Chcę żyć dla siebie i tylko dla siebie

polregion.pl 1 dzień temu

Dziś miałem dziwną rozmowę z moją córką, a wszystko przez sąsiadkę.

O, Kinga, dzień dobry! Do mamy przyszłaś? krzyknęła pani Zofia z balkonu.
Dzień dobry, pani Zofio. Tak, do mamy.
Porozmawiaj z nią westchnęła kobieta. Zupełnie inna po tym rozwodzie, biedactwo.
Co pani ma na myśli? Kinga zesztywniała.
Mam problemy ze snem, budzę się wcześnie. Widziałam ją pewnego ranka, koło piątej, wysiadającą z taksówki. I wyglądała powiedzmy, nie tak jak zwykle. Może choćby lekko pijana. Sąsiedzi tylko plotkują. W jej wieku! I po co wyrzuciła twojego ojca? Tak, zawinił, ale kto bez grzechu? Tyle lat razem głupota rozwodzić się teraz.

Dziękuję, pani Zofio powiedziała Kinga, łykając ślinę. Porozmawiam z nią.

Po tych słowach ruszyła gwałtownie do domu. Jej matka faktycznie wyrzuciła ojca pół roku temu, po tym jak przyłapała go na zdradzie. Kinga prosiła, żeby się nie spieszyła wszystko można naprawić. Ale matka była nieugięta. Co dziwne nie wpadła w depresję, jak można by się spodziewać, wręcz przeciwnie rozkwitła. Nowe ubrania, tańce, bary, przyjaciółki rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiła.

Kinga nie mogła tego zrozumieć. Sama miała niedługo ślub, planowali dzieci. A jej matka w barze do rana? Jaką babcią będzie? Jak przedstawić ją teściowej, skoro jedna dzierga swetry, a druga baluje po nocach?

Gdy weszła, matka wyszła na spotkanie z imbrykiem w dłoni i szerokim uśmiechem. Ubrana nie w zniszczony szlafrok, ale w elegancki beżowy kostium. Paznokcie zrobione, pedicure, sztuczne rzęsy widać było, iż cieszy się życiem.
No i jak Marek? spytała, stawiając filiżanki.
Wszystko w porządku odparła Kinga, starając się opanować ton. A ty?
Wspaniale! Wczoraj do rana siedziałyśmy z dziewczynami w barze. Tańczyłyśmy, potem karaoke. Co za zabawa!

Pani Zofia mi wszystko powiedziała wtrąciła Kinga ponuro. Że wróciłaś o piątej rano i wyglądałaś pijana.
Matka się roześmiała.
No bo co? W barze pije się herbatę?

Kinga nie wytrzymała.
Mamo, nie uważasz, iż trochę przesadzasz?
W czym?
No, delikatnie mówiąc, nie masz już dwudziestu lat. Co za tańce, co za kluby? Ty powinnaś być przykładem. Będziesz babcią!
Jestem kobietą, która wreszcie jest wolna. Nie będę żyć według cudzych scenariuszy.
Ale żyłaś z tatą tyle lat! Jak możesz tak łatwo to odrzucić?

Matka zamilkła, po czym spokojnie, ale stanowczo powiedziała:
Twój ojciec mnie zdradził. To nie był błąd, tylko świadomy wybór. A ja nie chcę już być tylko służącą. Chcę żyć. Dla siebie. Tyle lat żyłam dla rodziny. Teraz robię, co chcę.
Ale masz prawie pięćdziesiąt!
I co? Mam się starzeć według harmonogramu?

Kinga zrozumiała, iż posunęła się za daleko.
Przepraszam, nie chciałam cię urazić. Po prostu się martwię.
jeżeli się mnie wstydzisz, nie zapraszaj mnie na ślub. Ale wiedz jedno: nie zasłonię siwych włosów chustą i nie ubiorę się w workowatą sukienkę. Będę tańczyć i może choćby flirtować. Czuję się dobrze.
Nie, mamo, chcę, żebyś tam była. Tylko
Tylko ciotka Zofia nie pochwala? Wiesz co? Nie obchodzi mnie to. Ja wreszcie żyję.

W domu opowiedziała wszystko narzeczonemu.
Nie wiem, jak to ocenić.
Marek się zaśmiał:
Twoja matka jest świetna. Nie załamała się, wybrała życie. To nie zbrodnia być szczęśliwym.

W weekend Kinga zadzwoniła do matki.
Mamo, chodźmy do SPA, a potem do baru z muzyką na żywo.
Nie będziesz się mnie wstydzić?
Powiem, iż jesteś moją starszą siostrą zaśmiała się Kinga.
No to umowa. Ale wiesz, nie wychodzimy wcześnie.

Ten dzień był przełomem. Kinga po raz pierwszy zrozumiała, jaką siłę ma jej matka. I iż może powinna się od niej uczyć być sobą. Żyć nie tak, jak trzeba, ale tak, jak się czuje.

Dzisiejsza lekcja? Szczęście nie ma wieku. I czasem najlepszy bunt to ten po czterdziestce.

Idź do oryginalnego materiału