ale na tyle - żeby mogło z niej ciec.
I ciekło.

Przestał leżeć, bo wstał. Położył garnek na łóżko i poszedł do sąsiadów, piętro wyżej. Ale musiał się wrócić, bo z tej zgrozy, zapomniał się ubrać.
Znowu poszedł. W szatach.

Zapukał do drzwi. Otwarła sąsiadka. Chyba też dopiero wstała. A on - będąc kulturalnym i speszonym nieco - spuścił się wzrokiem na próg.

– Witam serdecznie. Mniemam, iż u sąsiadki przecieka.
– Poczekaj sąsiad. Sprawdzę – wydała dźwięk.
– To znaczy z sufitu mi cieknie. Z tego mieszkania.
– Domyśliłam się, iż z tego. Prawdopodobnie.
– Bo sąsiadka ma nie tylko wdzięki, ale i rozum.
– Dziękuję. Więc o co chodzi? Mówże sąsiad, bo o łóżku śnię.
– Już mówiłem. Cieknie mi na nos.
– No to się odsuń, sąsiad. Proste?
– No cóż, sąsiadko. Może okrężnie z innego. Jest to możliwe. Popytam jeszcze. No to pójdę precz . Może samo przestanie. W końcu nie duża ta plama. Ale mokra. No to do jutra.

Sąsiad zaczyna schodzić po schodach, do pieleszy swoich. Myśli o plamie. Czy jest mokra, czy już nie.
Nagle słyszy, słowa sąsiadki. Przystaje, by w biegu nie słuchać.

– Zapomniałam powiedzieć, iż mój mąż miał straszny katar.
– A kot?
– Kot? Ja nie mam kota!
– Ale ja mam.
– To już sąsiad musi wiedzieć, czy zakatarzony.
– Może być. Jakoś niewyraźnie miauczy, a ja niewyraźnie czuję.
– Mój mąż też niewyraźnie miauczał, ale w końcu przestał i też nie czuje.
– No tak. Różnie w życiu bywa
Idź do oryginalnego materiału