Chciał wrócić pociągiem. Tę podróż zapamięta na długo. "Nie ma całego wagonu"

gazeta.pl 3 godzin temu
To miała być zwykła podróż z Poznania. Pierwsze problemy zaczęły się już na początku, gdyż zabrakło... całego wagonu. Potem doszły do tego olbrzymie opóźnienia i lawirowanie pomiędzy pociągami, byleby tylko dojechać do domu. O tej podróży z pewnością trudno będzie zapomnieć. "No więc stoję i czekam" - relacjonował internauta.
kilka trzeba, by podróż okazała się wyjątkowa i zapadła w pamięć na długo. Czasami wystarczy dotrzeć w upragnione miejsce, po drodze podziwiać niezwykłe krajobrazy lub zauważyć coś ciekawego. Niestety, nie zawsze jest to związane z dobrymi wspomnieniami, o czym miał okazję przekonać się pan Kamil Kwosek, który 5 lutego chciał wrócić pociągiem do domu. Zamiast jazdy z punktu A do punktu B, musiał pokonać prawdziwy tor przeszkód. Swoimi doświadczeniami podzielił się w sieci.

REKLAMA







Zobacz wideo Czy po podwyżkach cen biletów taniej podróżuje się pociągiem, czy samochodem?



Opisał swoją podróż z PKP Intercity. "Nie ma również całego wagonu"
Pan Kamil kupił bilet wraz z rezerwacją miejsca na pociąg IC Malczewski obsługujący relację Kołobrzeg - Kraków. Ponieważ planował pracować w trakcie jazdy, wybrał fotel przy stoliku. Niestety, gdy skład podjechał na peron, czekała go przykra niespodzianka.
Nie tylko nie ma stolika, nie ma również całego wagonu
- relacjonował w poście udostępnionym na Facebooku. To jednak nie koniec, gdyż wedle jego wyliczeń brakowało trzech wagonów pasażerskich oraz jednego restauracyjnego.
Zapowiadała się prawie 4-godzinna podróż na stojąco w tłumie innych iluś set osób, które kupiły miejscówki, a dostały miejsca na szprotkę
- zdradził, dodając, iż w szczególnie uciążliwej sytuacji musiały być osoby, które w ten sposób jechały aż z Kołobrzegu. Wedle informacji uzyskanych od konduktora wszystko dlatego, iż podstawiono skład zastępczy i kilka da się z tym zrobić.
No więc stoję i czekam, aż ruszymy w tę niesamowicie prestiżową podróż
- napisał z przekąsem.






Nie tylko brak wagonu był problemem. Potem doszły opóźnienia
Pan Kamil nie zamierzał jednak poddać się bez walki, gdyż wizja kilku godzin stania nie wydawała mu się zbyt atrakcyjna. Dlatego kiedy na sąsiednie tory wjechał inny pociąg, kursujący do Wrocławia, postanowił w niego wsiąść, by chociaż część podróży spędzić na siedząco, a następnie przesiąść się do innego składu. I tutaj czekała na niego kolejna niespodzianka, a mianowicie opóźnienia spowodowane warunkami atmosferycznymi oraz "zdarzeniem z udziałem osoby trzeciej". Na niektóre składy trzeba było poczekać choćby dodatkowe trzy godziny dłużej. Podróżny wciąż się nie poddawał i szukał sposobu, by w komfortowych warunkach dotrzeć do celu, gdy na peron wjechał wcześniej wspomniany Malczewski, czyli pociąg bez części wagonów.


Wracam do punktu wyjścia - będę jechał, stojąc
- wspomniał autor. Na szczęście okazało się, iż zanim skład odjechał, na tory obok dotarł inny, znacznie opóźniony. Udało mu się więc przesiąść, do tego zająć miejsce przy stoliku i ostatecznie dotrzeć do celu z "jedynie" 60-minutowym opóźnieniem.
Dużo nerwów. Ostatecznie jednak całą podróż odbyłem, siedząc
- podsumował. Warto tu zaznaczyć, iż to nie pierwsza podobna sytuacja, z którą miał do czynienia. Gdy wcześniej jechał do Poznania, także zarezerwował fotel przy stoliku. Niestety, na miejscu okazało się, iż dostał miejscówkę bez, gdyż najprawdopodobniej został podstawiony inny skład. Zwróciliśmy się do PKP Intercity z prośbą o komentarz. Gdy tylko go otrzymamy, zaktualizujemy tekst. Jak często podróżujesz pociągami? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału