
Chińskie SUV-y są na polskich drogach coraz normalniejszym obrazkiem. Widujemy je wszędzie, każdego dnia. Rewolucja postępuje w całej Europie i wydaje się, iż nie da się jej w żaden sposób powstrzymać. Rzecz w tym, iż chińskie auta są nie tylko tańsze od konkurencji. Pod wieloma innymi względami jej dorównują, albo są choćby lepsze. Weźmy za przykład flagowca marki Xpeng, czyli G9. Kolejne elementy sprawiają, iż można przecierać oczy ze zdumienia.
Spis treści:
- Problem znika całkowicie
- I tak stawałbyś częściej i na dłużej
- Kwestie mechaniczne
- Aktualna cena
Chiński SUV klasy premium
Xpeng G9 to flagowy SUV w ofercie chińskiego producenta. Od razu należy podkreślić, iż mamy tutaj do czynienia zarówno z wersją hybrydową, jak i przede wszystkim w pełni elektryczną. Jasne – wiem, o czym pomyśli wielu z was – to nie auto dla mnie, ładowanie, zasięg i tak dalej. Natomiast zatrzymajmy się przy tym na moment. G9 jest wyposażony w architekturę 800V z baterią litowo-żelazowo-fosforanową. Jak podaje producent na swojej stronie, ładowanie przy maksymalnej mocy 525 kW od 10 do 80% stanu baterii zajmuje w tym przypadku… 12 minut. Natomiast „doładowanie” zasięgu o ok. 200 kilometrów to czas zaledwie 5 minut.
fot. XpengCzy dla kogokolwiek problemem jest to, aby raz na 500 kilometrów się zatrzymać i spędzić na postoju 12 minut? Czy zatrzymanie się raz na 200 kilometrów na 5 minut naprawdę jest problemem? Mowa tutaj o takim poziomie, o takim zaawansowaniu technologicznym, iż główna wada auta elektrycznego praktycznie znika. Nie ma dyskusji na temat tego, iż trzeba się zatrzymywać, ładować, czekać kilkadziesiąt minut. Mowa tutaj o pułapach, które w teorii zamykają temat. Podajmy sobie za przykład trasę z Warszawy do Splitu – ot, wakacyjny wyjazd do Chorwacji. Mowa tutaj o trasie o długości ok. 1400 kilometrów. W teorii na jej pokonanie potrzebowalibyśmy dwóch, lub maksymalnie trzech postojów na ładowanie. Łącznie daje to do 36 minut przerwy. A teraz sam odpowiedz sobie na pytanie, czy na 14-godzinnej trasie tak czy inaczej nie robiłbyś sobie dłuższych postojów? Czy i tak nie zatrzymywałbyś się częściej i na dłuższy czas?
fot. XpengCo oferuje poza tym?
Oczywiście chiński SUV podoba się nie tylko ze względu na zasięg i możliwość szybkiego ładowania. Najmocniejsza wersja ma napęd na cztery koła, moc na poziomie 551 koni i przyspiesza od 0 do 100 km/h w 4,2 sekundy. Ma przy tym kapitalne zawieszenie i sportowe hamulce. Jednocześnie Xpeng G9 jest przestronny, z bagażnikiem o pojemności 660 litrów. Kwestii wyposażenia nie ma sensu poruszać – musielibyśmy powtórzyć wszystko to, o czym zwykle wspominamy w przypadku chińskich aut. Ilość i jakość najnowszych rozwiązań i technologii sprawia, iż w gruncie rzeczy mówimy tu nie o wnętrzu auta, a o jakimś niesamowitym, motoryzacyjnym gadżecie.
fot. XpengCeny są różne, w zależności chociażby od wersji. Nowego Xpenga G9 jesteśmy w stanie kupić dziś już w okolicach 240-250 tysięcy złotych. Takie ogłoszenia znajdziemy na portalu „Otomoto”. Choć w wersji z napędem na cztery koła i w najmocniejszym wariancie mówimy już o cenach przeszło 300 tysięcy. Powinniśmy zadać sobie pytanie – czy to dużo? Biorąc pod uwagę poszczególne parametry i technologie oraz porównując to do konkurencyjnych modeli, może okazać się, iż ta cena nie robi dużego wrażenia.
Zdjęcia: Xpeng



